Mecz na dalszym planie
Afera z trenerem Jagiellonii i odejście Jordiego Sancheza z Wisły sprawiły, że mało mówi się o samym meczu.
Mariusz Jop zapewnia, że nie kontaktuje się z sędziami przed meczami swojej drużyny. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
WISŁA KRAKÓW
Trener Białej Gwiazdy uważa, że jego zespół jest faworytem, bo u siebie wygrał komplet spotkań. W Jagiellonii ceni konsekwencję i odwagę pod bramką przeciwnika.
Sygnał w niedzielę wieczorem
Mariusz Jop w niedzielę wieczorem - dobę po remisie w Kielcach - dowiedział się o planach Jordiego Sancheza. Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie. W poniedziałek informację o aktywowaniu klauzuli i przenosinach do Pogoni przekazał prezes Jarosław Królewski, a we wtorek Szczecinianie poinformowali o podpisaniu umowy z najlepszym aktualnie strzelcem ekstraklasy. Trener Wisły podkreśla, że po powrocie do Myślenic napastnik zachował się elegancko. – Stanął przed nami i powiedział, co czuje. Podziękował zespołowi, sztabowi. Tak to się powinno robić, gdy się odchodzi z klubu w takich okolicznościach – mówi były reprezentant kraju. Hiszpan dostał w Szczecinie dłuższy kontrakt i lepsze wynagrodzenie. Jop podkreśla, że jego były podopieczny trudną decyzję o zmianie barw podjął z myślą o sobie, rodzinie, karierze i ulotności bycia najlepszym.
Ubył piłkarz, przybyło wyzwań
– Rozumiem go po ludzku, ale dla klubu to jest niekomfortowa sytuacja. Było mało czasu na zareagowanie, a w zespole nie mamy innego napastnika o tym samym profilu. Jego brak zmniejsza nam pole manewru – nie kryje trener wiślaków. Kto wejdzie w buty lidera ataku? Najbardziej oczywiste rozwiązanie to postawienie na Angela Rodado. Na pozycji numer dziewięć może grać Frederico Duarte a także – co potwierdza Jop – Elie Youan. Jeremy Guillemenot do przerwy reprezentacyjnej ma leczyć uraz po pucharowej rywalizacji w Opolu.Trener nie bierze pod uwagę, że nagłe odejście Sancheza negatywnie wpłynie na drużynę. Jego zdaniem każdy piłkarz go rozumie, a jego brak może zadziałać jedynie mobilizująco.
Jop wierzy w trenerów
Tak się złożyło, że najbliższym rywalem Białej Gwiazdy będzie Jagiellonia. Od wczoraj piłkarska polska żyje działaniem jej trenera, Adriana Siemieńca, w końcówce poprzedniego sezonu, o czym piszemy na wcześniejszych stronach. Jop nie chce oceniać tej konkretnej sytuacji. – Od tego są właściwe komisje – mówi. Nie ma jednak wątpliwości, że wychodzące na światło dzienne sytuacje mogą tylko zaszkodzić polskiej piłce. – Jakakolwiek próba wpływania na sędziów, sprawiania, że jego decyzje będą forowały jedną z drużyn, jest absolutnie naganna i nie powinna mieć miejsca – podkreśla stanowczo. – Moje kontakty z sędziami zaczynają się w trakcie sprawdzania boiska lub rozgrzewki, a czasem dopiero w momencie przywitania przed początkiem spotkania. Myślę, że tak jest w przypadku większości trenerów – wierzy w uczciwość środowiska.
Kibice będą pamiętać
Jop przewiduje, że kibice mogą szukać drugiego dna w decyzjach podejmowanych przez rozjemców, a ujawnione właśnie fakty rzucają niekorzystne światło na ich pracę, która i tak jest bardzo trudna. – Zawsze ktoś ma do nich pretensje, a taka sytuacja nie pomaga. Będzie dużo docinek, uwag z trybun. Szkoda, że taka sytuacja miała miejsce, bo generalnie nie pomaga piłce nożnej – uważa trener Wisły.
W zespole rywala wskazuje na stabilizację na ławce trenerskiej. Myśl przewodnia i model gry się nie zmieniają, tylko realizują ją nowi ludzie, których Siemieniec potrafi szybko wkomponować do składu. – Cechuje ich wszechstronność, pewność siebie z piłką. Zawodnicy widzą, co mają robić. Lubią podejmować ryzyko w trzeciej tercji, które często się opłaca – ocenia rywala trener Jop.
Michał Knura
