Magiczna moc

Jastrzębianie po raz piąty sięgnęli po Puchar Polski i udowodnili, że ich siłą jest team spirit.

Uśmiechnięci hokeiści JKH nie byli faworytami turnieju w Krynicy. Fot. PAP/Grzegorz Momot

Kibice JKH GKS Jastrzębie na niespełna dwie minuty przed końcem rozpoczęli fiestę na trybunach, a po zwycięstwie zespołu nad EB Zagłębiem Sosnowiec 4:1 skandowali nazwisko każdego hokeisty swej drużyny z osobna. To była potyczka pełna emocji i dramaturgii. Przy stanie 1:0 dla Zagłębia w 33 min sędziowie nie uznali gola dla sosnowieckiej ekipy, a w 58 min sytuacja się powtórzyła. Arbitrzy doszukali się błędów ze strony strzelców bramek. Rozgoryczeni fani tej drużyny pod koniec meczu rzucali różne przedmioty na taflę, to jednak nie umniejsza wielkiego sukcesu „bezdomnej” drużyny z Jastrzębia, która w tym sezonie zadziwia wszystkich i nie powiedziała ostatniego słowa.

Oba zespoły wystąpiły w swoich optymalnych składach. Jedynie środkowy napastnik Zagłębia Erka Seppälä nabawił się kontuzji. W tej sytuacji trenerzy musieli dokonać drobnej zmiany w formacjach, ale nie miała ona większego znaczenia. Hokeiści z Sosnowca uchodzili za faworytów, a ponadto mieli zdecydowanie więcej czasu na odnowę biologiczną. Ale jastrzębianie należą do walecznych i nie było odpuszczenia. Zaczęło się od kary Jere-Matiasa Alanena, ale jastrzębianie nie wykorzystali tej przewagi, a w 5 min Riku Sihvonen uderzył w słupek. Potem inicjatywę przejęli podopieczni Matiasa Lehtonena i solidnie pracowali, by Karolus Karlehto się nie nudził. Gorących spięć pod bramką JKH było sporo, ale na bramkę musieliśmy czekać do 17 min. Joni Piipponen i Miika Roine strzelali z bliskiej odległości, aż końcu „guma” trafiła do Arona Chmielewskiego, a ten nie miał problemu ze skierowaniem jej do pustej bramki. 

Na 1:20 min przed przerwą powstał wielki tumult pod bramką JKH i walczyli wszyscy na lodzie poza bramkarzami. W boksie kar wylądowała czwarta formacja Zagłębia oraz druga JKH. Przewaga sosnowieckiej ekipy nie podlegała dyskusji, bo w strzałach była 12-4 i to wystarcza za cały komentarz do tej odsłony.

Druga tercja była znacznie lepsza w wykonaniu jastrzębian, bo postawili wszystko na jedna szalę. Byli niezwykle aktywni na całej tafli i nie stronili od gdy ofensywnej w osłabieniu. Gdy na ławie kar przebywał po raz kolejny Urbanowicz, w 25 min Daniels Berzins miał szansę pokonać Niilo Halonena, a potem okazje mieli jeszcze Jakub Ślusarczyk (dwie), Urbanowicz czy Frederik Forsberg, jednak ich akcje w finalnym momencie były nieskuteczne. Tym razem inicjatywa należała do JKH (9-6 w strzałach). W 33 min Vaino Sirkiä spod bandy idealnie podał do Sebastiana Brynkusa, który z powietrza posłał krążek do siatki. Akcja-marzenie, ale sędziowie przeprowadzili analizę wideo, bo podczas strzału była ruszona bramka. Ostatecznie gola nie uznali i trener Zagłębia ze zrozumieniem pokiwał głową. Hokeiści JKH podjęli walkę i chwała im za to, bo widowisko zyskało na jakości. Od mocnego uderzenia rozpoczęli trzecią odsłonę i w 12 sek. Forsberg zdobył wyrównującego gola. A potem szwedzki napastnik odegrał wiodącą rolę przy kolejnym trafieniu Berzinsa, gdy popisał się znakomitym podaniem. W 57:58 min Sirkia zdobył wyrównującego gola, ale sędziowie po długiej analizie nie uznali go. Argumentowali tym, że fiński gracz znalazł się w polu bramkowym i był spalony. W 58:01 min bramkarz Zagłębie opuścił taflę, a Forsberg skierował krążek do pustej bramki, a wkrótce potem ten wyczyn skopiował jego kompan z ataku, Sihvonen. Jeszcze na 4 sek. przed końcem doszło do bijatyki i nie obyło się bez kar meczu.

Tak więc spora niespodzianka stała się faktem. Hokeiści JKH zaprezentowali siłę mentalną w grze o wysoką stawką, a ponadto mieli w swoich szeregach znakomicie usposobiony pierwszy atak. Pozostali zawodnicy również wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności. A Zagłębie? Może mówić o sporym pechu, wszak na pewno nie było zespołem gorszym, za to mniej skutecznym.

Włodzimierz Sowiński

◼ ECB Zagłębie Sosnowiec – JKH GKS Jastrzębie 1:4 (1:0, 0:0, 0:4)

1:0 - Chmielewski – Piipponen – Roine (16:48), 1:1 – Forsberg – Sihvonen – Bagin (40:12), 1:2 – Berzins – Forsberg (50:39), 1:3 – Forsberg – Berzins (58:22, do pustej), 1:4 – Sihvonen (59:04, do pustej).

Sędziowali: Michał Baca i Paweł Kosidło – Mateusz Kucharewicz i Michał Żak. Widzów 2600.

ZAGŁĘBIE: Halonen; Ciura – Sozanski, Wanacki – Naróg (2), Biłas (5+20) – Björkung (4), Krawczyk (2) – Kotlorz (2); Piipponen – Roine – Jokinen, Bernacki – Enlund – Chmielewski, Brynkus – Alanen (4) – Sirkiä, Gromadzki (2) – Nahunko (5+20) – Sołtys (2). Trener Matias LEHTONEN.

JKH: Karlehto; Bagin – Alho, Onak (2) – Bezuška (2), Hanzel (5+20) – Charvat, Wojciechowski – Adamek; Forsberg – Berzins – Sihvonen, Ślusarczyk (4) – Kiełbicki (2) – Urbanowicz (4), Ł. Nalewajka – Stolarski (5+20) – R. Nalewajka (4), O. Laszkiewicz – Moś – Osiadły. Trener Rafał BERNACKI.

Kary: Zagłębie – 67 min (kary meczu dla Nahunki i Biłasa), JKH – 58 min (kary meczu dla Hanzela i Stolarskiego).

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się