Łubik uratował remis
W końcówce Arka miała „piłkę meczową”, ale sprawę zawalił Sebastian Kerk.
Paweł Olkowski w starciu z Dawidem Kocyłą. Fot. Marcin Gadomski/PAP
Jeden celny strzał…
Do przerwy Arka owszem, pięć razy wypaliła na bramkę Marcela Łubika, ale ani razu celnie. Po dwóch kwadransach przed świetną sytuacją stanął Mario Hermoso, tyle że z kilku metrów, naciskany przez Rafała Janickiego, przeniósł futbolówkę nad poprzeczką.
Zabrzanie z czasem zyskali sporą przewagę. Też brakowało im jednak konkretu, postawienia kropki nad „i”, czyli celnego strzału. W boczną siatkę trafił Lukas Sadilek, w końcówce pierwszej połowy najpierw grający 334. mecz w barwach Arki Michał Marcjanik zablokował piłkę po strzale Erika Janży, a zaraz potem pięknie zza pola karnego wypalił Maksym Chłań. Futbolówka po atomowym strzale Ukraińca przeszła jednak minimalnie obok. Najlepszą okazję w doliczonym czasie miał Janicki, kiedy po niefortunnej interwencji Jędrzeja Grobelnego po rożnym strzelił z kilku metrów. Na szczęście dla gospodarzy przed linią bramkową piłkę wybił ofiarnie interweniujący Vladislavs Gutkovskis. Zabrzanie w pierwszej części strzelali siedem razy, ale tylko raz celnie.
Do składu Górnika wrócił po urazie kostki bohater wygranego meczu o Puchar Polski Roberto Massimo. Miał jedną szansę, tyle że nie trafił – zresztą i tak był na pozycji spalonej.
Mogli to przechylić
Zaraz po przerwie konkretna akcja Gdynian. Po „klepce” z Gutkovskisem świetną okazje miał Dawid Kocyła, ale równie dobrze i z wyczuciem interweniował Łubik. W odpowiedzi centostrzał Erika Janży o mało co nie zaskoczył vis-a-vis golkipera Górnika. Mecz zrobił się otwarty, a akcja przenosiła się spod jednego pola karnego pod drugie. Było ciekawiej niż w pierwszej połowie. Niestety, szybko wszystko wróciło „do normy” i znowu było mało ciekawie.
W końcówce celny strzał Patrika Hellebranda (trzeci w meczu), poprzeczka po strzale głową Janickiego, ale wcześniej przewinienie Sondre Lisetha na Grobelnymi i… tyle ze strony zdobywcy PP. W 88 minucie miejscowi mieli piłkę, a raczej... piłki meczowe! Po akcji Oskara Kubiaka – sygnowany w wyjściowym składzie, ale wszedł na boisko z ławki – dwie znakomite okazje miał lider Żółto-niebieskich Sebastian Kerk. Za pierwszym razem Niemca przyblokował Paweł Olkowski, a potem w sytuacji sam na sam piłkę na rożnego znakomitą interwencją sparował Łubik.
Gospodarze tylko złapali się za głowy. Ta niewykorzystana okazja i brak kompletu punktów sprawiły, że drużyna trenera Dariusza Banasika mocno zredukowała swoje szanse na utrzymanie. Przed Arkowcami jeszcze mecze w poniedziałek u siebie z Brukt-Betem i na zakończenie sezonu z Rakowem pod Jasną Górą.
(zich)
OCENA MECZU ⭐ ⭐
◼ Arka Gdynia - Górnik Zabrze 0:0
ARKA: Grobelny 6 – Zator 6 (72. Navarro niesklas.), Hermoso 6, Marcjanik 6, Abramowicz 6 – Kocyła 6, Rzuchowski 5 (81. Nguiamba niesklas.), Kerk 5, Jakubczyk 5, Szysz 5 (72. Kubiak niesklas.) – Gutkovskis 5 (63. Espiau 3). Trener Dariusz BANASIK. Rezerwowi: Węglarz, Szota, Gaprindaszwili, Sidibe, Oliveira.
GÓRNIK: Łubik 8 – Olkowski 7, Janicki 6, Josema 6, Janża 6 – Massimo 5 (61. Kubicki 3), Hellebrand 5, Ambros 5, Sadilek 5 (81. Ikia Dimi niesklas.), Chłań 5 (90. Bochniewicz niesklas.) – Liseth 5. Trener Michal GASPARIK. Rezerwowi: Pietryga, Loska, Szcześniak, Podolski, Lukoszek, Donio, Rupanow, Rakoczy, Zmrzly.
Sędziował Marcin Szczerbowicz (Olsztyn) – 6. Asystenci: Paweł Sokolnicki (Warszawa) i Jakub Winkler (Toruń). Czas gry 95 min (47+48). Widzów 9494. Żółte kartki: Janicki (86. niesportowe zachowanie), Ikia Dimi (89. faul).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| ARKA | GÓRNIK | |
| 36 | posiadanie piłki | 64 |
| 2 | strzały celne | 2 |
| 9 | strzały niecelne | 12 |
| 1 | rzuty rożne | 9 |
| 0 | spalone | 3 |
| 14 | faule | 12 |
| 0 | żółte kartki | 2 |
CZY WIESZ, ŻE…
Arka spadała z ekstraklasy już 5 razy. Po raz pierwszy w 1975 roku,zaraz po awansie. Potem w 1982 (po sześciu latach gry w elicie), 2007 (po dwóch sezonach), 2011 (po trzech), 2020 (po czterech). Teraz, podobnie jak ponad pół wieku temu, może spaść jako beniaminek.
CYTAT MECZU
Ten punkt coś daje Górnikowi, a nic Arce.
Tomasz Wieszczycki, były reprezentant Polski, komentator meczu w Gdyni.
