Lubelski sen
Najpierw mistrzostwo, potem Superpuchar, a teraz Puchar Polski. Dominacja Bogdanki LUK Lublin na krajowych parkietach trwa w najlepsze.
Marcin Komenda (na pierwszym planie) i jego koledzy nie mają zamiaru się zatrzymywać. Fot. PAP/Łukasz Gągulski
TAURON PUCHAR POLSKI
Kraków po raz czwarty z rzędu, a piąty w historii gościł turniej finałowy. Tym razem zabrakło w nim obrońcy trofeum JSW Jastrzębskiego Węgla i drugiego finalisty Aluronu CMC Warty Zawiercie; Jastrzębianie nie zakwalifikowali się do Pucharu Polski, a Jurajscy Rycerze odpadli w ćwierćfinale. Do głównej rozgrywki stanęły: mistrz kraju Bogdanka LUK Lublin, PGE Projekt Warszawa, Asseco Resovia i Indykpol AZS Olsztyn, który po raz pierwszy zakwalifikował się do Final Four PP.
Gra na wyczerpanie
Półfinały nie przyniosły niespodzianek, choć emocji nie brakowało. W pierwszym Lublinianie zmierzyli się z ekipą z Olsztyna. Mistrzowie Polski do rywalizacji przystąpili z marszu. Do Krakowa dotarli bowiem dopiero w piątek o 13.00, gdyż w czwartek niemal do północy toczyli zacięty bój w Lidze Mistrzów w belgijskim Roeselare, gdzie pokonali Knack 3:2. - Mamy za sobą długą podróż, czeka nas trudny mecz z Olsztynem, ale będziemy walczyć - zapewniał Jakub Wachnik, przyjmujący lubelskiego zespołu.
Dla Lublinian był to trzeci z rzędu półfinał. Dwa poprzednie przegrali i bardzo chcieli przerwać złą passę. Od początku byli mocno zdeterminowani i błyskawicznie potwierdzili dominację. W polu serwisowym błyszczał Wilfredo Leon, a w ataku nie zawodzili Hilir Henno i Kewin Sasak. Bogdanka LUK wysoko wygrała pierwszą partię, ale Olsztynianie zdołali się pozbierać. W drugim secie zobaczyliśmy ich drugie, lepsze oblicze. Coraz lepiej radzili sobie Jan Hadrava i Moritz Karlitzek. Imponował zwłaszcza doświadczony Czech. Atakował z ogromną siłą, był piekielnie skuteczny i rozbijał nawet potrójny blok Bogdanki, a przecież miał przeciwko sobie choćby Aleksa Grozdanowa czy Wilfredo Leona, czyli speców od gry w bloku. Gra toczyła się cios za cios. Mistrzowie Polski nie potrafili złamać przeciwników. Do tego w trzecim secie stracili Henno. Francuz doznał kontuzji i przedwcześnie zakończył spotkanie. Zastąpił go Jackson Young, który stanął na wysokości zadania. Zwycięzcę wyłonił dopiero tie-break. Mimo długiej podróży i pięciu setów z Knack fizycznie lepiej wytrzymali starcie Lublinianie. Rozpoczęli od 3:0 i nie wypuścili szansy z rąk.
Szansa po latach
Drugi półfinał nie był już tak wyrównany. Asseco Resovia nieoczekiwanie łatwo, bo w trzech setach, ograła PGE Projekt Warszawa. Rzeszowianie awansowali do finału Pucharu Polski po raz pierwszy od 39 lat! - Ta drużyna w tym sezonie ma coś, co możemy wykorzystać, żeby jak najlepiej reprezentować barwy Asseco Resovii i w końcu to zrobić, czyli wygrać Puchar Polski po tylu latach czekania - stwierdził po pokonaniu Warszawian przyjmujący Klemen Cebulj.
Gra od początku do końca była w miarę wyrównana. Stołeczny zespół był nawet na prowadzeniu, ale widać było, że przewaga mentalna była po stronie Rzeszowian. To oni nadawali ton grze, emocjonalnie reagowali na każdą sytuację, a ich akcje były płynniejsze. Gdy sety zbliżały się do końca, podkręcali tempo. Cebulj, Karol Butryn i Yacine Louati zdobywali kolejne punkty. W PGE Projekcie dobre momenty mieli z kolei Bartosz Bednorz i Linus Weber, ale w kluczowych momentach zawodzili.
Finałowa demolka
Przed najważniejszym meczem trudno było wskazać faworyta. Obaj finaliści dysponowali bowiem podobnym potencjałem. Rzeszowianie mieli jednak łatwiejszą drogę do finału, co mogło być decydujące. Bogdanka LUK finał rozpoczęła jednak w imponującym stylu, obejmując prowadzenie 7:2, po asie serwisowym Leona. Trener Asseco Resovii Massimo Botti, który w poprzednim sezonie doprowadził lubelski zespół do mistrzostwa Polski, poprosił o czas. Nic to nie dało, bo Lublinianie grali jak natchnieni. Bawili się siatkówką. Grali z polotem, szybko i skutecznie. Całkowicie rozczytali taktykę rywali, raz za razem ich stopując. Gracze z Rzeszowa wyglądali na sparaliżowanych. Gaśli w oczach. Katastrofalnie spisywali się ci, na których najbardziej liczono, czyli Karol Butryn i Paweł Zatorski. Butryn pierwszy skuteczny atak wykonał dopiero pod koniec pierwszej partii, wcześniej bijąc po autach. Zatorski natomiast miał trzymać przyjęcie, tymczasem na palcach jednej ręki można było policzyć jego dokładne dogrania do rozgrywającego. Zawodził też w defensywie, bo obronił niewiele piłek, a jeszcze miał kłopot z komunikacją z kolegami i wzajemnie sobie przeszkadzali.
Pierwszy set to był nokaut. Asseco Resovia już się nie podniosła, choć próbowała. Drugą partię zaczęła od prowadzenia, w trzeciej wygrywała nawet 11:8 i to były jedyne pozytywy w jej grze. Mistrzowie Polski szybko przejmowali inicjatywę i cały czas wywierali presję na rywalach. Podsumowaniem meczu była ostatnia akcja, w której zmiennik Butryna, Jakub Bucki pomylił się w ataku.
Bogdanka LUK po raz pierwszy zdobyła Puchar Polski. Resovia po to trofeum sięgała w 1975, 1983 i 1987 roku. W finale przegrała po raz szósty. Wcześniej grała w nim w 1974, 1986, 2010, 2013 i 2015 roku.
(mic)
PÓŁFINAŁY
◼ Bogdanka LUK Lublin – Indykpol AZS Olsztyn 3:2 (25:19, 16:25, 25:18, 30:32, 15:12)
LUBLIN: Komenda (2), Leon (17), Grozdanow (8), Sasak (24), Henno (9), McCarthy (6), Hoss (libro) oraz Wachnik (2), Prokopczuk, Czyrek, Young (8), Gyimah (5). Trener Stephane ANTIGA.
OLSZTYN: Tille (6), Kartlitzek (22), Siwczyk (6), Hadrava (28), Halaba (10), Majchrzak, Ciunajtis (libero) oraz Szwarc, Borkowski, Lipiński (4), Kozub. Trener Daniel PLIŃSKI.
Sędziowali: Mateusz Broński (Murowana Goślina) i Paweł Morawski (Poznań). Widzów 8398.
Przebieg meczuI: 10:3, 15:8, 20:14, 25:19.
II: 7:10, 10:15, 12:20, 16:25.
III: 10:6, 15:13, 20:16, 25:18.
IV: 7:10, 12:15, 18:20, 25:24, 29:30, 30:32.
V: 5:1, 10:6, 15:12.
Bohater – Kewin SASAK.
◼ PGE Projekt Warszawa – Asseco Resovia 3:0 (21:25, 22:25, 22:25)
WARSZAWA: Firlej (2), Bednorz (14), Semeniuk (7), Weber (13), Tillie (6), Kłos (6), Wojtaszek (libero) oraz Kozłowski, Gomułka (2). Trener Tommi TIILIKAINEN.
RZESZÓW: Janusz (1), Cebulj (14), Demyanenko (6), Butryn (19), Szalpuk (12), Poręba (4), Zatorski (libero) oraz Louati (1), Bucki. Trener Massimo BOTTI.
Sędziowali: Wojciech Maroszek (Żory) i Marek Lagierski (Czeladź). Widzów 9345.
Przebieg meczuI: 10:9, 15:14, 19:20, 21:25.
II: 10:9, 15:12, 18:20, 22:25.
III: 10:9, 14:15, 18:20, 22:25.
Bohater – Marcin JANUSZ.
FINAŁ
◼ Bogdanka LUK Lublin – Asseco Resovia 3:0 (25:15, 25:20, 25:20)
LUBLIN: Komenda (2), Leon (15), Grozdanow (7), Sasak (12), Young (11), McCarthy (5), Hoss (libero) oraz Gyimah. Trener Stephane ANTIGA.
RZESZÓW: Janusz, Cebulj (13), Demyanenko (4), Butryn (1), Szalpuk (2), Poręba (1), Zatorski (libero) oraz Louati (5), Bucki (5), Shoji, Sapiński (6). Trener Massimo BOTTI.
Sędziowali: Szymon Pindral (Kielce) i Sławomir Gołąbek (Kędzierzyn-Koźle). Widzów 12852.
Przebieg meczuI: 10:3, 15:6, 20:8, 25:15.
II: 10:6, 15:9, 20:15, 25:20.
III: 8:10, 15:13, 20:18, 25:20.
Bohater – Kewin SASAK.
NAJLEPSI W FINAL FOUR
◾ RozgrywającyMarcin KOMENDA (Bogdanka LUK Lublin)
◾ Przyjmujący
Wilfredo LEON (Bogdanka LUK Lublin)
◾ Środkowy
Aleks GROZDANOW (Bogdanka LUK Lublin)
◾ Ątakujący
Kewin SASAK (Bogdanka LUK Lublin)
◾ Libero
Thales HOSS (Bogdanka LUK Lublin)
◾ MVP turnieju finałowego
Kewin SASAK
