Lider przez duże „L”
By znaleźć drużynę z lepszym początkiem sezonu niż Biała Gwiazda, trzeba się cofnąć do 2012 roku.
Dla większości drużyn spotkanie z Wisłą Kraków nie jest przyjemnym doświadczeniem. Fot. Gleb Soboliev/PressFocus
WISŁA KRAKÓW
Piasku w tryby Białej Gwiazdy nasypała tylko Miedź Legnica, na której terenie krakowianie jeszcze nigdy nie wygrali i w sierpniu też ulegli 0:2. Wiśle nie dały się pokonać Odra Opole i Wieczysta, ale pozostałe drużyny musiały przełykać mniej lub bardziej gorzką pigułkę.
Fenomenalna Flota
38 punktów po 15 kolejkach to najlepszy wynik od 13 lat. W 2012 roku Flota Świnoujście uzbierała ich 40 i... nie awansowała. Wypadła poza czołową dwójkę, a o barażach na zapleczu ekstraklasy jeszcze nikt nie myślał. Flota miała dużo słabszą wiosnę. Czy nie chciała awansować? Wiele na to wskazuje. Klub z północno-zachodniej części kraju miałby problem z organizacyjnym funkcjonowaniem w ekstraklasie. Dwa lata później, przed zakończeniem rozgrywek, Flota wycofała się z 1. ligi, a niedługo potem powstał nowy podmiot, który rozpoczął grę od A klasy. Obecnie występuje w III lidze.
Dorobek Wisły niemal na półmetku sezonu robi wrażenie. Rok temu Bruk-Bet miał 35 pkt, ale jego przewaga nad resztą stawki nie była tak wyraźna. W 2020 zespół spod Tarnowa miał 36 pkt, a w 2021 r. Widzew 33. Bywały sezony, w których lider po 15 meczach nie notował średniej dwóch punktów na mecz. Jeżeli krakowianie w czterech pozostałych spotkaniach w tym roku nie zanotują regresu, po zimowej przerwie będą mogli już tylko pilnować przewagi i przygotowywać się do powrotu do ekstraklasy po najdłuższym – czteroletnim – pobycie poza elitą.
Defensywa fundamentem
Wrażenie robi liczba strzelonych przez krakowian goli – 43. Jest jednak i druga statystyka, w której Wiślacy nie mają sobie równych. To liczba straconych bramek – zaledwie 12, z czego siedem w trzech meczach. Podopieczni Mariusza Jopa po raz ostatni dali się pokonać więcej niż raz pod koniec sierpnia. W niedzielę w Głogowie zwycięstwo dało im jedno trafienie - Angela Rodado. Hiszpan bezlitośnie wykorzystał błąd bramkarza, a potem razem z pozostałymi zawodnikami nie pozwalał Chrobremu rozwinąć skrzydeł. – Poza tym, że mamy bardzo dużo jakości, pokazaliśmy przede wszystkim dobrą organizację gry, determinację, ambicję. Fundamentem jest gra w defensywie. Byliśmy bardzo skuteczni w obronie stałych fragmentów, których było dużo – mówił szkoleniowiec po ostatnim spotkaniu.
Bohaterowie na płótnie
Przed lub po meczu kibicom polecamy wybrać się do sklepu Wisły. Nie po koszulkę, szalik lub inny gadżet, ale by zobaczyć... monumentalny obraz. W poprzednim tygodniu zaprezentowano dzieło Anny Siek „Wiślacka victoria”, upamiętniające zwycięstwo krakowskiej drużyny w finale Pucharu Polski w 2024 roku nad Pogonią Szczecin. Obraz o wymiarach 210x 488 cm sfinansował kibic Wisły, Krzysztof Gaweł, który słynie z posiadania ogromnej kolekcji pamiątek związanych z niemal 120-letnim klubem, które gromadzi w muzeum stworzonym w siedzibie swojej firmy. „Wiślacka victoria” nawiązuje bezpośrednio do legendarnego płótna Wlastimila Hofmana z 1927 roku, upamiętniającego pierwszy pucharowy triumf Wisły z 1926. Zachowano nie tylko te same imponujące wymiary, lecz także symboliczne elementy – panoramę Krakowa z Wawelem czy postać muzy. Na nowym płótnie pojawia się również Stadion Narodowy w Warszawie, miejsce tego niezwykle emocjonującego spotkania rozstrzygniętego w dogrywce. Zarówno u Hofmana, jak i u Anny Siek muza zdaje się otaczać opieką piłkarzy, a kapitanowie drużyn nie mają gwiazdy na koszulce. Na nowym obrazie muza symbolicznie przekazuje ją kapitanowi Alanowi Urydze. W obu dziełach sportretowano 13 piłkarzy, a muza trzyma w dłoniach puchar – tym razem ten zdobyty w 1967 roku.
Michał Knura
