Łódzki sprawdzian

- Mecz z Widzewem może pokazać, w którą stronę idziemy – przewiduje obrońca Górnika, Rafał Janicki.

Takich pojedynków w Łodzi nie zabraknie! O piłkę walczą Rafał Janicki (nr 26) i Andi Zeqiri. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus

GÓRNIK ZABRZE 

Za drużyną prowadzoną przez Michala Gasparika lepszy okres. Po słabym starcie do drugiej części sezonu i kolejnych meczach bez wygranej (w sumie w lidze było ich aż pięć z rzędu) przyszło cenne zwycięstwo w ćwierćfinale Pucharu Polski z Lechem w Poznaniu, a kilka dni temu w końcu także w ekstraklasie.

Pewność siebie i energia

W dwóch ostatnich grach cztery punkty i przede wszystkim ważna wygrana z wicemistrzem Polski Rakowem u siebie. To sprawiło, że Zabrzanie w tabeli trzymają się blisko czoła, ponownie przeskoczyli ekipę spod Jasnej Góry, liczą się w walce nawet o tytuł, mając tylko trzy punkty straty do liderujących Zagłębia, Jagiellonii i Lecha.    

Żeby w czołówce zostać, trzeba punktować. Ciężki w lidze jest każdy mecz, a szczególnie ten z drużyną, która walczy o utrzymanie w elicie, jak Widzew. Najbliższy rywal Zabrzan zimą wydał miliony euro na transfery, ale przełożenia na wyniki to nie ma, bo Łodzianie są na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli. Widzew wiosną zdobył osiem punktów w siedmiu grach, czyli dokładnie tyle samo, co w analogicznym czasie Górnik. Można więc powiedzieć, że oba zespoły są na podobnym poziomie, tyle że ekipa trenera Gasparika uzbierała znacznie więcej jesienią.

– Mecz z Widzewem może pokazać, w którą stronę pójdziemy. Czy pójdziemy za ciosem po niezłym meczu z Rakowem. U nich na pewno, zważywszy na sytuację w tabeli i wydane pieniądze na transfery, jest duża presja. Mam nadzieję, że splącze im to trochę nogi, a nam ta wygrana z zespołem z Częstochowy w ostatniej kolejce doda pewności siebie, energii i przełożymy to na mecz. Fajnie byłoby przed reprezentacyjną przerwą zdobyć kolejne ważne punkty – mówi szef obrony Górnika Rafał Janicki, za którym przekroczona granica 400 meczów w ekstraklasie.

W zestawieniu graczy z największą liczbą gier w elicie doświadczony 33-letni obrońca jest na 10. miejscu z 402 występami. Przed nim są z 416 występami Janusz Jojko i Marek Zieńczuk, o jeden mecz więcej od nich ma Łukasz Madej.         

Wymagający teren

Z Łodzianami jesienią była efektowna wygrana 3:2 w 9. kolejce, po której Zabrzanie objęli prowadzenie w tabeli i pierwszą lokatę utrzymywali długo, bo do 17. kolejki. W Górniku zdają sobie oczywiście sprawę, że łatwo nie będzie. Zresztą w Łodzi Górnikowi nigdy lekko nie było, bo na 40 meczów na terenie rywala zanotował tylko dziewięć zwycięstw, w tym dwa odniesione w trzech ostatnich meczach przy Piłsudskiego – w maju 2023, za trenera Jana Urbana, kiedy w końcówce rozgrywek zespół prezentował znakomitą dyspozycję (3:2) i w październiku 2024 (2:0). – Z Rakowem zdobyliśmy bardzo ważne trzy punkty, bo widzimy, jak ta tabela wygląda. Teraz będziemy chcieli zdobyć punkty w Łodzi – mówi Patrik Hellebrand, pomocnik górniczej jedenastki.

Michał Zichlarz

CZY WIESZ, ŻE…

Najskuteczniejszym zawodnikiem Górnika w rywalizacji z Widzewem w ekstraklasie jest – jak podaje strona WikiGórnik – Ryszard Cyroń. Były świetny napastnik zdobył w rywalizacji z łodzianami pół tuzina goli. Pięć bramek strzelił z kolei w latach 80. obecny selekcjoner Jan Urban.    


__________________________________________

Przełamanie!

Górnicy zagrali jak w szczycie formy jesienią i rozbili Raków. Trójkolorowi byli w tym meczu lepsi w każdym aspekcie gry i jedyne, czego szkoda, to stracona bramka. Jednak tutaj na tę chwilę dekoncentracji wpływ mogła mieć kontuzja Josemy, a zejście stopera zawsze może zachwiać grą bloku defensywnego, nawet jeśli zmiennik to tak jakościowy zawodnik jak Paweł Bochniewicz.

Podopieczni Michala Gasparika zagrali koncertowe spotkanie, a Lukas Sadilek podbił już chyba serca wszystkich kibiców Górnika. Dwie bramki, oranie boiska wzdłuż i wszerz. Brawo!

Świetnie wyglądał środek pola, gdzie widać powrót do wysokiej dyspozycji Patrika Hellebranda i Lukasa Ambrosa. U nich dostrzec można było zrzucenie rdzy po kontuzjach, była lekkość w bieganiu i szybkość w podejmowaniu decyzji.

Profesurę pokazał też Paweł Olkowski, który wykorzystał doświadczenie, wiedział dokładnie, co zrobić z piłką, jak się ustawić oraz był nieustępliwy w defensywie.

Oczywiście, jak zwykle, wiele dla drużyny zrobił Sondre Liseth i wielka szkoda, że trafił w poprzeczkę tuż przed końcem pierwszej połowy.

Po meczu oczywiście było głośno o czerwonej kartce dla Lukasa Podolskiego, ale tu nawet nieprzychylni „Poldiemu” ludzie w mediach przyznają, że wszystko zaczęło się od niesportowego zachowania i prowokacji Michaela Ameyawa. Prawda jest taka, że piłkarz Rakowa powinien dostać czerwoną kartkę, a w tej sytuacji uniknął wszelkich konsekwencji. Wielki błąd arbitra, na który pomstować mogą kolejni ligowi rywale Rakowa, bo czerwień eliminowałaby go na trzy spotkania.

Teraz czeka nas trudny mecz w Łodzi, bo trener Aleksandar Vuković uszczelnił defensywę Widzewa i trzeba się będzie jakoś przez nią przebić. Z drugiej strony nasi rywale są na musiku, więc szczególnie u siebie powinni się otwierać, a to byłoby dla nas bardzo korzystne. Widzew może jako drużyna nie powala na kolana, ale należy uważać na indywidualności, więc najważniejsza będzie koncentracja. O poświęcenie nie ma się co martwić, bo tego nigdy nam nie brakowało.

Miejmy nadzieję, że przed nami zaczyna się seria dobrych wyników.

Jadymy durś!

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się