Mamy swoje słabości

Rozmowa z Grzegorzem Mielcarskim, byłym reprezentantem Polski, ekspertem TVP Sport

Robert Lewandowski nie zaliczy meczu z Nigerią do udanych. Fot. Tomasz Jastrzębowski/PressFocus

Czy po 2:2 Nigerią można być zadowolonym?

- Na pewno nie można być zadowolonym z tego, że w kolejnym meczu tracimy bramki. Natomiast można być zadowolonym, że z silnym rywalem, choć grającym bez trzech-czterech czołowych zawodników, było dobre spotkanie, mogło się podobać. Patrząc na przebieg meczu i wynik można być zadowolonym. Nie jedziemy na mundial, ale nasi piłkarze nie podeszli do tego spotkania w wakacyjny sposób, a grali, walczyli do końca, czego ukoronowaniem była piękna wyrównująca bramka Przemka Wiśniewskiego. Mieliśmy więcej sytuacji niż rywale. Nie będę oceniał czy graliśmy lepszy futbol niż nasz przeciwnik, bo widzieliśmy z jakimi problemami się mierzyliśmy; na przykład nieskuteczny był Robert Lewandowski. Jeżeli miał się zdarzyć taki mecz, że akurat ten zawodnik jest nieskuteczny, to dobrze że była to gra towarzyska.

Dla kapitana naszej kadry, delikatnie mówiąc, nie było to najlepsze spotkanie...

- Współczuję mu. Widać było u niego momentami zrezygnowanie, trochę frustrację, że piłka mu nie siedzi, ale są takie mecze... Zawodnicy się starali, ale brawa nie będę może bił, bo wiadomo że to ich obowiązek, praca i duma, że dla reprezentacji i kibiców grają, ale z Nigerią zostawili serce na boisku. Chcieli z tego meczu wyciągnąć tyle ile się da, a jak się nie udało, to przynajmniej nie przegraliśmy.

Z Nigerią do siatki trafiali środkowi obrońcy, bo i Kacper Potulski i Przemysław Wiśniewski, ale w kolejnym meczu tracimy dwa gole - to powód do obaw?

- Trzeba nad tym pracować, wyciągnąć wnioski, przeanalizować. Z Nigerią pierwszy stracony gol to świetnie rozegrana akcja, gdzie spalonego nie było. Odpuścił trochę Nikola Zalewski. Rywal jednak wiele tych sytuacji nie stworzył. Nie miał czystych, klarownych okazji, jak zaraz na początku Kuba Kamiński głową, jak w drugiej połowie Robert Lewandowski, kiedy dostał prezent od obrońców przeciwnika czy kiedy dobrze został obsłużony przez Piotra Zielińskiego. Inaczej byśmy ten mecz oceniali, gdybyśmy jeszcze zdobyli ze dwa gole...

Czy nie byłoby zasadne przejście na klasyczne ustawienie czwórką obrońców?

- Może, ale jakbym zapytał od kogo by zacząć na lewej obronie, to już byłby kłopoty. Czwórka tylko dla czwórki też nie ma jakiegoś sensu. Na pewno łatwiej się tak gra. Nasza gra z wahadłami to teraz piłka do Zalewskiego czy Kamińskiego, no i niech sobie radą. Natomiast kiedy są i boczni obrońcy, i boczni pomocnicy, to ta współpraca lepiej wygląda. Możesz iść do przodu, do środka, a twój kolega idzie za ciebie, za plecy, żeby zaasekurować. Lepiej się to zawiązuje, a można powiedzieć, że w jakiś sposób w tym systemie jesteśmy wychowywani. Jasne, piłkarz w różnych wariantach musi sobie radzić, ale to, że my w trakcie meczu nie zmieniamy ustawienia nawet na moment, to jest nasza słabość. Ogranicza to nasze możliwości reakcji na to, co rywal prezentuje. Czasami można zaskoczyć czy ustawieniem, czy jego zmianą, czy takim strzałem jak Wiśniewskiego. Jeżeli chodzi o ustawienie, to nie zaskakujemy przeciwnika.

Już za kilka dni początek mistrzostw świata - jacy są faworyci Grzegorza Mielcarskiego?

- Jest tak dużo drużyn, że wskazać kogoś jednego to naprawdę trudne zadanie! Wskazać Brazylię czy Argentynę jako głównych faworytów byłoby łatwo, ale nie chciałbym iść na łatwiznę. Myślę, że będą to mistrzostwa ogromnych niespodzianek.

Rozmawiał Michał Zichlarz

Grzegorz Mielcarski uważa, że w meczu z Nigerią Biało-czerwoni zostawili serce. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się