List

Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado

Drodzy Czytelnicy „Sportu” w Polsce! 

Mam na imię Julius i mieszkam w małej miejscowości Guyaku w północno-wschodniej Nigerii. Mam 27 lat i jestem piłkarzem. Chcę Wam napisać, że bardzo kocham futbol i cieszę się na mecz między naszymi reprezentacjami. Piszę też, bo wiem, że zrozumiecie moje rozczarowanie i rozpacz. Nigerię uważa się za jeden z najsilniejszych krajów afrykańskich w piłce nożnej, a jednak nie udało się nam tym razem – Wam zresztą też – awansować do finałów mistrzostw świata. Nie skarżę się, ale piłka to moje jedyne ukojenie, a teraz go bardzo potrzebuję.

Kilka tygodni temu, było to pod koniec kwietnia, w moim rodzinnym Guyaku brałem udział w niedzielnym meczu piłkarskim lokalnych drużyn. Szło mi dobrze, zdążyłem strzelić dwa gole, ale nagle na boisko wpadli napastnicy. Mieli ze sobą broń automatyczną. Zaczęli strzelać z tych karabinów na oślep. Byłem przerażony, nikt nie jest w stanie tego zrozumieć: człowieka ogarnia panika, myśli tylko o tym, żeby się schronić. Udało mi się cudem, choć cały byłem we krwi Victora, mojego najlepszego kumpla. Nie wiem, kto za tym stał; dżihadyści czy może gangi, nie przyjrzałem się, kto by się przyglądał... Napastnicy zresztą wcale nie zniknęli od razu. Rozbestwieni, spacerowali po osadzie i dalej strzelali do wszystkich wokół. Podpalili kościół i kilka domów, spalili ze śmiechem kilka przypadkowo zaparkowanych motocykli. Mnie udało się ukryć, ale napastnicy zdołali zabić mnóstwo ludzi. Potem okazało się, że wśród nich był mój młodszy brat Eric, który tego dnia kibicował mi z trybun. W rodzinie futbol był miłością już tylko jego i moją. Pozostali nasi bracia zdążyli umrzeć z różnych powodów już wcześniej, a siostry, z którymi ukryłem się w szopie, nie interesują się piłką nożną. Miały szczęście, bo wśród ofiar na boisku były także kobiety, które akurat lubiły kibicować.

Armię mamy ponoć bardzo silną, ale nasi żołnierze jakoś sobie z terrorystami nie radzą. Wojsko działa z opóźnieniem. Zresztą pod koniec zeszłego roku Nuhu Ribadu, najwyższy rangą urzędnik nigeryjskich służb bezpieczeństwa, publicznie przyznał , że skorumpowani policjanci i żołnierze sprzedawali broń palną „złym ludziom”. Nasz ostatni prezydent Bola Tinubu objął urząd w 2023 roku, obiecując walkę z coraz bardziej panoszącym się brakiem bezpieczeństwa. Po kilku dniach od tragedii przyjechał do nas Ahmadu Umaru Fintiri, gubernator stanu Adamawa, w którym leży nasze miasteczko i potwierdził, że w ataku zginęło co najmniej 29 osób. Gubernator oskarżył bojowników strasznej organizacji Boko Haram, ale potem do ataku przyznała się konkurencyjna grupa o nazwie Prowincja Afryki Zachodniej Państwa Islamskiego (ISWAP), bo u nas terroryści ze sobą konkurują. Niestety; przemoc kibiców w nigeryjskiej piłce nożnej też jest głęboko zakorzeniona. Gdy mecz idzie nie tak, fani często z wściekłością niszczą własne stadiony. Ale jak ma być inaczej, gdy 10 tysięcy rozszalałych kibiców ma powstrzymać 10 wynajętych pracowników ochrony. To gotowy sposób na zamieszki...

Ściskam, J.*

_________________________
*Julius to postać fikcyjna, wymyślona na potrzeby tego tekstu. Cała reszta się wydarzyła.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się