Mecz na pożegnanie?

W lipcu GKS Katowice bez problemu poradził sobie z Chrobrym. Fot. Tomasz Kudala/PressFocus
Mecz na pożegnanie?
Spotkanie z Chrobrym może być ostatnim dla Rafała Góraka w GKS-ie, o ile klubowe analizy wykażą, że trenera trzeba zimą zwolnić.
W ostatnim czasie kluby z I ligi decydowały się na zmiany na stanowisku trenera. W tym tygodniu pracę w Górniku Łęczna stracił Ireneusz Mamrot. Wcześniej Rafał Ulatowski zastąpił Mirosława Hajdę w Resovii, a na początku grudnia dymisję w Wiśle Kraków złożył Radosław Sobolewski, którego tymczasowo zastępuje Mariusz Jop. Na podobne decyzje czekają także w Katowicach. Od wielu tygodni kibice domagają się zwolnienia Rafała Góraka ze stanowiska szkoleniowca. Prezes klubu Krzysztof Nowak zapowiada, że jeżeli ma dojść do takiego ruchu, musi on zostać poparty analizą, a takowa zostanie przeprowadzona dopiero w trakcie zimowej przerwy. Dlatego trener Górak wciąż jest trenerem i to on zasiądzie na ławce rezerwowych w sobotnim starciu z Chrobrym. Jednak nie wiadomo, czy nie będzie to jego ostatnie spotkanie w barwach GieKSy.
Niezależnie od tego, czy ma to być mecz na pożegnanie trenera, który w tej roli ma najwięcej spotkań w historii klubu, dobrze byłoby dla katowickiej drużyny zwyciężyć. Choć nie wydaje się to proste, patrząc na ostatnie poczynania GKS-u, to głogowianie powinni być rywalem, z którym górnośląska ekipa powinna sobie poradzić. Co prawda wyszli oni z kryzysu, w jakim znaleźli się na początku rozgrywek, gdy zalegali na ostatnim miejscu, ale mimo tego w sobotę goście ze stolicy województwa śląskiego muszą zwyciężyć. Muszą powtórzyć to, co udało im się osiągnąć pod koniec lipca.
Wtedy GieKSa sięgnęła po pierwsze w sezonie zwycięstwo. Druga kolejka I ligi przyniosła zwycięstwo przy ulicy Bukowej z Chrobrym, który wtedy – wracając do wątku trenerskiego – był prowadzony przez Marka Gołębiewskiego (od sierpnia szkoleniowcem głogowian jest Piotr Plewnia). Kibicom z Katowic na pewno z trudnością przychodzi wspominanie tamtego momentu, bo zobaczyli, jak dobrze ich zespół potrafi grać. Mecz z Chrobrym sprzed 5 miesięcy był początkiem dobrego okresu zespołu, który tak szybko, bo wraz z końcem sierpnia, się zakończył. Jednak w ciągu nieco ponad miesiąca katowiczanie zdołali pokazać swój potencjał.
Na początku sezonu głogowska drużyna nie miała najmniejszych szans z GKS-em. Teraz jednak nastroje są zupełnie inne. Na zakończenie 2023 roku GieKSa mogłaby sprawić przedwczesny gwiazdkowy prezent dla kibiców, chociaż nawet to może nie wywołać w nich większego zadowolenia z powodu odczucia – nie bez podstaw – straty czasu i zmarnowania potencjału.
Kacper Janoszka
ZDRADLIWE PAUZY
GKS jako jedyny klub w minionej kolejce nie był w stanie przygotować murawy do gry na mecz z Miedzią Legnica. Wszystko przez to, że tydzień wcześniej w fatalnych warunkach rozegrano przy Bukowej spotkanie z Arką Gdynia, które doprowadziło nawierzchnię do stanu agonalnego. Przez to drużyna z Katowic miała dwutygodniową przerwę od gry w lidze. To w praktyce taka sama długość pauzy jak w przypadku przerw reprezentacyjnych. Takie w tym sezonie były trzy i po nich GKS za każdym razem musiała godzić się z remisem lub porażką. Po pierwszej z nich katowiczanie przegrali z Zagłębiem u siebie (była to ostatnia wygrana podopiecznych Artura Derbina w lidze). Po drugiej zremisowali z Górnikiem Łęczna, a po trzeciej ponieśli klęskę z Wisłą Kraków. Podczas obecnej przerwy – tym razem wymuszonej przez stan murawy, nie reprezentacyjnej – drużyna Rafała Góraka wybrała się do Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności z okazji rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. Czy tak wykorzystany czas wolny odpowiednio wpłynie na piłkarzy, którym punkty w Głogowie są niezwykle potrzebne?
KJ
