Mała Flandria dla... czasowca

KOLARSTWO

Radość zwycięzcy i rozczarowanie przegranego, dwóch bohaterów środowego wyścigu. Fot. INEOS Grenadiers

Filippo Ganna z grupy INEOS Grenadiers wygrał Dwars door Vlaanderen. Dla Włocha, który specjalizuje się w jeździe indywidualnej na czas, to pierwsze zwycięstwo w zawodowej karierze w jednodniowym wyścigu.

Potężny Ganna (193 cm, 83 kg) wciąż łączy kolarstwo szosowe z torowym, gdzie zdobył wiele złotych medali mistrzostw świata i trzy olimpijskie krążki. Od lat zdecydowaną większość sezonu spędza jednak na powietrzu, a nie w hali, i znany jest przede wszystkim ze znakomitej jazdy na czas – ma na koncie mnóstwo zwycięstw w tej konkurencji, w tym dwa tytuły mistrza globu i wygrane etapy choćby w Giro d'Italia czy Vuelta a Espana. W tym roku wygrał obie „czasówki”, w których startował (na Volta ao Algarve w Portugalii i na włoskim Tirreno - Adriatico), a wczoraj dołożył niespodziewany, ale w pełni zasłużony triumf w klasyku. I to w jakim stylu!

Dwars door Vlaanderen to prestiżowy belgijski jednodniowy wyścig, zwany także Małą Flandrią. Od tej właściwej – Ronde van Vlaanderen, jednego z pięciu kolarskich monumentów, czyli najważniejszych klasyku w sezonie, który odbędzie się w niedzielę – różni się przede wszystkim dystansem. Jest znacznie krótszy (185 km przy aż 278), więc łatwiejszy, ale i tak w środę kolarze mieli do pokonania 7 brukowanych płaskich odcinków i 12 krótkich, stromych podjazdów. Na jednym z nich, 40 km przed metą, zaatakował faworyt Wout van Aert (Visma-Lease a Bike). Na początku finałowej prostej Belg jeszcze samotnie prowadził, ale niedaleko przed kreską przegonił do Ganna, który popisał się wspaniałym długim finiszem.

– To dla mnie niesamowite zwycięstwo – cieszył się Włoch, który na trasie dwukrotnie musiał zmienić rower. – Wout [van Aert] spisał się imponująco, złapanie go nie było łatwe – relacjonował triumfator. – Byłoby bardziej miło, gdyby meta znajdowała się 150 metrów wcześniej – przyznał przegrany.

Wczoraj na flandryjskich drogach rywalizowały także kobiety. O zwycięstwo powalczyły dwie najmocniejsze w stawce, które odjechały z peletonu kilkanaście kilometrów przed końcem. Na finiszu Szwajcarka Marlen Reusser (Movistar) okazała się szybsza od Holenderki Demi Vollering (FDJ United - SUEZ). Trzecia była rodaczka tej ostatniej, Lieke Nooijen (Visma-Lease a Bike), która dogoniła prowadzącą dwójkę tuż przed metą, ale nie starczyło jej już sił na skuteczny sprint.

(gak)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się