Magia Pucharu
Z DRUGIEJ STRONY - Mariusz Rajek
Stałe terminy, ramy ma Puchar Polski. Wiemy, że finał od lat (no bo jednak nie od zawsze) jest 2 maja na Stadionie Narodowym. Występ tam to nie tylko spełnienie marzeń i sportowych ambicji, sięgnięcie po sowite premie i przepustkę do europejskich pucharów – w tym sezonie chyba nawet korzystniejszą niż za wicemistrzostwo Polski!
Zanim jednak zostaną tylko dwie drużyny, które spotkają się na najważniejszym stadionie w kraju, będą się eliminować w rundach wcześniejszych za każdym razem zmniejszając swoją liczebność o połowę. A te boje w 1/32, 1/16, 1/8, 1/4 oraz 1/2 nierzadko będą tak samo - a może i jeszcze bardziej - dramatyczne od samego finału. Nigdy nie wiemy, kiedy czeka nas ten „najlepszy mecz”, co jest pięknem krajowego pucharu. Pewne są za to terminy – w ostatnim tygodniu października poprzedzającym Wszystkich Świętych rozgrywamy 1/16 finału. Subiektywnie zaryzykuję – chyba jedną z najbardziej frapujących rund, bo kilku mocarzy ekstraklasy zdążyło wyłożyć się już przed nią, od tego momentu do gry wchodzą nasi przedstawiciele w Europie, a zarazem nie brakuje tych, którzy na co dzień grają na trzecim czy czwartym poziomie (a zdarza się, że i jeszcze niżej) i marzą o zlaniu tych większych.
To faza, która (jeszcze) gwarantuje sensacje i historie takie, jak fantastyczny występ 17-letniego Kuby (nie Jakuba) Wilka w bramce II-ligowego Górnika Łęczna, który tak skutecznie i efektownie bronił strzały Bartosza Nowaka, Mateusza Wdowiaka czy Borjy Galana, że GieKSa swoją pucharową przygodę już zakończyła. Wtorek w ogóle należał do heroicznych czynów bramkarzy nieoczywistych, bo kilka godzin później na tej samej Lubelszczyźnie przepustkę do dalszych gier zapewnił Rakowowi Tarik Karić. W dogrywce zmienił Kacpra Trelowskiego, a potem obronił trzy strzały w konkursie jedenastek! W derbach Śląska awans Górnikowi uratował rezerwowy golkiper Tomasz Loska (kiedyś grał też w Rakowie). Czyż właśnie nie za takie historie kochamy futbol?
Za co jednak najbardziej kochamy te rozgrywki? Za historie takie, jak w środę, gdy grająca na czwartym poziomie (i to w środku tabeli!) Siarka eliminuje mistrza Polski i jest to awans zasłużony! Sławomir Majak, z którym wczoraj nasi Czytelnicy mogli przeczytać rozmowę, jako piłkarz dokonywał wielkich rzeczy z Widzewem. Teraz, pracując na marginesie dużej piłki, w Tarnobrzegu, dokonał czegoś, czego nigdy mu tam nie zapomną.
Puchar Polski to też mecze walki dwóch drużyn grających na co dzień w 2. lidze, jak starcie Sokoła Kleczew z Podhalem. Reportaż z Kleczewa jednak nieco później i szerzej. Byliśmy na miejscu.
