McCollum, kat Nowego Jorku

Kolejna niespodzianka w serii spotkań między Knicks i Hawks. Ekipa z Atlanty bliżej awansu!

Tak wyglądał kluczowy rzut CJ McColluma... Fot. Facebook/Atlanta Hawks

NBA

Atlanta Hawks pokonała New York Knicks 109:108 w trzecim starciu 1. rundy play offu. Bohaterem wieczoru po raz kolejny został CJ McCollum, którego rzut w ostatnich sekundach dał Jastrzębiom prowadzenie 2-1 w serii. Hawks od początku narzucili rywalom mordercze tempo. Podopieczni Quina Snydera grali jak natchnieni, budując w pierwszej połowie aż 18-punktową przewagę. Świetnie funkcjonowała ich współpraca, jednak Knicks - znani z mocnego charakteru i twardej gry -nie zamierzali składać broni. W drugiej połowie mozolnie odrabiali straty, by na nieco ponad minutę przed końcem, po akcji 2+1 Jalena Brunsona, wyjść na prowadzenie 108:105.

W decydującym momencie ciężar gry wziął na siebie CJ McCollum. Na 12,5 sekundy przed końcową syreną uwolnił się od obrońcy i oddał skuteczny rzut z odchyleniem z piątego metra. - CJ trafił wielki rzut. Mamy do niego ogromne zaufanie, że potrafi wykańczać takie akcje - powiedział Quin Snyder, trener Hawks. Knicks próbowali jeszcze odpowiedzieć, ale fatalny błąd Brunsona w ostatnim posiadaniu przekreślił ich szansę na sukces. Jalen Johnson liderował Hawks z 24 punktami, dorzucając do tego 10 zbiórek i 8 asyst. Dyson Daniels zebrał 13 piłek. Wielkie słowa uznania należą się też Jonathanowi Kumindze, który wszedł z ławki, zdobył 21 punktów i zanotował przechwyt, odbierając Jalenowi Brunsonowi szansę na rzut dający potencjalne zwycięstwo w ostatnim posiadaniu Nowojorczyków. - Wszyscy się zjednoczyliśmy, wiedząc, że potrzebujemy tylko jednej udanej obrony. W takich momentach musisz się poświęcić i przeprowadzić akcję - komentował Kongijczyk, który w tym roku trafił do Atlanty z Golden State.

W drużynie Knicks liderem był OG Anunoby (29 pkt), Jalen Brunson dodał 26, a Karl-Anthony Towns 21 punktów, jednak to nie wystarczyło na Atlantę. Jeremy Sochan nie zagrał ani przez moment. W play offie Polak cały czas siedzi na ławce. Mecz numer 4 odbędzie się w sobotę w Atlancie.

Równie sensacyjnie rozwija się rywalizacja między Denver a Minnesotą. Leśne Wilki po raz drugi ograły faworytów, już do przerwy zapewniając sobie wysoką przewagę (61:39). McDaniels zanotował 20 punktów i 10 zbiórek, Ayo Dosunmu dołożył 25 punktów i 9 asyst. Rudy Gobert fantastycznie pilnował Nikoli Jokicia, który miał fatalną (7/26) - pod względem rzutów z gry - skuteczność.

Timberwolves ustanowili rekord w play offie, pozwalając Nuggets zdobyć zaledwie 11 punktów w nadającej ton pierwszej kwarcie. - Są wielcy, wysocy i mają ogromne zasięgi ramion. To naprawdę świetni obrońcy. Zmuszają cię do rzucania nad nimi albo sprawiają, że zaczynasz się wahać – tak 31-letni Serb opisał defensywę rywali. - Zwłaszcza w pierwszej kwarcie nie mogliśmy nic trafić. A kiedy otwierasz mecz w taki sposób, to później nawet te najłatwiejsze rzuty nie chcą ci wpadać. Następny mecz jest dla nas niezwykle istotny. Musimy wyjść na parkiet z poczuciem determinacji i zagrać znacznie lepiej - dodał Jokić. Mecz numer 4 odbędzie się w niedzielę, także w Minneapolis.

Atlanta - New York 109:108 (2-1), Toronto - Cleveland 126:104 (1-2), Minnesota - Denver 113:96 (2-1).

(pp)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się