Lubelskie klimaty
Zapowiedź się spełniła - Piotr Ceglarz nie jest już Niebieski, ale liczba eksmotorowców musi się przy Cichej zgadzać.
Rok temu Piotr Ceglarz i Filip Wójcik celebrowali w Lublinie pokonanie GKS-u Katowice. Teraz jeden robi drugiemu miejsce w Chorzowie. Fot. Wojciech Szubartowski/PressFocus
RUCH CHORZÓW
W poniedziałek Piotr Ceglarz skończy 34 lata. Gdy rok temu Niebiescy ogłaszali jego transfer, ten fakt budził duże wątpliwości. Dało się jednak usłyszeć, że Chorzowianie są do „Cegły” bardzo mocno przekonani; że był w czołówce ich list skautingowych. Zespół potrzebował lidera, a wieloletni kapitan Motoru Lublin posiadał wszystkie niezbędne cechy.
Gracz września
Początek miał fantastyczny. Szybko zaczął notować gole i asysty, wskutek czego po 10 kolejkach (z których dwie opuścił) miał 5 trafień i 3 ostatnie podania. W połowie września zanotował dwa dublety z rzędu – z ŁKS-em i Chrobrym, gdy Ruch wygrywał po 2:1. Nie zdziwiło nikogo, gdy skrzydłowy został piłkarzem września w 1. lidze. W trakcie rozmów emanowała od niego pewność siebie. Mówił wprost, co myśli – wskazywał na bolączki zespołu, a ambicja i chęć zwyciężania były u niego wyczuwalne na kilometr. Potem jednak przydarzyła się kontuzja, przez którą Ceglarza nie widzieliśmy na pierwszoligowych murawach przez miesiąc. Po powrocie już nie było tak samo, a dodatkowo jego życie mocno skomplikowała... kontuzja Nikodema Leśniaka-Paducha.
Argument podstawowego składu
Leśniak-Paduch to stoper, ale co kluczowe – młodzieżowiec. Ruch innego młodego do grania nie miał, więc zimą ściągnął z Unii Skierniewice Jakuba Jendrykę. Oczywiście można było kreować narrację, że miejsca w wyjściowej jedenastce nikt nie dostaje za darmo... ale każdy wiedział, że skrzydłowy-młodzieżowiec ma tam zapewnione miejsce. To był zresztą jeden z argumentów, jakim Jęndryke w trakcie negocjacji kusili Niebiescy, bo nie oni jedni byli nim zainteresowani. Obowiązkowy młodzieżowiec zastąpił obowiązkowego młodzieżowca, a jako że chodziło o skrzydło – wypaść ze składu musiał ktoś z duetu Szwedzik – Ceglarz. Padło na tego drugiego. Dopóki do zdrowia nie doszedł Leśniak-Paduch, „Cegła” mógł tylko pomarzyć o podstawowym składzie, bo „Szwedziu” to przecież najlepszy strzelec drużyny.
Witają Filipa Wójcika
Ceglarz wchodził jedynie z ławki, a gdy Leśniak-Paduch wyzdrowiał, to... niewiele się zmieniło. Jendryka okazał się świetnym transferem i bronił miejsca znakomitą grą. Ceglarz nie najlepiej to znosił. – To już nie moja decyzja, więc trudno mi się wypowiedzieć – mówił enigmatycznie o tej sytuacji na początku rundy wiosennej. Za kulisami dało się jednak słyszeć, że „Cegła”... poważnie myślał nawet o opuszczeniu Chorzowa. Udało się go zatrzymać, ale temat wrócił po sezonie i po słabej wiośnie w jego wykonaniu. Od 22 września nie dał już żadnej „liczby”, a ostatnio dało się usłyszeć, że pod pewnymi względami Ceglarz „tutaj nie pasuje”.
Jego kontrakt został rozwiązany za porozumieniem stron, ale budżet płacowy nie został zluzowany. Ruch ogłosił bowiem transfer Filipa Wójcika, 29-letniego prawego obrońcy, który zna się z Ceglarzem z występów w Motorze Lublin. Zagrał tam 201 razy, a w poprzednim sezonie zaliczył 24 ekstraklasowe spotkania, choć tylko osiem od początku. – Miałem kilka ofert, ale Ruch był najkonkretniejszy – powiedział Wójcik, podpisując dwuletnią umowę z Niebieskimi. Spełniło się więc życzenie wielu chorzowskich kibiców, którzy oczekiwali w składzie konkurencji dla... bezkonkurencyjnego do tej pory Martina Konczkowskiego.
Piotr Tubacki
