Liga nadal w szoku

Szaleństwo w szatniach NBA. Gdy Bam Adebayo rzucał 83 punkty, rywale zapomnieli o... własnych meczach!

To ten koszykarz ekipy Heat sprawił, że noc w Miami stała się historyczna. Fot. Miami Heat

NBA

Nie ustają komentarze po niesamowitej wtorkowej nocy i historycznym wyczynie Bama Adebayo. 83 punkty środkowego Miami Heat w meczu z Washington Wizards to drugi wynik w dziejach NBA. Tylko legendarny Wilt Chamberlain rzucił więcej.

Ten wyczyn wzbudzał niebywałe zainteresowanie jeszcze w trakcie gry. I tak NBC przerwało relację z meczu Boston Celtics przeciwko San Antonio Spurs, aby umożliwić widzom zobaczenie na żywo, jak Adebayo ustanawia niecodzienny wynik.

Natomiast gdy zawodnicy Minnesota Timberwolves przygotowywali się do meczu z Lakers w Los Angeles, zebrali się wokół telefonów w szatni gości, oglądając ostatnie pięć minut meczu Heat. Kiedy Adebayo trafił rzuty wolne dające mu 83 punkty, gracze kręcili głowami z niedowierzaniem. Zawodnicy Lakers również oglądali mecz na telefonach, a kilku z nich zwlekało nawet z wyjściem na przedmeczowe spotkanie w kaplicy.

– Spojrzałem w arkusz statystyk. To było szaleństwo: 40 rzutów, 40 wolnych, 20 trójek – to wymaga ogromnej wytrzymałości – powiedział gwiazdor Houston i kolega Adebayo z reprezentacji USA, Kevin Durant. – Wyjście tam, oddanie tych wszystkich rzutów i trafianie ich, ustanowienie rekordu, wyprzedzenie Kobego jako drugiego najlepszego strzelca w historii... Cholera! Gratulacje dla niego. Ogromne osiągnięcie, o którym będziemy mówić wiecznie.

Słów pochwały nie szczędził trener Heat. – To była absolutnie surrealistyczna noc – komentował Erik Spoelstra. – Takie momenty się zdarzają i jestem wdzięczny, że wszyscy mogliśmy być ich częścią i świadkami. Gdy dobił do 50, pomyśleliśmy: w porządku, może uda mu się zdobyć 60, a kiedy zdobył 60, szedł dalej. Pomyśleliśmy, że równie dobrze może celować w 70.

Trener rywali także pozostawał pod wielkim wrażeniem. – Trzeba oddać mu szacunek – przyznał szkoleniowiec Wizards, Brian Keefe. – W pierwszej połowie strzelał niesamowicie, świetnie punktował. Oczywiście w trzeciej kwarcie też dołożył swoje. Odgwizdano mnóstwo fauli – 16 rzutów wolnych w samej czwartej kwarcie. Robiliśmy, co mogliśmy, ale nie pomagało.

Na historyczne wydarzenie na Florydzie zareagował z drugiego końca kraju Stephen Curry. Lider Golden State Warriors na Instagramie skomentował wyczyn Adebayo, udostępniając zdjęcie swojego byłego kolegi z reprezentacji olimpijskiej, który trzyma kartkę z napisaną liczbą 83. Podpis mówił wszystko: „Co ty właśnie zrobiłeś?” („You did what now?”).

Curry i Adebayo dzielili szatnię podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu w 2024 roku, gdzie reprezentacja USA zdobyła złoto. Adebayo grał tam rolę drugoplanową. – Był jednym z najlepszych gości do trenowania w tamtym zespole. Niesamowity człowiek, kolega z drużyny, współpracownik. Fenomenalny facet i bardzo się cieszę jego szczęściem – chwalił byłego podopiecznego trener Steve Kerr.

Historia Bama to klasyczny przykład „amerykańskiego snu”, choć w wersji wyjątkowo skromnej. Adebayo nigdy nie ukrywał, że dorastał w przyczepie mieszkalnej w Karolinie Północnej, wychowywany przez samotną matkę, Marilyn Blount. To właśnie zdjęcie tej przyczepy Bam nosił przy sobie, by pamiętać, skąd pochodzi. Dzisiejszej nocy, po zdobyciu 83 punktów, pierwszą rzeczą, którą zrobił, było objęcie matki – osoby, która pracowała na kilku etatach, by on mógł biegać za piłką.

Orlando - Cleveland 128:122, New Orleans - Toronto 122:111, Utah - New York 117:134, Denver - Houston 129:93, Sacramento - Charlotte 109:117, LA Clippers - Minnesota 153:128

(pp)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się