Magiczna granica
Zespół z Rzeszowa nie pozostawił żadnych złudzeń ligowym outsiderom.
Lukas Vasina tryskał energią i przypomniał się katowickim kibicom. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
- To był kiepski mecz w naszym wykonaniu, a rywal wywierał sporą presję w polu serwisowym – mówił po meczu środkowy gospodarzy, Łukasz Usowicz. - Gdy rzeszowianie zagrywali bezpiecznie, wówczas mogliśmy dobrze przyjąć i wyprowadzić skuteczny atak. Jednak takich momentów było mało, stąd też taka różnica między nami. Trudno się odpoczywa i wraca do treningu po takich porażkach, ale nadal mamy matematyczne szansę, by się utrzymać. Najważniejsze tym momencie jest to, że ciągle jesteśmy zespołem. Nikt nie idzie w swoją stronę, nie zajmuje się własnym problemami, lecz się wspieramy i szukamy wyjścia z tej skomplikowanej sytuacji. A w najbliższym czasie znów czekają nas poważne wyzwania, bo jedziemy do Lublina, gdzie też „strzelają” serwisem oraz gościmy zespół ze stolicy. To ligowa czołówka, o punkty będzie więc trudno, ale mogę obiecać walkę do samego końca.
Pierwsze dwa sety miały podobny scenariusz - początki były wyrównane, a potem - od dziesiątego punktu - goście zyskiwali przewagę i popisywali się efektownymi i skutecznymi akcjami. Opór przeciwników nie istniał. Dopiero w trzeciej odsłonie do połowy była walka, ale już od stanu 15:16 podopieczni Tuomasa Sammelvuo zdobywali punkt po punkcie. Ostatni był dziełem Lukasa Vasiny, który przypomniał się miejscowej publiczności, wszak w poprzednim sezonie występował GKS-ie.
- Trudno się gra przeciwko rywalowi, który dysponuje tak mocną zagrywką, skądinąd liczyliśmy, że w końcu jej moc spadnie – stwierdził trener GKS-u, Emil Siewiorek. - Owszem, mieliśmy niezły moment w trzecim secie, lecz go nie wykorzystaliśmy i wszystko się rozpadło. Jestem pełen podziwu dla chłopaków, że w tej trudnej sytuacji trenują ze zdwojoną ambicją i mentalnie się trzymają. Gdy gramy na luzie, wszystko jest w porządku. Jednak gdy rywal mocno naciska i decydują elementy czysto siatkarskie, wówczas głowy nam opadają i przeciwnik dominuje na parkiecie.
W sumie dlatego GKS znajduje się w ekstremalnie trudnej sytuacji.
Włodzimierz Sowiński
◾ GKS Katowice – Asseco Rzeszów 0:3 (18:25, 18:25, 17:25)KATOWICE: Tuaniga (2), Bouguerra (10), Krulicki (6), Domagała (7), Berger (3), Usowicz (7), Mariański (libero) oraz Gibek, Gomułka, Fenoszyn, Kisiliuk (3). Trener Emil SIEWIOREK
RZESZÓW: Ropret (3), Bednorz (12), Woch (4), Boyer (13), Vasina (13), Kłos, Potera (libero) oraz Ogórel (libero). Tuomas SAMMELVUO.
Sędziowali: Tomasz Janik (Warszawa) i Magdalena Niewiarowska (Ludwinowo Zegrz.). Widzów 909.
Przebieg meczu
I: 9:10, 12:15, 15:20, 18:25.
II: 7:10, 10:15, 14:20, 18:25.
III: 8:10, 14:15, 16:20, 17:25.
Bohater – Lukas VASINA
