Maja na pewno oczaruje Londyn, tylko jedna rzecz...
TRZY PYTANIA DO... ...WOJCIECHA FIBAKA, pierwszego Polaka w top 10 na świecie, ćwierćfinalisty Wimbledonu (1980), byłego właściciela „Sportu”
Po paryskiej Maja Chwalińska będzie czarować także publiczność londyńską... Fot. Tomasz Jastrzębowski / Press Focus
1. Cieszymy się z „dzikiej karty” w Wimbledonie dla Mai Chwalińskiej, co to oznacza dla finalistki Rolanda Garrosa?
- To wspaniała wiadomość dla polskiego tenisa, dla naszego sportu generalnie, czuję wielką radość. Maja sobie na tę kartę zasłużyła, organizatorzy Wimbledonu podjęli mądrą i słuszną decyzję, zresztą nie wyobrażałem sobie innej. Jestem przekonany, że Polka oczaruje publiczność londyńską, bardziej konserwatywną od tej paryskiej, ale Brytyjczycy potrafią docenić efektowny tenis, a taki jest ten w wykonaniu naszej cudownej dziewczyny. Ze swoją techniką i stylem, idealnie skrojonymi pod trawę, Chwalińska może zrobić furorę w Wimbledonie. Widzę tylko jedno zagrożenie...
2. Przypuszczam, że chodzi o to, że przed Wimbledonem tenisistka z Bielska-Białej nie zagra żadnego meczu na trawie?
- Tak i dlatego byłoby wskazane, żeby rozegrała choć 1-2 mecze pokazowe, bo trawa to zupełnie inna nawierzchnia od mączki. Na cegle Maja była ograna, przed Rolandem Garrosem wygrała turniej w Oeiras, już w samym Paryżu miała „na rozgrzewkę” dwie łatwiejsze przeciwniczki w kwalifikacjach, i to na korcie Suzanne Lenglen. A londyńska świeża trawa to zupełnie inny świat i nawet przy talencie i smykałce Chwalińskiej trzeba się do tej nawierzchni naprawdę dobrze przygotować. Tymczasem już pierwsza runda może być wyzwaniem, a jako „gorące nazwisko” sezonu Polka może być wyznaczona do gry na prestiżowy kort numer jeden.
3. W minionym tygodniu furorę zrobił inny polski tenisista, Kamil Majchrzak, który wygrał swój pierwszy tytuł ATP i został piątym Polakiem w top 50 na świecie. On też może podbić Wimbledon?
- Zdecydowanie! Bałem się trochę w finale w ‘s-Hertogenbosch Alexa de Minaura, ale i Australijczyk, i wcześniej Felix Auger-Aliassime, i Daniił Miedwiediew, oni wszyscy wyglądali przy profesorze Kamilu, jakby nie wiedzieli, o co chodzi w tenisie na trawie. Kamil ma wielki talent i umiejętności, które szczególnie objawiają się właśnie na tej nawierzchni. Jestem z niego bardzo dumny. Wierzyłem w niego, pisaliśmy do siebie każdego dnia. Historia w pewnym sensie zatoczyła koło, bo gdy ja wygrałem swój pierwszy turniej ATP – w 1976 roku w Sztokholmie – też pokonałem trzech rywali z top 10, tak jak Kamil: wtedy byli to Guillermo Vilas, Tom Okker i Ilie Nastase. Ja miałem 24 lata, teraz Kamil ma 30, ale taki sukces w tym wieku świadczy o jego wielkim uporze i wspaniałym charakterze.
Rozmawiał Tomasz Mucha
Wojciech Fibak
