Madrycki minimalizm

Kibicom „Królewskich” z trudem przychodzi cieszenie się z awansu do finału Pucharu Króla.

Real Madryt z trudem wygrał dwumecz z Realem Sociedad. Fot. PAP/EPA

HISZPANIA

Choć Real Madryt awansował do finału Pucharu Króla, półfinałowe starcie z Realem Sociedad tylko zwiększyło niepewność kibiców „Królewskich”, którym z trudem przychodzi zachwyt nad grą swojego ulubionego zespołu w tym sezonie. Podopieczni Carlo Ancelottiego po raz kolejny zagrali przeciętnie, przez co dali Baskom nadzieje na zwycięstwo i awans. To nie przypadek, że przyjezdni z San Sebastian byli w stanie zdobyć cztery gole! Real po prostu zagrał słabe zawody i miał tylko przebłyski geniuszu, które spowodowały, że ostatecznie wygrał dwumecz.

Tryb oszczędzania energii

Wielu z fanów Realu sądzi, że włoski szkoleniowiec nie jest w stanie w pełni wykorzystać potencjału „Królewskich”. W końcu nie po to prezydent klubu Florentino Perez ściąga futbolowe gwiazdy (Vinicius, Rodrygo, Jude Bellingham, Kylian Mbappe), żeby drużyna grała minimalistycznie. Real ma grać porywający futbol, bo w jego przypadku nie chodzi tylko o wygraną, ale i o wrażenia artystyczne. Takie są wymagania na stadionie Santiago Bernabeu.

Dlatego fanom „Los Blancos” trudno pogodzić się z tym, że Real był zadowolony, że po pierwszej połowie remisował 1:1, co gwarantowało awans do finału. Ekipa Carlo Ancelottiego po wyrównaniu zaczęła grać oszczędnie, a to poskutkowało dwoma bramkami Realu Sociedad. Więc gdy awans wymknął się z rąk, Real znów zaczął grać, jak na zwycięzcę Ligi Mistrzów przystało. Szybko doprowadził do wyrównania, po czym… znów skupił się na utrzymaniu wyniku, zamiast na dobiciu rywala. W efekcie w doliczonym czasie gola zdobył Mikel Oyarzabal i zapewnił Baskom dogrywkę. W niej Real w końcu zdobył gola na wagę awansu.

Nic nie musimy

Skoro więc Real potrafił się przebudzić przy wyniku 1:3 i w 4 minuty strzelić dwa gole, dlaczego nie prezentował się tak przez cały mecz? Bo nie musiał. I to jest największy problem „Królewskich”. Prawda jest taka, że madrytczyków stać, by grać najpiękniejszy futbol na świecie. Stać, żeby kibice z szeroko otwartymi oczami patrzyli na ich grę przez 90 minut. Tymczasem tak wielki zespół, z takimi gwiazdami, marnuje potencjał, grając w oszczędnym stylu. I nie chodzi wcale o umniejszenie jakości Realu Sociedad, a o to, że zespół Ancelottiego powinien pokazywać mistrzowską klasę na boisku nie tylko przez kilkanaście fantastycznych minut, podczas których zdobywa cztery gole, a przez większość spotkania.

Gwiazdy na sprzedaż

Spotkanie to pokazało także dość lekkomyślny stosunek Realu w pozbywaniu się młodych gwiazd. Takefusa Kubo został sprowadzony do stolicy Hiszpanii w 2019 roku, gdy miał 18 lat. Miał być gwiazdą zespołu, jednak klubowi zabrakło cierpliwości. Japończyk był wypożyczany do Mallorki, Villarrealu, Getafe, aż w końcu został sprzedany do Realu Sociedad w 2022 roku. To właśnie on we wtorkowy wieczór był jednym z lepszych piłkarzy na boisku, udowadniając, że w stolicy Hiszpanii zbyt szybko go przekreślono. Nie jest to odosobniony przypadek – tak samo postąpiono z Achrafą Hakimim, gwiazdą PSG, oraz Martinem Odegaardem z Arsenalu. Wszyscy z nich w Madrycie nie dostali prawdziwej szansy. Gdyby ją dostali, dziś zapewne stanowiliby o sile drużyny.

Kacper Janoszka

Półfinał Pucharu Króla

◼  Real Madryt – Real Sociedad 4:4 (3:4, 3:4, 1:1). W pierwszym meczu 1:0. Awans Real Madryt.

0:1 – Barrenetxea (16), 1:1 – Endrick (30), 1:2 – Alaba (72, samobójcza), 1:3 – Alaba (80, samobójcza), 2:3 – Bellingham (82), 3:3 – Tchouameni (86), 3:4 – Oyarzabal (90+3), 4:4 – Ruediger (115)

Mecz Atletico – Barcelona zakończył się po zamknięciu numeru.