Mają prawo marzyć

Szwajcarzy zostali boleśnie skarceni w doliczonym czasie za minimalizm. The Maroons zdobyli historyczny punkt w finałach mistrzostw świata.

Fot. PAP/EPA Ogromna radość The Maroons z historycznej bramki na mundialu Boulaema Khoukiego.

 GRUPA B

Cztery miesiące temu na stadionie w Santa Clarze odbył się Super Bowl, mecz finałowy ligi futbolu amerykańskiego. W sobotę na tym samym obiekcie Szwajcaria, dla której jest to szósty z rzędu, a 12. w historii udział w mistrzostwach świata, zmierzyła się z reprezentacją Kataru, która przyjechała na mundial zatrzeć nieprzyjemne wspomnienia po trzech porażkach w 2022 roku u siebie. The Maroons zapewniali, że nie będą żadnymi „popychadłami” w gronie ekip grupy B i sprawili dużą niespodziankę, wywalczając pierwszy punkt w historii występów w MŚ. Dzięki trafieniu w czwartej minucie doliczonego czasu, zdobytemu po strzale głową Boualema Khoukhiego, ale zweryfikowanemu oficjalnie przez FIFA jako samobójcze trafienie Miro Muheima, zremisowali ze Szwajcarią 1:1.

Po prostu wstyd

Faworyt prowadził od 19 minuty, gdy Breel Embolo wykorzystał rzut karny (cztery lata temu też strzelił pierwszą bramkę dla reprezentacji na mundialu w Katarze) podyktowany za faul bramkarza Mahmouda Abunady na Remo Freulerze. Później 26-letni golkiper z Al-Rayyan kilka razy wybawił drużynę z opresji, zostając piłkarzem meczu, a Helweci zostali boleśnie skarceni za swój minimalizm (25 prób, 7 celnych strzałów, dwukrotna przewaga w posiadaniu piłki), starali się dowieźć zwycięstwo do końca jak najmniejszym nakładem sił. - To bardzo gorzka pigułka do przełknięcia. Po prostu wstyd, że pozwoliliśmy sobie odebrać zwycięstwo. Na pewno nie chcieliśmy zacząć mistrzostw w ten sposób - przyznał szwajcarski bramkarz Gregor Kobel.

Historyczny punk, a teraz trzy?

- Przyjechaliśmy tutaj realizować swoje marzenia. Jedno małe właśnie się spełniło. Udowodniliśmy, że mamy prawo marzyć dalej – skomentował z radością Hiszpański trener „Kasztanowych” Julen Lopetegui.

Tym samym wszystkie zespoły w grupie B mają identyczny bilans. Ekipy z Europy - Szwajcaria z Bośnią i Hercegowiną - zmierzą się w czwartek w Los Angeles, a piłkarze Klonowego Liścia, którzy także cieszyli się z historycznego punktu na mundialu, podejmą Katarczyków trzy godziny później w Vancouver.

Zbigniew Cieńciała

OCENA MECZU ⭐⭐⭐

◼ Katar – Szwajcaria 1:1 (0:1)

0:1 – Embolo, 17 min (karny), 1:1 Muheim, 90+4 min (samobójcza)

KATAR: Abunada – Al-Oui (60. Fatthy), Miguel, Khoukhi, Ahmed – Gaber (60. Boudiaf), Madibo (78. Manai), Laye – Edmilson Junior (88. Al-Haydos), Abdurisag (60. Alaaeldin), Afif. Trener Julen LOPETEQUI.

SZWAJCARIA: Kobel – Zakaria, Akanji, Elvedi – Aebischer (65. Rieder), Freuler (89. Jashari), Xhaka, Rodriguez (89. Muheim) – Ndoye (65. Manzambi), Vargas (79. Amdouni) – Embolo. Trener Murat YAKIN.

Sędziował: Said Martinez (Honduras). Widzów 67 966. Żółte kartki: Abunada, 17 min (faul), Gaber, 22 min (faul) – Zakaria, 41 min (faul)

Piłkarz meczu Mahmoud ABUNADA.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się