Maradona mruczy

Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado

Karuzela z transferami kręci się obecnie tak szybko, że można dostać mdłości. Ale co tam, nikt przecież nie chce zostać w tyle… Zdarzają się jednak momenty, gdy jarmarczny zgiełk cichnie i nie słychać nawet dzwonków pobrzękujących przy saniach załadowanych pękatymi kuferkami z mamoną. Klubowi giganci nie interesują się przesadnie polskimi piłkarzami, ale nie oznacza to, że w ogóle nie zwracają na nich uwagi. Ucieszyłem się ustaleniami rzymskiego dziennika „la Repubblica. Jak się okazuje, Nicola Zalewski, który wkrótce będzie świętował 24. urodziny, może trafić do Napoli, negocjacje ponoć się zaczęły. Ucieszyłem się z siedmiu powodów:

Po pierwsze – lubię grę tego piłkarza i dlatego dobrze mu życzę. Zalewski potrafi być jak dzik, doceniam jego umiejętność panowania nad piłką przy pełnej prędkości i umiejętność zmiany kierunku w pełnym galopie. Ten piłkarz sposobem gry, techniką i fantazją wyróżnia się nadzwyczajnie – na tyle, że czwartym do stołu wcale nie musi być szybkość i w przypadku tego chłopaka nie jest i to jest zadziwiające, bo Zalewski udowadnia, że wcale nie trzeba być jak tornado pędzące z szybkością 480 km/h, żeby mijać rywali. Jego staranne wyszkolenie oraz kiwka i tak mu na to pozwalają. A piłkarze nieprzewidywalni są bardzo potrzebni na tym łez padole.

Po drugie – okazuje się, że po wyhamowaniu zawsze można przyśpieszyć. Z klubu pierwszego szeregu (Inter) można odejść do klubu drugiego szeregu (Atalanta), ale powrót do pierwszego szeregu w przypadku niektórych jest możliwy. Niektórzy mogli uważać, że szansa na wielkie gry w wielkich klubach Zalewskiemu może umknąć. Hehe…

Po trzecie – bo mam przeczucie wybełtane w pewności, że gdyby symbol Neapolu żył, uśmiechnąłby się na wieść o tych zamierzeniach. Diego Maradona zawsze lubił piłkarzy, którzy łączyli umiejętności z czupurną fantazją.

Po czwarte – nie porównuję oczywiście obu piłkarzy, „Boskiego” nie da porównać się do nikogo (a raczej nikogo do „Boskiego”), jednak Zalewski opanował niejedną ze sztuk prawie na poziomie Maradony. Otóż potrafi doskonale wykonać podanie prostopadłe przeszywające obronę rywala niczym neapolitański rapier, wyczuwa znakomicie moment, w którym należy go wykonać. Czyli – a co tam, użyję tego wyświechtanego powiedzonka, od którego powszechności robi mi się niedobrze, jak po zjedzeniu garńca smażonego neapolitańskiego fritto misto – Zalewski świetnie „czyta grę”.

Po piąte  a to nie wszystko z jego arsenału fajerwerków; Zalewski potrafi także przyjąć piłkę tak, że tym przyjęciem mija jednocześnie rywala. Maradona był w tym niedościgłym wzorem, ale Zalewski również jest kozakiem.

Po szóste – jeśli piłkarz jest kozakiem z przodu i sucharem z tyłu, jego wartość boiskowa znacznie maleje. Skrzydłowi muszą umieć również w zabawę do tyłu. Zalewski umie: pamiętacie podczas meczu z Turcją w 2024 roku, gdy strzelił zwycięskiego gola w końcówce? Tuż przez zdobytą bramką potrafił wrócić na własne pole karne i ofiarną interwencją wybić piłkę. Determinacja bez umiejętności nic w futbolu nie znaczy, ale umiejętności bez determinacji w obecnej dobie – niewiele więcej.

Po siódme – tak, zdaję sobie sprawę, że negocjacje to jeszcze nie transfer. Ale nawet jeśli nic z tego nie wyjdzie, wszyscy wiedzą, kto Zalewskim się zainteresował. A to przyciąga innych potencjalnych kupców. Dzieje się tak właściwie zawsze. Jakoś jestem spokojny, że jeśli zdrowie będzie dopisywać, to przed tym piłkarzem jeszcze wielkie granie. A wkrótce wielkie granie będzie nam, również na reprezentacyjnym polu, baaaaardzo potrzebne, nieprawdaż?

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się