Lżej na sercach

Widzew odniósł pierwsze w tym sezonie zwycięstwo na własnym stadionie i dopiero drugie w lidze, na które Czerwona Armia czekała od... trzech miesięcy!

Po tej główce „Wiśnia” celebrował radość z bramki. Fot. Artur Kraszewski / Press Focus

Bohaterem pierwszej połowy był właśnie powołany do reprezentacji Karol Świderski. „Wypuszczony” prostopadłym podaniem z głębi na skrzydło przez Giannisa Papanikolaou złamał akcję do środka i po rykoszecie od nogi Belga, Lukasa Willena, zaskoczył debiutującego w ekstraklasie Greka Nikolaosa Botisa, który zastąpił pauzującego za czerwoną kartkę Rumuna Valentina Cojocaru. Było to piąte trafienie „Świdra” w tym sezonie, czwarte w ostatnich pięciu meczach i trzecie z rzędu. 

Oczekiwaliśmy dużo od tego meczu. Liczyliśmy, że w drugiej połowie będzie więcej emocji. I tak było. Prowadzenie gospodarzy podwyższył reprezentant Demokratycznej Republiki Konga Steve Kapuadi, który skierował piłkę do bramki po tym, jak ta odbiła się od poprzeczki po strzale głową Hiszpana Ricardo Visusa. Wygraną Łodzian w cztery minuty po wejściu na boisko przypieczętował Przemysław Wiśniewski. Dla środkowego defensora był to pierwszy gola w łódzkich barwach.

Gospodarze przełamali passę dziesięciu meczów bez zwycięstwa i w końcu wygrali pod wodzą trenera Mateusza Stolarskiego. Natomiast Pogoń przegrała drugi mecz z rzędu, a do tego w trzecim kolejnym spotkaniu straciła trzy gole. Straciła także już w doliczonym czasie gry kapitana Patryka Dziczka (kontuzja) i to jest równie bolesne wydarzenie, jak porażka w bardzo słabym stylu.

Zbigniew Cieńciała

GŁOS TRENERÓW

Oscar GARCIA: - Mecz nie potoczył się tak, jak sobie wyobrażaliśmy. Pierwszą połowę dobrze kontrolowaliśmy, ale straciliśmy dość pechową bramkę. Dwie kolejne padły po stałych fragmentach gry. Nie wyglądaliśmy dziś dobrze. Nie potrafiliśmy wymienić dwóch-trzech podań. Pod bramką Widzewa nie mieliśmy instynktu killera, nie stwarzaliśmy zagrożenia, a do tego słabo broniliśmy w naszym polu karnym.

Mateusz STOLARSKI: - Cieszymy się, że wreszcie sprawiliśmy radość naszym kibicom. Ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Musimy zachować spokój. Był już taki moment w sezonie, kiedy Widzew pokonał Jagiellonię i wydawało się, że to pójdzie w dobrą stronę, a tak nie było. Gratulacje dla zespołu, że zdobył trzy bramki, że po raz kolejny trafiamy po stałym fragmencie gry, że zachował czyste konto i wygrał na własnych zasadach. Teraz musimy bardziej regularnie punktować. Zrobiliśmy dużo do dalszej budowy mentalności i pewności siebie. Jest nam wszystkim lżej na sercach.


OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐

◼ Widzew Łódź – Pogoń Szczecin 3:0 (1:0)

1:0 – Świderski, 33 min (asysta Papanikolau), 2:0 – Kapuadi, 63 min (głową, bez asysty), 3:0 – Wiśniewski, 80 min (głową, asysta Gazibegović).

WIDZEW: Drągowski 6 – Gazibegović 7, Kapuadi 7, Visus 6 (76. Wiśniewski 1), Cheng 6 – Świderski 8, Papanikolaou 3 (46. Selahi 4), Shehu 5 (83. Kornvig niesklas.), Alvarez 6, Males 5 (64. Biuk 2) – Bergier 6 (64. Vermesan 2). Trener: Paweł STOLARSKI. Rezerwowi: Golański, Ilić, Garcia, Klukowski, Krajewski, Boia, Żyro.

POGOŃ: Botis 5 – Acosta 4 (73. Ali niesklas.), Keramitsis 5, Szalai 4, Willen 4 – Curlinov 5 (86. Czapliński niesklas.), Biegański 2 (46. Molnar 2), Dziczek 6, Wojciechowski 5 – Mukairu 5 (86. Ława), Sanchez 4 (86. Cuić niesklas.). Trener: Mario GARCIA. Rezerwowi: Pesković, Eichie, Grosicki, Nsame, Ossowski, Riccio.

Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom) – 7. Asystenci VAR: Damian Sylwestrzak (Wrocław). Widzów 16 010. Czas gry: 93 min (45+48). Żółte kartki: Dziczek (68. faul).


MÓWIĄ LICZBY
WIDZEW  POGOŃ
43  posiadanie piłki  57
18  strzały  11
5  strzały celne  1
4 rzuty rożne 5
13  faule  17
2  spalone  3
0  żółte kartki  1



Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się