Ligowa Europa
ANGLIA | NIEMCY
Trener Mikel Arteta motywujący Martina Zubimendiego. Fot. PAP/EPA
◼ Najważniejsze co innego
Jeśli już trener Mikel Arteta dochodził z Arsenalem do finału – to wygrywał. Rzecz jasna jeśli finałem można nazwać dwie Tarcze Wspólnoty (angielski superpuchar), do których doszło zdobycie Pucharu Anglii. Czterokrotnie Hiszpan odpadał w półfinałach (Liga Mistrzów, Liga Europy, dwa Puchary Ligi), ale tym razem w Pucharze Ligi dwukrotnie ograł Chelsea i powalczy o kolejne trofeum. W rewanżu było 1:0, a jedyną bramkę zdobył w siódmej doliczonej minucie Kai Havertz. Kanonierzy cieszyli się jak szaleni, mimo że to „tylko” finał PL. Najważniejsze jest bowiem inne PL – Premier League, gdzie Londyńczycy przewodzą.
◼ Niesmak pozostał
Czy można wygrać 3:0, awansować do półfinału Pucharu Niemiec i... narzekać? Można. Bayer Leverkusen ograł St Pauli (Arkadiusz Pyrka zagrał 90 minut), ale nie brakowało uwag co do jego gry. – To nie był spokojny wieczór. Chociaż nie graliśmy dobrze, St Pauli nie miało odpowiedniej jakości, żeby nam zagrozić – powiedział kapitan wicemistrzów Niemiec Robert Andrich. – Jeśli wejdzie się w szczegóły, było wiele do poprawy. Musimy wykorzystywać więcej okazji i wygrywać pojedynki, nie byliśmy wystarczająco agresywni bez piłki – analizował Niemiec. Kluczowe jest jednak, że: – Został nam tylko jeden mecz i pojedziemy na finał do Berlina! – zaznaczył Andrich.
(PTub)
