Mało piłki w piłce

Jakub Kiwior zszedł z kontuzją w hicie ligi portugalskiej. Trener Francesco Farioli liczy, że to nic groźnego.

Do czasu urazu Jakub Kiwior prezentował się bardzo dobrze. Fot. PAP / EPA

PORTUGALIA

Spotkanie FC Porto ze Sportingiem docenili raczej tylko koneserzy futbolu. Chociaż hit ligi portugalskiej rozgrzał kibiców zgromadzonych na Estadio do Dragao, to po prostu było w nim mało piłki w piłce. Sporo działo się pomiędzy zawodnikami, którzy często i gęsto mieli sobie dużo do powiedzenia, a kilkukrotnie doszło nawet do przepychanek.

I chociaż obie drużyny wyszły na boisko z większym zamiarem, żeby nie stracić gola niż go zdobyć (zero celnych strzałów w pierwszej połowie!), to jednak w drugiej części pojawiły się bramki. Dla gospodarzy strzelił debiutujący Seko Fofana, który oprócz trafienia może zapisać na swoje konto także jedyne celne uderzenie Smoków w tym starciu… Lizboński klub odpowiedział golem Luisa Suareza, który w doliczonym czasie dobił swój zmarnowany rzut karny. Oczywiście przy obu bramkach nie mogło zabraknąć pretensji do sędziego. Efekt? Łącznie osiem żółtych kartek w tym spotkaniu. Najciekawszym przypadkiem był Francisco Moura z Porto, który obejrzał żółty kartonik, będąc jeszcze poza boiskiem i przez to nie zagra w następnym spotkaniu z Nacionalem. Następnie 26-latek wszedł na kilka minut przed końcem regulaminowego czasu, a w doliczonym zagrał piłkę ręką w swoim polu karnym i rywale wyrównali… Nie był to więc zbyt udany wieczór dla Portugalczyka.

W wyjściowej jedenastce na środku obrony zagrał duet Jan Bednarek i Jakub Kiwor. „Polska ściana” ponownie była nie do przejścia i czyściła wszystko na swojej drodze. Ba, gdyby nie „popis” Moury, to Porto zgarnęłoby trzy punkty i w dużym stopniu byłaby to zasługa właśnie naszych reprezentantów. A tak do straconych punktów doszło jeszcze jedno zmartwienie, czyli uraz Kiwiora, przez który 25-latek musiał przedwcześnie opuścić boisko, a zastąpił go Thiago Silva. Zresztą to nie był jedyny piłkarz, który odczuł trudy tego spotkania. – Musimy jeszcze wszystko przeanalizować. Kiwior powiedział, że poczuł coś w udzie, ale wygląda na to, że było to chwilowe. Samu [Aghehowa] skarżył się na ból w kolanie, z kolei [Martim] Fernandes znowu ma problem ze stopą… – tłumaczył przyczyny zmian trener Francesco Farioli. Może się zatem okazać, że włoski szkoleniowiec wolał nie ryzykować ewentualnego pogłębienia się urazu Polaka.

Swoich minut nie dostał Oskar Pietuszewski, który tym razem całe spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych. Być może 17-latek wykazałby się swoją przebojowością, której brakowało jego konkurentom w składzie.

Miłosz Cebo

◼ FC Porto – Sporting Lizbona 1:1 (0:0)

1:0 – Fofana (76), 1:1 – Suarez (90+10)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się