Majstersztyk na zakończenie

Polacy mieli szansę wygrać ze Słowenią za trzy punkty, a przegrali po tie-breaku. Nik Mujanović zdobył dla zwycięzców aż 37 punktów!

Nik Mujanović okazał się koszmarem Polaków. Fot. Volleyball World

LIGA NARODÓW MĘŻCZYZN

Biało-czerwoni na rozpoczęcie tegorocznej edycji Ligi Narodów bez problemów, w niewiele ponad godzinę rozprawili się z Kubą. W kolejnym starciu poprzeczka mocno jednak powędrowała w górę. Słowenia to jedna z ekip ze światowej czołówki, która już wiele razy napsuła naszym siatkarzom sporo krwi. W pierwszym spotkaniu z Chinami jednak nie zachwyciła – wygrała, ale dopiero po pięciu setach.

Wyczyn atakującego

Początek meczu w wykonaniu Polaków mógł się podobać i nie zapowiadał większych problemów. Kapitalnie zaczął Bartosz Gomułka, który dostawał większość piłek i je kończył. Biało-czerwoni wygrywali 3:0 i długo kontrolowali wynik. Słoweńcy w końcu jednak się rozegrali. Kapitalnie zaczął się spisywać ich atakujący Nik Mujanović. 21-latek podjął rękawicę rzuconą przez Gomułkę. Z akcji na akcję się rozkręcał, w końcu wszedł na wręcz niebotyczny poziom, nic sobie nie robiąc z polskiego bloku. Seryjnie zdobywał punkty – mecz zakończył, mając ich na koncie aż 37, przy 50-procentowej skuteczności, wykonując aż 68 ataków. Jego powrót na pozycję atakującego – z Chinami wystąpił jako przyjmujący – okazał się strzałem w dziesiątkę trenera Fabio Soliego. – Cieszę się, że mogłem wrócić na swoją pozycję. Czuję się na niej dużo pewniej. Podziękowania dla Urosa (rozgrywający Planinsić – przyp. red.), że dał mi tak dużo piłek – mówił po zakończeniu spotkania Nik Mujanović.

Fatalne wejście kapitana

Mimo nadzwyczajnej dyspozycji słoweńskiego atakującego nasz zespół powinien zwyciężyć za trzy punkty. W pierwszej partii prowadził 22:20, a w trzeciej 24:22, a mimo to je przegrał. Najlepszego dnia, niestety, nie miał Aleksander Śliwka. W obu setach popełnił błędy. W pierwszym wszedł na parkiet przy stanie 25:26, by poprawić przyjęcie. Nierozgrzany nie utrzymał piłki po serwisie Jana Kozamernika i rywale cieszyli się z sukcesu. W trzecim też nie utrzymał przyjęcia, bardzo niedokładnie dogrywając piłkę do rozgrywającego, przez co atakujący nie zdołali wykonać skutecznego ataku. – Mieliśmy szansę. Uciekł nam pierwszy set po moim przyjęciu, nie udało się także wygrać trzeciego, znów po moim błędzie. Ta porażka będzie bolała. Mamy nauczkę przed kolejnym starciem z Japonią – podkreślił kapitan Biało-czerwonych, Aleksander Śliwka.

Koszmarna końcówka

W tie-breaku Polacy też byli o krok od sukcesu. Od początku prowadzili, w końcówce nawet trzema punktami (12:9), a po błędzie w ataku Kozamernika 14:12. Nie wytrzymali jednak presji. Brak dokładności i zdecydowania spowodowały, że nie wykorzystali szansy. Zrobili to natomiast Słoweńcy, a ostatni punkt asem serwisowym wywalczył Mujanović. To był majstersztyk. Wszyscy spodziewali się potężnej zagrywki, a tymczasem Słoweniec zwolnił rękę, przebił lekko piłkę, kierując ją tuż za siatkę, czym kompletnie zaskoczył naszych graczy. – Zobaczyłem, jak są ustawieni Polacy i zaryzykowałem. Brak mi słów – z uśmiechem na twarzy wyjaśnił Mujanović.

W naszym zespole na wyróżnienie zasłużyli Szymon Jakubiszak, Bartosz Firszt i Maksymilian Granieczny. Ten ostatni był odpowiedzialny za przyjęcie zagrywki i robił to z 70-procentową dokładnością. Jakubiszak z kolei zdobył 17 punktów, co jak na środkowego jest wynikiem znakomitym. Skończył 13 z 16 ataków. Firszt natomiast walczył nie za dwóch, ale nawet za trzech.

W piątek Polacy zagrają z Japonią (godz. 14.00).

(mic)

Grupa 3 (Linyi, Chiny)

◼  Słowenia – Polska 3:2 (27:25, 23:25, 26:24, 21:25, 19:17)

SŁOWENIA: Planinsić (1), Braćko (11), Kozamernik (12), Mujanović (37), Sen (16), Pajenk (5), Kovacić (libero) oraz Okroglić, Stalekar (3), Morovt (3). Trener Fabio SOLI.
POLSKA:
Firlej (3), Gierżot (14), Jakubiszak (17), Gomułka (20), Firszt (19), Lemański (10), Granieczny (libero) oraz Nasewicz, Śliwka, Majchrzak (1), Bakaj. Trener Nikola GRBIĆ.
Sędziowali:
Ozen Cagi Sarikaya (Turcja) i Ksenija Jurković (Chorwacja). Widzów 628.

Przebieg meczu
I: 8:10, 14:15, 17:20, 25:24, 27:25.
II:
8:10, 13:15, 20:18, 23:25.
III: 10:9, 14:15, 19:20, 26:24.
IV: 6:10, 9:15, 15:20, 21:25.
V: 3:5, 9:10, 15:14, 19:17.  
Bohater
– Nik MUJANOVIĆ.

 

◼ Chiny – Ukraina 1:3 (17:25, 25:21, 20:25, 22:25).

Grupa 1 (Ottawa/Kanada)

◼ Kanada – Niemcy 2:3 (26:24, 19:25, 25:20, 21:25, 13:15), Francja – Włochy 3:2 (19:25, 29:27, 23:25, 25:23, 16:14).

Grupa 2 (Brasilia/Brazylia)

◼ Brazylia – Iran 3:1 (25:21, 23:25, 25:15, 25:23), Serbia – Argentyna 3:1 (25:23, 25:20, 25:27, 26:24).

1. Słowenia

2

2/0

4

6:4

2. POLSKA

2

1/1

4

5:3

3. Japonia

1

1/0

3

3:0

4. Brazylia

1

1/0

3

3:1

5. USA

1

1/0

3

3:1

6. Serbia

1

1/0

3

3:1

7. Belgia

1

1/0

3

3:1

8. Ukraina

2

1/1

3

3:4

9. Niemcy

1

1/0

2

3:2

10. Francja

1

1/0

2

3:2

11. Włochy

1

0/1

1

2:3

12. Kanada

1

0/1

1

2:3

13. Chiny

2

0/2

1

3:6

14. Bułgaria

1

0/1

0

1:3

15. Argentyna

1

0/1

0

1:3

16. Turcja

1

0/1

0

1:3

17. Iran

1

0/1

0

1:3

18. Kuba

1

0/1

0

0:3


 Następne mecze: 12.06: Brazylia – Belgia, Kanada – Francja, Ukraina – Kuba, Japonia – Polska, Belgia – Serbia, Niemcy – USA; 13.06: Iran – Argentyna, Turcja – Francja, Chiny – Japonia, Kuba – Słowenia, Brazylia – Serbia, Bułgaria – Argentyna, Kanada – USA.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się