Ma być głośniej
Bartosz Grzelak nie chce budować drużyny wokół jednego zawodnika. Potrzebuje kilku liderów.
Trener Cracovia liczy, że nie tylko najbardziej doświadczeni zawodnicy – jak Kamil Gik (z lewej) i Mateusz Klich – będą chcieli być liderami. Fot. Michał Kędzierski / Press Focus
CRACOVIA
Szkoleniowiec Pasów latem zamierza zmienić nie tylko system gry drużyny.
Krok po kroku
Bartosz Grzelak nie miał łatwego wejścia do krakowskiej szatni. Z pięciu meczów pod jego wodzą nie udało się wygrać ani jednego. Bilans goli (5:5) także nie powalał na kolana. Krakowianom udało się utrzymać w ekstraklasie i dopiero teraz trener zaczął pracę na swój rachunek. Wcześniej zarządzał spadkiem, który otrzymał po Luce Elsnerze. Od początku nie krył, że nie jest to łatwe. Jak mówił, jest osobą, która jednocześnie pilotuje samolot i go naprawia. Miesiąc przed startem nowego sezonu Grzelak nie obiecuje walki o europejskie puchary. Choć polska liga zapracowała na więcej przedstawicieli w międzynarodowych rozgrywkach, 47-latek wypowiada się dość ostrożnie. Uważa, że Cracovia powinna się skupić na jak najszybszym zgromadzeniu 42 punktów. Dopiero po zapewnieniu sobie utrzymania będzie można głośniej mówić o bardziej ambitnych celach.
Ambicja w każdym wieku
Wiele będzie zależało od kadry, którą uda się zbudować. Kto ewentualnie odejdzie i jaki poziom będą reprezentować nowi zawodnicy. Budżet Cracovii plasuje ją w połowie stawki. Na razie Krakowianie pozyskali doświadczonego środkowego obrońcę Dominika Baumgartnera. - Zagrał wiele meczów w dobrej austriackiej lidze, był kapitanem zespołu. Jest dobrym zawodnikiem, kiedy ma piłkę przy nodze. Dla nas to ważne, ponieważ chcemy lepiej budować ataki od tyłu i potrzebujemy takiego typu stopera - mówi Grzelak. Już w maju zapowiadał, że oprócz umiejętności bardzo interesuje go charakter zawodnika. Pod takim kątem mocno są analizowani kandydaci do gry w Pasach. - Dla mnie ważne, by zawodnik, który do nas przyjdzie, chciał się rozwijać. Nieważne, czy ma się 37 lat, czy 20, każdy musi mieć taką ambicję. Dominik naprawdę ma taką. Podchodzi do piłki w bardzo profesjonalny sposób i mi się to podoba.
Być może będzie musiał zastąpić Oskara Wójcika, który po świetnym sezonie wzbudza zainteresowanie zachodnich klubów. On w poniedziałek nie rozpoczął treningów z drużyną. Ze względu na powołanie do reprezentacji dostał tydzień więcej czasu na odpoczynek. - Może tak być, że zacznie z nami sezon i potem odejdzie. Jeżeli to się stanie, to będzie dla niego naturalny, następny krok. Nie będę mówił, co zrobi, ale myślę, że musi się pojawić dla niego odpowiednia oferta, bo ma wielkie serce dla Cracovii i nie odejdzie byle gdzie. Jak odejdzie, to będzie to przemyślany wybór - uważa.
Więcej życia, więcej rozmów
Mateusz Klich w pierwszym meczu pod wodzą Grzelaka zaczął na ławce. Był to celowy zabieg, trener chciał mu wejść na ambicję, pobudzić. Reakcja byłego reprezentanta była odpowiednia i w końcówce sezonu stał się motorem napędowym. Do jakości dołożył duże zaangażowanie w walkę, bieganie. Drużyna Cracovii nie ma być jednak budowana wokół jednego gracza. Klich, choć trzeba go nazywać liderem, to nie zawsze wysuwa się na pierwszy plan. Pod Wawelem nazywają go cichym liderem. - Ale chcę więcej liderów na boisku, nie może być tylko jeden. Jak przyszedłem do Cracovii, to zauważyłem, że zespół nie rozmawia na boisku, a w czasie treningów też było dość cicho. Mam nadzieję, że więcej zawodników dołączy do grupy liderów. Mamy dużo doświadczenia i jakości. Popatrzmy, co Cracovia zrobiła w rundzie jesiennej, wielu obecnych zawodników wtedy grało. Muszą wykazać więcej odpowiedzialności na boisku. To dla nas bardzo ważne - podkreśla.
Michał Knura
