LUIS FERNANDO DIAZ MARULANDA
GWIAZDA
Luis Diaz w eliminacjach mundialu nie pękał przed Argentyńczykami. Fot. IMAGO/PressFocus
To najlepszy obecnie piłkarz kolumbijski choć jego początki nie były łatwe. Luis Diaz pochodzi z ludu Wayuu, rdzennej ludności zamieszkującej półwysep La Guajira, jest więc - według niektórych - pierwszym autochtonem w reprezentacji Kolumbii. Wielu jego pobratymców żyje bez dostępu do podstawowej opieki zdrowotnej, bez czystej, bieżącej wody czy nawet pożywienia (szacuje się, że w latach 2008-16 z głodu zmarło prawie pięć tysięcy dzieci Wayuu). Gdy zaczynał grać, był... chudy. Drugoligowy klub Barranquila, który zauważył chłopaka, opracował dla niego plan żywieniowy i treningowy. I poszło... Luis Diaz stał się dla pobratymców symbolem sukcesu.
Jeszcze jako nastolatek przyjechał do Europy i sprawdzał się w każdym klubie, w którym grał, a były to drużyny z najwyższej półki. Po występach i golach w Porto i w Liverpoolu, obecnie, w wieku 28 lat, jest ważną postacią Bayernu Monachium (przeszedł za ok. 75 mln euro). Potrafi grać na lewym skrzydle, ale i na środku ataku. Jest bardzo groźnym, szybkim zawodnikiem. - Zawsze staram się być szczęśliwy i cieszyć się chwilą - podkreśla. To dobre podejście do życia, choć ostatnie dni są dla niego nieudane. W Lidze Mistrzów na początku listopada w meczu z PSG najpierw strzelił dwa gole, ale potem w brutalny sposób sfaulował Achrafa Hakimiego. Kolumbijczyk obejrzał czerwoną kartkę, ale to nie koniec jego kłopotów. UEFA właśnie wydała werdykt związany z tym incydentem: postanowiła ukarać Diaza zawieszeniem dłuższym niż standardowe - piłkarz zostanie wykluczony aż z trzech następnych kolejek Ligi Mistrzów (przeciwko Arsenalowi, Sportingowi i Royale Union Saint-Gilloise, więc zagra dopiero w końcówce stycznia z PSV Eindhoven). Kolumbijczyk w tej rundzie zdobył dla Bayernu już 11 goli (z czego trzy w LM) oraz odnotował pięć asyst. Na razie będzie się musiał jednak skupiać wyłącznie na Bundeslidze i ewentualnie na sparingach swojej reprezentacji.
(pacz)
