Legia pokazała siłę
MKS Dąbrowa Górnicza postraszył mistrzów Polski, ale zagłębiowskiej drużynie zabrakło sił w końcówce.
Jakub Musiał (nr 10) kontra Andrzej Pluta. Rozgrywający MKS-u rozegrał kolejny bardzo dobry mecz, ale to reprezentant Polski na finiszu zapewnił Legii sukces. Fot. Stanisław Mucha
We wtorek Dąbrowianie przerwali serię dziewięciu zwycięstw Legii, a po tamtym meczu zapowiadali, że to nie jest ich ostatnie słowo.
Trener stołecznego zespołu w kadrze meczowej dokonał jednej zmiany w porównaniu ze spotkaniem wtorkowym – zamiast Matthiasa Tassa powołał Shane Huntera. Łotysz w meczu numer trzy jeszcze w pierwszej połowie zaliczył cztery przewinienia, skutecznie utrudniając szkoleniowcowi pole manewru.
Pierwsza połowa czwartkowego spotkania przypominała tę z meczu poprzedniego – Legia prowadziła, próbowała uzyskać solidną przewagę, ale za każdym razem MKS doskakiwał na kilka „oczek”. Do przerwy goście wypracowali 6 punktów różnicy i jasne było, że losy spotkania rozstrzygać się będą dopiero po przerwie.
Po trzech kwartach Legia miała 10 „oczek” przewagi, ale znowu na początku ostatniej ćwiartki gości ogarnęła koszmarna niemoc i MKS po serii 7:0 zbliżył się na tylko 3 punkty (70:73). To głównie zasługa Martina Peterki oraz Jakuba Musiała. Ten drugi po raz kolejny w tej serii błyszczał – punktował niemal bez pudła zarówno z półdystansu, jak i zza łuku.
Kiedy 6 minut przed końcem po akcji Justina Graya na tablicy wyników pojawił się remis (78:78), wszystko mogło się jeszcze zdarzyć. Zdarzył się pokaz siły obrońców tytułu, którzy zaliczyli serię 13:1, głównie dzięki trójkom Andrzeja Pluty i Jayvona Gravesa oraz podkoszowym akcjom Carla Ponsara.
Po tym ciosie gospodarze już się nie podnieśli. – Duży szacunek dla graczy MKS-u. Mocno nas przetestowali. Pokazali wielkiego ducha walki – chwalił rywali skrzydłowy Legii, Ojars Silins. Goście wygrali walkę pod tablicami, trafili też aż 16 razy za trzy punkty. Także dzięki temu Legia, jako drugi zespół po Zastalu Zielona Góra, awansowała do najlepszej czwórki.
Awansowały też Dziki. W półfinale zatem derby Warszawy!
Stan rywalizacji play off (do trzech zwycięstw): 3-1 dla Legii (awans: Legia)
MKS: Bonner 7 (1x3), Curry Jr 2, Gray 11 (3x3), Peterka 15 (1x3), Bogucki 6 – Wojdała, Piechowicz 9 (3x3), Załucki 3 (1x3), Zabłocki, Muhammad 15, Thomas 3 (1x3), Musiał 15 (2x3). Trener Artur GRONEK.
LEGIA: Graves 16 (4x3), Pluta 10 (2x3), Kolenda 3 (1x3), Thompson 6 (1x3), Ponsar 21 (1x3) – Tomaszewski, Brewton 15 (2x3), Siliņs 16 (4x3), Wilczek 3 (1x3), Hunter 8. Trener Heiko RANNULA.
Stan rywalizacji play off (do trzech zwycięstw): 3-1 dla Dzików (awans: Dziki)
DZIKI: Vander Plas 14 (1x3), Horton 12 (1x3), Edge 13 (2x3), Soares 11, Frąckiewicz 7 – Kempa 6 (2x3), Kamiński 7 (1x3), Sosna, Chavez 8, Oguama 10. Trener Marco LEGOVICH.
SOPOT: Scruggs 12 (2x3), Sherfield 15 (2x3), Suurorg 13 (2x3), Kacinas 8 (2x3), Goins 4 – Kiejzik, Nowicki 3 (1x3), Zapała 4, Addae-Wusu 2, Schenk 12 (2x3). Trener Mikko LARKAS.
