Marzenia, złudzenia i przepaść

Dwóch godzin i kwadransa potrzebowały w sumie Marta Kostjuk i Elina Switolina, by rozbić Magdę Linette i Katarzynę Kawę. W sobotę w Gliwicach musiałby stać się cud, by Polki odwróciły losy meczu z Ukrainą.

Magda Linette zaczęła dzielnie, ale w rywalizacji z Martą Kostjuk przegrała osiem ostatnich gemów… Fot. PAP/Jarek Praszkiewicz

Marzenia w sporcie są ważne i często pozwalają sięgać sufitu, ale w tenisowej rywalizacji w Gliwicach o finały Billie Jean King Cup dominuje twarda proza, przykra dla polskiej drużyny pozbawionej największego atutu, czyli Igi Świątek. Po dwóch piątkowych meczach Biało-czerwone przegrywają z Ukrainą 0-2. Najpierw Magda Linette uległa Marcie Kostjuk, a następnie Katarzyna Kawa nie sprostała Elinie Switolinie. Suche fakty nie oddają dominacji rywalek na ziemnym korcie w PreZero Arenie - potrzebowały do sukcesu łącznie dwóch godzin i kwadransa, a obie Polki ugrały w sumie zaledwie 7 gemów…

Debel przesądzi?

Półfinalistki ubiegłorocznej edycji BJKC potrzebują do końcowego zwycięstwa już tylko jednej wygranej w sobotę. Nawet jeżeli jakimś zrządzeniem mecz deblowy padnie łupem podopiecznych Dawida Celta, siła siódmej rakiety świata Switoliny oraz Kostjuk (27. WTA) jest na tyle wystarczająca, by to faworytki wyjechały z Gliwic z awansem do Final Eight w Shenzhen (21-27 września).

Kluczowy dla podtrzymania szans polskiej reprezentacji był mecz otwarcia liderki w naszej drużynie Linette (55. WTA) z Kostjuk. W pierwszym secie przez ponad pół godziny zdawało się, że wygrana 34-letniej Poznanianki jest realna - dotrzymywała kroku szybkiej, gibkiej i o 10 lat młodszej rywalce.

Podcięte skrzydła

Do stanu 5:4 dla Ukrainki obie tenisistki pilnowały swojego serwisu i żadna z nich nie miała szansy na przełamanie. I właśnie w dziesiątym gemie przy podaniu Linette pierwszej okazji doczekała się Ukrainka. I od razu z niej skorzystała, co oznaczało wygranie premierowej partii.

Dla polskiej drużyny był to oczywiście najgorszy scenariusz i mógł podciąć skrzydła naszej liderce. - Przełamanie mojego serwisu na pewno miało znaczenie. Marta zagrała świetnie w drugim secie. Miałam troszkę szans na początku meczu, frustrujące było, że nie sprawiłam, żeby Kostjuk miała większe kłopoty. W drugim secie się rozluźniła, zwiększyła tempo – dodała.

Rzeczywiście, podopieczna polskiej trenerki Sandry Zaniewskiej poszła za ciosem - przełamała Linette już w drugim gemie. Przy 0:2 Polka sama miała wreszcie szansę na breaka, ale po minimalnym aucie aż kopnęła ze złości wracającą do niej piłkę.

Magda, skup się!

W kolejnych akcjach Kostjuk najpierw mocną piłką „wyczyściła” linię, a po świetnym serwisie zamknęła gema. Polka już się nie podniosła. Jeszcze w najdłuższym czwartym gemie obroniła dwa break pointy, skapitulowała przy trzecim. Na trybunach ponad 13-tysięcznej PreZero Areny zgromadziło się kilka tysięcy widzów, w tym liczna i głośna grupa fanów z Ukrainy. „Magda, skup się!” - namolnie powtarzał jakiś fan przy stanie 0:5. Nie pomogło. - Traktuję to humorystycznie. Kibice chcą jak najlepiej – z uśmiechem na twarzy skomentowała Linette.

Przy kolejnym gemie serwisowym było już po zabawie - pierwsza piłka meczowa Kostjuk zakończyła się powodzeniem. Od stanu 4:4 w pierwszej partii tenisistka z Kijowa wygrała 8 kolejnych gemów. W trzech dotychczasowych potyczkach z Linette nie straciła jeszcze seta.

Miłe złego początki

Sensacyjnie zaczęła się druga potyczka, w której Kawa - 160. w rankingu - dwukrotnie przełamała serwis Switoliny i wyszła na prowadzenie 2:1. Polskie złudzenia odżyły jednak na krótko. Bo gdy siódma na świecie tenisistka z Odessy wróciła na kort po regulaminowej przerwie i przyspieszyła grę, szybko odrobiła straty. Jeszcze przy 2:2 broniła break pointa, a potem… zdobyła 14 kolejnych punktów, co oznaczało wygranie partii.

- Początek był dobry w moim wykonaniu. Weszłam na wysokie tempo, miałam poczucie, że mogę powalczyć. W pewnym momencie odrobinę zwolniłam i mecz kompletnie wymknął się spod kontroli. Rywalka pokazała klasę, potrafi utrzymać jakość w całym spotkaniu, a ja jeszcze nie mam takiego doświadczenia w grze na tym poziomie, by podjąć odpowiednie decyzje - przyznała 33-letnia Kawa, która rzadko ma okazję rywalizować w turniejach głównego cyklu WTA.

Druga partia to już całkowita dominacja Ukrainki, honorowego gema Polka wyszarpała przy stanie 1:3, ale na więcej Switolina już jej nie pozwoliła i po 53 minutach zakończyła spotkanie po pierwszym meczbolu.

Zamki z piasku…

Na pomeczowej konferencji kapitan Dawid Celt tłumaczył, dlaczego mecz rozgrywany jest na mączce, skoro przynajmniej Linette większe szanse z Kostjuk mogła mieć na hardzie (patrz obok). Miał to być jeden z argumentów, by tuż przed turniejami WTA na tej nawierzchni ściągnąć do Gliwic Świątek. Jak wiadomo ten zamek z piasku runął, bo nie przekonało to numeru 4. na świecie, która najpierw trenowała na Majorce z nowym trenerem Francisco Roigiem, a od piątku przygotowuje się już w Stuttgarcie do gry o najnowszy model Porsche.

W sobotę zaś w Gliwicach rywalizację w meczu wznowią deblistki, z udziałem Kawy i Mai Chwalińskiej. Tenisistki z Ukrainy w piątek wykopały jednak między polskimi taką przepaść, że zasypać ją wydaje się praktycznie niemożliwe.

Tomasz Mucha

WYNIKI I PROGRAM

Billie Jean King Cup - play off o awans do Final 8
Gliwice
POLSKA - UKRAINA 0-2
◾  Magda LINETTE - Marta Kostjuk 4:6, 0:6
◾ Katarzyna KAWA - Elina Switolina 2:6, 1:6


Sobota, 11 kwietnia

12.00: Maja CHWALIŃSKA/Katarzyna KAWA - Ludmiła Kiczenok/Nadija Kiczenok
Następnie: Magda LINETTE - Elina Switolina
Następnie (ew.): Katarzyna KAWA - Marta Kostjuk
Do dyspozycji także: Martyna Kubka - Oleksandra Ołyjnikowa
Kapitanowie: Dawid CELT (Polska) i Ilja MARCZENKO (Ukraina)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się