Liga jest trudna i ciekawa

Rozmowa z Dariuszem Dudkiem, byłym ligowym piłkarzem, trenerem, a obecnie ekspertem TVP Sport

Dariusz Dudek Foto Krzysztof Porebski/ PressFocus

Za nami pierwszych kilka wiosennych kolejek i chyba zaskoczenia nie ma, bo najlepiej punktującymi drużynami są Lech, który w 5 meczach zdobył 9 punktów i Jagiellonia z ośmioma „oczkami” w czterech grach. Jak pan na to patrzy?

- Tak, zaskoczenia nie ma. Typuję, że mistrzem Polski zostanie właśnie ktoś z tego duetu. Na dziś to zespoły, które są na fali wznoszącej. Spójrzmy na Lecha, który wygrał trzy mecze w lidze z rzędu, a do tego zanotował pewną wyjazdową wygraną w Lidze Konferencji. Jagiellonia też utrzymuje dobrą dyspozycję pomimo tego, że też gra i w lidze, i w europejskich pucharach. Widać tam stabilizację. Ta stabilizacja dotyczy samego klubu, składu, wszystko jest tam logiczne i poukładane. W wypadku białostoczan możemy mówić o stabilnym progresie.

Wśród najlepiej punktujących w lidze w 2026 roku jest też Zagłębie, które w poniedziałek na zakończenie 22. kolejki pokonało Lechię w Gdańsku i już jest wiceliderem. Co godne podkreślenia, lubinianie grają w większości Polakami, nie zagranicznymi zawodnikami, jak wiele innych klubów. Czy uważa pan, że Miedziowi utrzymają ten trend, będą się liczyć w walce o eksponowane miejsca na koniec sezonu?

- Jeżeli chodzi o Zagłębie Lubin, to nigdy nie był to mój ulubiony klub. Już tłumaczę dlaczego. Zawsze były tam pieniądze, duże nazwiska, a nie było wyniku. Od momentu, kiedy przyszedł tam trener Ojrzyński, któremu bardzo, bardzo kibicuję i trzymam za niego kciuki, to się zmieniło. Podoba mi się ten obecny model Zagłębia - stawianie na młodych, swoich zawodników, na Polaków. Świetnie punktują, świetnie grają, widać, że idzie to w bardzo dobrym kierunku. Życzę Leszkowi Ojrzyńskiemu, żeby znowu miał swoje pięć minut w ekstraklasie, bo w ostatnim czasie było z tym różnie. To jego zasługa, że tak Zagłębiu idzie; może namieszać w lidze. Czy to się utrzyma, nie wiem, ale na grę lubinian patrzy się z przyjemnością, a świadczy o tym choćby liczba zdobytych bramek w tym sezonie, których jest już 35. W tej statystyce są bardzo wysoko (tylko Lechia, Jagiellonia i Lech  bramek zdobyły więcej – przyp. red.). Nie jest to przypadek, że są tak wysoko w tabeli - widać tam powtarzalność w grze, tak było też w ich poniedziałkowym wygranym meczu w Gdańsku. 3/4 piłkarskiej Polski stawiało na wygraną Lechii, zwłaszcza uwzględniając to, jak ostatnio grała i punktowała... A tutaj pewny triumf zanotowało Zagłębie.

Są drużyny dobrze punktujące, są i takie, które wiosną kiepsko wypadają. Po pierwszej części rozgrywek najlepsza była Wisła przed Górnikiem. Tymczasem wiosną płocczanie w czterech ligowych występach zdobyli tylko 3 punkty, Górnicy o jeden więcej. Można mówić o rozczarowaniu względem tej dwójki? I dlaczego dużo gorzej im teraz idzie niż jesienią?

- Wiele rzeczy się na to składa. To nie jest jeden element. W piłce jestem od zawsze, grałem, byłem czy jestem trenerem i mogę powiedzieć, że druga runda rozgrywek jest zawsze trudniejsza. Jest trudniejsza nie tylko dla tych, którzy walczą o mistrzostwo kraju, ale też dla walczących o utrzymanie się w lidze. Jest większa presja niż wcześniej. Stąd ważne są transfery, jakich dokonasz, bardzo ważny jest też okres przygotowawczy. Nie jest tak, że jeden czynnik decydował o tym, że jesienią te zespoły zwyciężały, a teraz nie idzie.

A konkretnie, na przykładzie choćby Górnika?

- Są zmiany w składzie, odszedł Senegalczyk Sow, który jesienią był jednym z lepszych zawodników w ekstraklasie. I takiego piłkarza naprawdę trudno zastąpić, bo sam napędzał grę. A co do samego Górnika... Będę go mocno chwalił. Nadal jest bardzo wysoko w tabeli, bo na 4. miejscu, a trzeba pamiętać o sytuacji klubu i o tym, że muszą sprzedawać piłkarzy. I to się dzieje. Kupują mniej znanych graczy, po czym próbują ich sprzedać z zyskiem, żeby nie robić długów i mieć na codzienne funkcjonowanie. Górnik robi kapitalną robotę i jak dla mnie ten model promowania mniej znanych i rozpoznawalnych graczy jest jak najbardziej godny podkreślenia i pochwały. Łukasz Podolski pokazuje, że przy odrobinie kontaktów, rozeznania na rynku piłkarskim, można robić udane transfery, takie na plus, ale oczywiście trzeba mieć też trenera, który na tych zawodników będzie stawiał, który będzie akceptował te transfery. W Górniku tak właśnie się dzieje.

A Wisła Płock? Do niedawna lider, teraz pozycja numer 6 w tabeli.

- Tutaj też pochwała dla trenera Misiury, który robi dobrą robotę. Najpierw awans do ekstraklasy, a po pierwszej części pozycja lidera w ekstraklasie. Nie był to przypadek. Natomiast ta część to już inna sprawa. Płocczanie zostali rozszyfrowani, jeżeli chodzi o sposób grania, to raz. Drużyny ekstraklasy „nauczyły” się ich, rozpracowali ich sposób i na pewno jakąś korektę trzeba będzie tam zrobić. Też trzeba pamiętać, że odszedł stamtąd Edmundsson, najlepszy piłkarz w ich defensywie. Widać było w ich meczu z Legią, jak wyrównali i jak dążyli do zdobycia kolejnej bramki. To nie jest tak, że grają teraz słabo. Nie są może tak skuteczni jeśli chodzi o liczbę zdobywanych punktów, jak było to wcześniej. Poza tym w Warszawie Legia była w stanie po stracie bramki się podnieść, po czym Chodyna zapewnił legionistom trzy bardzo ważne punkty.

Najsłabiej punktujące wiosną drużyny to Bruk-Bet i Radomiak, które zdobyły po dwa punkty w tym roku. Zna pan świetnie Marcina Brosza, z którym pan pracował i utrzymuje kontakt. Czy  prowadzony przez niego zespół z Niecieczy da radę obronić się przed spadkiem z ekstraklasy?

- Znam państwa Witkowskich (właściciele Bruk-Bet Termaliki Nieciecza – przyp. red.). Sercem jestem z nimi, mam sentyment do wielu ludzi w Niecieczy, a trener Brosz jest moim przyjacielem, więc oczywiście mu kibicuję. Natomiast jeżeli chodzi o utrzymanie… Realnie będzie o to bardzo trudno, może nawet niemożliwe. Nie ma tam jakości piłkarskiej. Marcin nie dostał takich zawodników, którzy gwarantowaliby jakość. Nie mówię, że to by wystarczyło, ale jak spojrzymy na kadrę, to jest tam większość tych zawodników, która grała jeszcze w I lidze. Transfery do klubu były nie takie, jak powinny być w ekstraklasie. Ale raz jeszcze podkreślam: kibicuję im z całego serca.

W sumie można powiedzieć, że o utrzymanie się w tym sezonie nikomu nie będzie łatwo. Legia mimo ostatniej wygranej w derbach Mazowsza dalej jest na spadkowym miejscu!

- To prawda, nikomu łatwo nie przyjdzie utrzymanie. Może spaść jedna wielka marka. Popatrzmy na bieżącą sytuację w tabeli. Arka ma 25 punktów, ale jeszcze jeden mecz w zanadrzu (zaległe spotkanie z Radomiakiem – przyp. red.). Legia 24... Z drugiej strony - wygrywasz dwa mecze z rzędu i wychodzisz ze strefy spadkowej. Na pewno ważne jest to, żeby punktować w każdym spotkaniu. Optymalnie rzecz biorąc: nie przegrywać na wyjazdach, a u siebie zwyciężać; to da pewnie utrzymanie. Słowem, liga jest i trudna, i ciekawa. Nic, tylko chodzić na mecze, obserwować i kibicować.

Pan jako komentator też ma sporo pracy.

- W niedzielę komentowałem mecz Śląska z Odrą Opole, w poniedziałek byłem w studio 1. ligi, a w najbliższej kolejce, a w poniedziałek czeka mnie mecz Wieczysta – Polonia Warszawa. Jestem w rozjazdach (uśmiech).

Ale dobrze pan sobie radzi! Komentarzy słucha się z przyjemnością!

- Tym bardziej więc zachęcam do oglądania i kibicowania! W poniedziałek zapraszam przed telewizor.

Rozmawiał Michał Zichlarz


We wtorkowym „Sporcie” podsumowaliśmy pierwszych kilka wiosennych kolejek. 

Dariusz Dudek. Fot. Piotr Matusewicz/Pressfocus.pl 

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się