Mamy przewagę nad dziennikarzami!
Rozmowa z Jakubem Czerwińskim, kapitanem Piasta Gliwice
Jakub Czerwiński, jak cały Piast, wykazuje wyraźnie tendencję zwyżkową. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
Trudno się w tym sezonie strzela gole Wiśle Płock, ale wam się udało. Jedno trafienie okazało się być wystarczające do wygranej, to efekt waszej dobrej kontroli nad meczem?
- Rzeczywiście, można powiedzieć, że mieliśmy kontrolę, na pewno do 30 minuty, a później trochę zaczęliśmy się niecierpliwić. Niektóre rzeczy nam wypadły spod kontroli, ale dzięki szybkiej analizie w przerwie to poprawiliśmy i dalej konsekwentnie robiliśmy to, co do nas należało. Ta cierpliwość i sumienna praca oddała nam w postaci trzech punktów.
Mieliście takie poczucie z perspektywy murawy, że to mecz z gatunku tych, gdzie jeden gol załatwi sprawę?
- To chyba bardziej pytanie do trenera. Z boiska do samego końca czuliśmy kontrolę nad tym spotkaniem. W końcówce główka Łukasza Sekulskiego była jedyną taką groźną sytuacją gości. Wisła oczywiście też zaczęła zmieniać pewne rzeczy, przesuwać wysokich zawodników do przodu, ale skutecznie przed tym się wybroniliśmy.
Jorge Felix od razu po strzelonej bramce opuścił plac gry, ale wrócił do gry w najlepszym możliwym stylu.
- Zostawił serducho na boisku. Bramka padła po jego odbiorze, a więc można powiedzieć, że zaliczył jeszcze taką półasystę. Piłka trafiła do niego, a on wiedział, co ma zrobić. Zagrał świetny mecz i jesteśmy wszyscy z tego powodu bardzo szczęśliwi. To jest facet, który potrafi wziąć grę na swoje braki.
Można powiedzieć, że Piast pokazał taki płocki charakter – nisko wygrywać, ale wygrywać.
- (dłuższa chwila milczenia) Przyznam, że tym mnie pan zaskoczył, bo absolutnie nie chciałbym porównywać Piasta do jakiejkolwiek innej drużyny. Wykonujemy kawał dobrej roboty i konsekwentnie będziemy dalej to robić, bo ta sytuacja u nas rzeczywiście uległa znacznej poprawie, ale wciąż musimy być czujni.
Wygrana z liderem przed ostatnią kolejką, niedawno wygrana z mistrzem Polski, jeszcze w zeszłym roku dwie wygrane z Legią. Za chwilę nie uciekniecie od głosów, że Piast walczy o europejskie puchary...
- Podchodzimy do tego bardzo spokojnie. Przyznam, że takie dywagacje słyszę dopiero po raz pierwszy.
Widać jednak, że trener Daniel Myśliwiec odmienił waszą drużynę. Było bardzo źle na początku sezonu, a teraz jest jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
- Zgadzam się, że pomógł nam bardzo. Przede wszystkim zaczęliśmy punktować po jego przyjściu, to jest ta główna i najważniejsza zmiana, jakiej wszyscy w klubie oczekiwali.
Teraz jedziecie do Poznania na rewanż z Lechem. Rywale chyba mogą przed wami odczuwać respekt?
- Przyznam, że do każdego rywala podchodzimy tak samo. Z naszej strony również ten respekt na pewno będzie, ale mogę powiedzieć, że jedziemy tam walczyć o zwycięstwo. Chcemy przede wszystkim skupić się na swojej grze, bo to jest kluczowe w tym momencie. Mamy kilka dni do tego meczu. Na początku lutego odrobiliśmy zaległości, a teraz gramy już zgodnie z terminarzem.
Chyba przyjemnie wam się obecnie spogląda na ligową tabelę? 26 punktów to już niewielka strata do ścisłej czołówki. Na początku sezonu chyba mało kto by w to uwierzył.
- Można tak powiedzieć, ale tak jak powiedziałem - wciąż musimy być czujni, bo chwila nieuwagi w tej lidze może spowodować duże kłopoty. Chciałbym docenić całą drużynę; to, jak harujemy na boisku. Efektem tego jest zwycięstwo z liderem, który miał bardzo długą serię meczów bez porażki czy wcześniejsze wygrane. Duże ukłony w kierunku naszej szatni.
Na początku tej rundy jak bumerang wraca temat pogody. Teraz wprawdzie nie jest już tak źle, ale mecze pierwszej „wiosennej” kolejki nierzadko rozgrywane były przy kilkunastu stopniach na minusie. Co piłkarze myślą o grze w takich warunkach? Jest jakaś granica mrozu, poniżej której nie da się grać?
- Mam swoją opinię na ten temat, ale nie chcę jej teraz wygłaszać. Fakty są takie, że musimy się dostosować do decyzji i warunków, które panują. Są osoby mądrzejsze na górze, które o tym decydują… My jesteśmy o tyle w lepszej sytuacji od dziennikarzy i kibiców, że biegamy, tu mamy przewagę (śmiech).
Paradoksalnie dobrze, że to pierwsze spotkanie zagraliście z Górnikiem? To był taki zimny prysznic, który teraz wam pomaga wygrywać?
- Ten mecz boli mnie do teraz. W jakimś sensie faktycznie możemy mówić o zimnym prysznicu, może nam to było potrzebne, może nie - będziemy o tym dyskutować trochę później. Uważam za to, że na pewno wcale nie musieliśmy przegrać tego meczu.
Wracając jeszcze do meczu z Wisłą: brakowało trochę Patryka Dziczka na boisku? Podświadomie przygotowujecie się już na to, że w przyszłym sezonie go nie będzie w Piaście? Może się okazać, że zamiana Gliwic na Szczecin będzie dla niego też zamianą ekstraklasy na I ligę...
- Nie myślimy o tym w takich kategoriach. Patryk jest dla nas arcyważną postacią w szatni, ma ten klub w sercu, pod tym względem jestem spokojny o jego jak najlepszą dyspozycję do końca sezonu. Jeżeli chodzi o jego odejście, to jestem przekonany, że władze klubu już myślą, jak go zastąpić. Czy żartujemy z tego, że Pogoń może spaść? Trudno stawiać się w ich sytuacji, na pewno nie jest im do śmiechu. Wiemy, jakie to jest nieprzyjemne uczucie, bo niedawno byliśmy w podobnym położeniu.
Ten sezon jest niesamowicie szalony. Pogoń jest minimalnie nad kreską, ale Legia i Widzew już w strefie spadkowej. Miliony wydawane na transfery, jak się okazuje, nie są przepisem na sukces w naszej lidze, a bardziej liczy się monolit, zgranie zespołu...
- Na razie tak to faktycznie wygląda. Ja jestem zdania, że cała drużyna musi harować na boisku. Tu nie ma w ogóle możliwości wybierania sobie meczów. W każdym trzeba dać z siebie sto procent, w ekstraklasie punkty po prostu trzeba wybiegać. Tabela pokazuje, jak niesamowicie jest ta liga wyrównana. Ostatni Bruk-Bet przecież też ostro walczy, w meczu z Pogonią ostatnio zagrali naprawdę bardzo dobrze. Ten sezon jest taki, że rozstrzygnięcia pewnie zapadną w ostatniej kolejce.
Pan jest z gór, więc na koniec nie sposób nie zapytać o srebro Kacpra Tomasiaka na igrzyskach we Włoszech. Dotarła do was ta informacja na boisku podczas poniedziałkowego spotkania?
- Nie… Nie wiedzieliśmy o niczym. Piast wygrał, zdobyliśmy medal na igrzyskach, świetny wieczór!
Rozmawiał Mariusz Rajek
