Meandryzacja Odry

Rafał Niziołek marzy o grze w ekstraklasie na nowym stadionie w Opolu. Fot. Mateusz Porzucek/PressFocus
Meandryzacja Odry
Zgodnie z decyzją Komisji do spraw Licencji Klubowych Polskiego Związku Piłki Nożnej opolanie swój najbliższy mecz w roli gospodarzy rozegrają w Bełchatowie.
Nurt rzek czasem się zmienia. Istnieje nawet pojęcie meandryzacja, oznaczające zastosowanie technik zmieniających bieg wody. Jednak to nie jedna z metod znanych w ochronie przyrody sprawiła, że Odrę zobaczymy w Bełchatowie.
Już pod koniec listopada stało się jasne, że piłkarska chluba Opola, ze względu na niekorzystne prognozy pogody oraz brak systemu podgrzewanej murawy stadionu przy ulicy Oleskiej, pierwsze spotkanie rundy rewanżowej I ligi, zaplanowane na 10 grudnia, będzie musiała zagrać na obcym boisku, choć w roli gospodarza.
Zgodnie z decyzją Komisji do spraw Licencji Klubowych, która jeszcze przed rozpoczęciem tego sezonu wydała komunikat dotyczący boiska zastępczego, podopieczni Adama Noconia będą musieli gościć Stal Rzeszów na murawie w Bełchatowie.
Stadion zastępczy
Zapis komunikatu Komisji Licencyjnej brzmiał tak: „Komisja postanowiła przyznać Odrze Opole licencję upoważniającą do uczestnictwa w rozgrywkach I ligi w sezonie 2023/2024 z nadzorem infrastrukturalnym; – zobowiązała klub do rozgrywania meczów w roli gospodarza w okresie od 15 listopada bieżącego roku do 31 marca 2024 roku na stadionie zastępczym w Bełchatowie posiadającym system podgrzewania murawy”.
Podobny zapis widniał także w licencji Odry na grę w I lidze w sezonie 2022/23, ale wtedy „areną awaryjną” miał być stadion Zagłębia Lubin. Działaczom z Opola tak jednak udało się poukładać terminarz, że wszystkie mecze w roli gospodarza niebiesko-czerwoni rozegrali na swoim boisku.
W marcu albo kwietniu
Tym razem ta sztuka się już jednak nie powiodła i po zwycięstwie 3:0 z Polonią Warszawa, odniesionym przez niebiesko-czerwonych 26 listopada, sympatycy zespołu ze stolicy polskiej piosenki muszą uzbroić się w cierpliwość. Zgodnie z terminarzem zaplecza ekstraklasy I-ligowa piłka może wrócić na stadion przy ulicy Oleskiej w pierwszy weekend marca, a wtedy do Opola ma przyjechać Wisła Kraków. Gdyby jednak wiosenna aura nie była odpowiednia, to także ten mecz zostanie rozegrany w Bełchatowie, a u siebie drużyna Adam Noconia będzie się mogła zaprezentować dopiero w pierwszy weekend kwietnia, podejmując Miedź Legnica.
Za 170 milionów złotych
Te wszystkie problemy znikną, gdy nastąpi zaplanowane na 2024 rok otwarcie nowoczesnego obiektu przy ulicy Technologicznej o pojemności 11600 widzów. Inwestycja, której koszt wyceniony został na 170 milionów złotych, przebiega zgodnie z planem, więc nic dziwnego, że kibice w Opolu z optymizmem czekają na walkę o ekstraklasę, z którą Odra pożegnała się w 1981 roku!
Nowy obiekt rośnie w oczach
- Zazwyczaj trenujemy w Centrum Sportu – powiedział doświadczony pomocnik Odry [Rafał Niziołek]. - Chcąc nie chcąc regularnie widzimy więc, jak nowy obiekt rośnie w oczach. Na wszystkich robi to duże wrażenie i mocno działa na wyobraźnię. Rozegranie na nim meczu przy pełnych trybunach byłoby niezapomnianym przeżyciem. To kolejny mały bodziec do tego, że warto z całych sił powalczyć o awans do PKO BP Ekstraklasy, skoro na horyzoncie pojawiła się taka szansa. Trzeba jednak do tego dążyć małymi krokami. A ich do postawienia zostało jeszcze bardzo dużo.
W żartach o ekstraklasie
- Często w szatni w żartach o ekstraklasie rozmawiamy. Mimo że nie jest to odgórnie narzucony cel, to dla wielu zawodników Odry, szczególnie tych bardziej doświadczonych, łącznie ze mną, awans do krajowej elity na pewno byłby spełnieniem jednego z marzeń. A skoro nadarza się okazja, by o niego powalczyć, na pewno się przed tym nie cofniemy – zapewnił 34-letni zawodnik, który po 17 występach w rundzie jesiennej w pierwszej jedenastce opolan w najbliższym meczu Odry nie zagra, bo musi pauzować po czwartej żółtej kartce. Jerzy Dusik
