Liza i analiza
Z DRUGIEJ STRONY - Dariusz Leśnikowski
Mnóstwo miejsca w tym numerze zajmują sumy, kwoty, opłaty... „Money makes the world go around” („Pieniądze sprawiają, że świat się kręci”) – ponad pół wieku temu wyśpiewała Liza Minelli w duecie z Joelem Greyem w słynnym musicalu „Cabaret” Boba Fosse'a. Nie sposób dziś od tego tematu uciec – także na kolumnach „Sport”-owych , a zwłaszcza piłkarskich. Skuteczność (albo patałachowatość) klubowych działaczy ocenia się dziś niekoniecznie przez pryzmat boiskowych osiągnięć zawodników, pod kontraktami których złożyli podpisy, ale przez rachunek finansowych zysków i strat. Dużo łatwiej przecież ocenić w kategorii „białe i czarne” to, że zawodnik został kupiony za 250 tysięcy euro, a sprzedany za dziesięciokrotność tej sumy, niż to, że jego brak w składzie może kosztować klub medal krajowego czempionatu albo udział w europejskich pucharach. Cóż, potencjalne sukcesy są palcem na wodzie pisane, a twarda gotówka ma swoją wartość tu i teraz. No i zapewnia autorom transakcji lajki w social mediach, które przecież w dzisiejszej epoce też przelicza się (od pewnego poziomu) na pieniądze.
Wartościowaniem piłkarzy zajmują się już nie tylko strony internetowe (choćby cytowany najczęściej przez sportowe media potral Transfermarkt), ale i całe instytuty naukowe. Z przywołanych na stronie 3 ustaleń Międzynarodowego Centrum do Badań Sportu skonstruowaliśmy nawet czołówkę dzisiejszego numeru naszego dziennika. Szwajcarska placówka do tematu podchodzi bardzo szeroko, analizując nie tylko czysto „mierzalne” wartości czysto boiskowe, ale też na przykład częstotliwość absencji spowodowanych urazami. Może dlatego zamieszczony obok ranking najcenniejszych zawodników PKO BP Ekstraklasy, sporządzony przez CIES, zapewne różni się nieco od „instynktownego” czucia przeciętnego ligowego kibica. Choć akurat z pierwszym miejscem Antoniego Kozubala trudno mi polemizować...
Największe emocje w tym numerze wzbudziła jednak we mnie rozmowa z Claudem Le Royem. Michał Zichlarz w ciągu tygodniowego pobytu na arenach Pucharu Narodów Afryki zebrał materiały absolutnie niepowtarzalne, które nawet u kogoś, kto niekoniecznie jest tak zakręcony na punkcie Czarnego Lądu, jak on (i Paweł Czado) muszą budzić wyrazy szacunku i uznania. Wiekowy szkoleniowiec mnie osobiście ujął swymi spostrzeżeniami właśnie na temat „żądzy pieniądza” w obecnym futbolu i – szerzej - „rządów pieniądza” nie tylko w piłce, ale i w życiu. To chyba – o raju... – dowód mentalnego starzenia się. Zwłaszcza jeśli zestawimy go z tym, że zachwyciła mnie niedawna rozmowa z Szymonem Marciniakiem podczas Spodek Super Cup. Choć polski sędziażyje z dzisiejszej piłki, obVARowanej i odrzucającej swoisty romantyzm (niezamierzonego) błędu, z pewną nostalgią opowiadał o swej tęsknocie za czasami, w których człowiekowi jeszcze wolno się było zwyczajnie pomylić. Cóż, to se ne vrati, skoro dziś każdy gwizdek w meczu wart jest setki tysięcy euro, dolarów, złotych. „Money makes the world go around”...
