Łodzią na mundial!
Potężne pieniądze wyłożyli widzewiacy za Przemysława Wiśniewskiego. - Nie będzie wygrywał meczów poprzez swoją wspaniałą indywidualną grę. Ale ruch jest dobry dla obu stron – mówi ekspert „Sportu”, Piotr Czachowski.
Przemysław Wiśniewski (z lewej) w koszulce Spezii – to już obrazek archiwalny. Meczem z Palermo sprzed dziesięciu dni pożegnał się z kolegami z Ligurii. Fot. IPA/SIPA USA/PressFocus
WIDZEW ŁÓDŹ
Do czerwca 2030 roku Przemysław Wiśniewski będzie piłkarzem drużyny z Al. Piłsudskiego. Za – bagatela – 3,5 mln euro (wg transfermarktu) zamienił Spezię, walczącą o utrzymanie w Serie B, na... zagrożony spadkiem z ekstraklasy Widzew. W ten sposób wraca na polskie boiska po 3,5 roku nieobecności na nich.
14 gier na boiskach włoskiej elity, 71 na jej zapleczu - oto dorobek tego czasu we Włoszech. Dużo mniej bogaty, niż mógłby być, ale przecież stracił cały sezon 2023/24 na rekonwalescencję po zerwaniu więzadeł krzyżowych. Wrócił jednak mocniejszy, czego efektem było jesienne (2025) powołanie przez Jana Urbana do reprezentacji i miano jednego z bohaterów zremisowanego meczu kwalifikacyjnego w Rotterdamie. - Mundial! Perspektywa wyjazdu na finały mistrzostw świata była, moim zdaniem, główną przesłanką podjęcia przez Przemka decyzji o powrocie do Polski – mówi spec od włoskiej piłki i komentator meczów Serie A, Piotr Czachowski, sam mający doświadczenia z kopaniem na Półwyspie Apenińskim. Wokół postaci Wiśniewskiego nie brakowało „zamieszania” w tym okienku: rozważała jego angaż Jagiellonia, ale też parę klubów włoskich. - Najwyraźniej jednak Przemek wziął sobie do serca słowa głośno wypowiedziane przez Jana Urbana w jednym z wywiadów, że będzie mieć stale „na podglądzie” kandydatów na marcowe baraże i – oby! – letnie finały mistrzostw świata. A oczywiście podgląd lepszy jest dla selekcjonera w polskiej lidze niż... gdzieś na obrzeżach Serie B – dopowiada Czachowski. - Warunek, by z tych trenerskich radarów nie zniknął, jest jeden: musimy wiosną widzieć na boiskach ekstraklasy „Wiśnię” z meczu z Holandią, a nie z niektórych ligowych występów czy fragmentów późniejszych gier kadrowych.
Wiśniewski w tym sezonie był podstawowym graczem Spezii. Zagrał 19 z 21 możliwych spotkań – za każdym razem od pierwszej do ostatniej minuty. Opuścił to z minionej soboty, bo mocno zaawansowane już były negocjacje transferowe z Widzewem. Noty? - No cóż, lekki „zjazd” w stosunku do poprzedniego sezonu, gdy Spezia „ocierała się” o baraże, chyba zanotował... - ocenia nasz rozmówca. Cała drużyna jednak spisywała się nieszczególnie. Poza tym krążyły pogłoski o zatorach i poślizgach... - Przemek na umowie z Widzewem na pewno nie straci – uśmiecha się Czachowski. A czy spełni związane z nim oczekiwania kibiców i działaczy? - Myślę, że ruch jest dobry dla obu stron. „Wiśnia” nie będzie wygrywał Łodzianom meczów poprzez swoją wspaniałą indywidualną grę, to nie ta pozycja i nie ten typ zawodnika. Ale w jednym, drugim, trzecim spotkaniu na pewno im pomoże: gdzieś coś spektakularnie wybroni, innym razem strzeli bramkę po jakimś stałym fragmencie. A z jego punktu widzenia nie mówiłbym o kroku w tył. To jego dobra decyzja! - kończy nasz ekspert.
Dariusz Leśnikowski
