Lwy znowu zaryczą!
Rozmowa z Aliou Goloko, cenionym dziennikarzem pracującym m.in. dla portalu AllAfrica
Sadio Mane ma już 55 bramek zdobytych dla senegalskich Lwów Terangi. Fot. Cal Sport Media/SIPA USA / Press Focus
– Bardzo pozytywne. Jedziemy do Ameryki ze swoimi ambicjami i nadziejami jako mistrz Afryki. Zagramy w finałach po raz czwarty, raz był ćwierćfinał, raz wyjście z grupy. Teraz też liczymy na dobry wynik, tym bardziej patrząc na kadrę, jaką dysponujemy. Wszyscy piłkarze grają w dobrych klubach, mają tytuły, trofea i tak potrzebne międzynarodowe doświadczenie. Nic się nie zmieniło w porównaniu z poprzednimi turniejami, chcemy powalczyć o dobry wynik, zajść jak najwyżej.
Kiedy mówimy o waszym pierwszym meczu z Francją, 16 czerwca, to przypomina się azjatycki mundial w 2002 roku, kiedy na inaugurację pokonaliście właśnie urzędującego trójkolorowego mistrza 1:0 po golu niezapomnianego Pape Bouby Diopa...
– Ci, którzy mają 20 lat czy niewiele więcej, znają ten mecz z opowieści albo z YouTube'a. Jak teraz, tak i wtedy Francja była jednym z głównych faworytów, mając w składzie najlepszych strzelców z najlepszych lig: Henry'ego, Trezegueta, Cisse, był jeszcze przecież Zidane. Teraz z przodu są Dembele, Mbappe, Olise. Kontekst może jest inny niż wtedy, ale rywalizacja na boisku ta sama. Zwycięstwo sprzed 24 lat to jedno z najważniejszych – jeżeli nie najważniejsze – w historii senegalskiego futbolu. Na pewno wszyscy liczymy na powtórkę.
Gdzie szukać siły Senegalu?
– W niedzielę w sparingu ze Stanami Zjednoczonymi przegraliśmy 2:3, ale turniej to będzie coś innego.
W tym meczu dwa gole zdobył Sadio Mane, który ma już 55 bramek w narodowych barwach!
– Sadio to nasz talizman, lider, prawdziwy heros i gwiazda. Z nim na boisku zawsze jest inaczej. Na poprzednich mistrzostwach świata w Katarze nie mógł zagrać z powodu kontuzji, więc tym bardziej jest głodny tego, żeby teraz pokazać się z reprezentacją z jak najlepszej strony. Jestem pewny, że nasze Lwy na amerykańskich mistrzostwach potężnie zaryczą!
Mówi pan, że jesteście mistrzami kontynentu, a przecież afrykańska konfederacja (CAF) przyznał tytuł gospodarzom z Maroka! Odwołaliście się do CAS, Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu...
– Czekamy na werdykt i decyzję ze spokojem, bo w CAS pracują i rozstrzygają mądrzy ludzie. Wszyscy widzieli, jak mecz z Marokiem w finale Pucharu Narodów po 120 minutach się skończył i wszyscy widzieli piękną zwycięską bramkę Pape Gueye. Inna decyzja niż sprawiedliwe utrzymanie tego, co było na murawie, co wszyscy widzieli, to byłby koniec piłki nożnej, koniec CAF. Mecze muszą się rozstrzygać na boisku, a nie przy „zielonym stoliku”, jak to zrobiła Afrykańska Konfederacja Piłkarska…
Rozmawiał Michał Zichlarz
Aliou Goloko Fot. Platforma X.
