Liga pełna niespodzianek
LIGOWIEC - Michał Zichlarz
Na przeciwnymi biegunie takie jedenastki, jak GieKSa, Pogoń czy Piast. Dwa mecze wiosną i komplet punktów! O ile jeszcze szczecinianie grali pierwsze dwa mecze w tym roku u siebie, a wiadomo, że na swoich śmieciach na nich nie ma rady, o tyle na duże słowa uznania zasługują przede wszystkim dwie górnośląskie jedenastki. W 20. kolejce odprawiły z kwitkiem faworyzowane ekipy Rakowa i Legii. Kto by pomyślał, że znajdą się na początku roku tuż za Górnikiem, do którego katowiczanie tracą ledwie dwa „oczka”, a gliwiczanie trzy.
W poprzednim tygodniu sporo pisaliśmy o zagranicznym zaciągu w naszej lidze. Zabrzanie zimą ściągnęli pół tuzina obcokrajowców. Raków gra tylko jednym Polakiem, Kacprem Trelowskim, który na dodatek z GKS-em zaliczył wpadkę i kto wie, jak się to dla niego skończy. Na przeciwnym biegunie są katowiczanie. Przed meczem z drużyną ze stolicy Górnego Śląska trener Marek Papszun mówił, że trudno liczyć na polskich zawodników, którzy są niedoszkoleni i słabo przygotowani do ekstraklasy. Przykład GKS-u pokazuje, że wcale tak nie jest, a pozyskanie z klubu spod Jasnej Góry 20-letniego Dawida Drachala jeszcze może napędzić ofensywę zespołu Rafała Góraka. Przyznam, że liczę w drużynie z Katowic na Sebastiana Bergiera, króla strzelców styczniowego halowego turnieju w Spodku, który dobrze pokazał się przy Limanowskiego.
Na przeciwnym biegunie jest ostatni w tabeli Śląsk. Wrocławianie byli blisko wygranej w Radomiu, ale wypuścili ją w samej końcówce. Może uda się wreszcie w sobotę u siebie z Widzewem?
