Legendo, prowadź Smoki!

Po dwunastu latach piłkarze Bośni i Hercegowiny wracają na mundial. Podobnie jak podczas mistrzostw w Brazylii na czele reprezentacji stoi Edin Dżeko, największa gwiazda bośniackiej piłki.

Edin Dżeko (z lewej) jest o ponad dwie dekady starszy od Kerima Alajbegovicia. Z takiej mieszanki pokoleń może wyjść mieszkanka wybuchowa! Fot. Kara Thomas/Focus Images/MB Media / Press Focus

BOŚNIA I HERCEGOWINA

40-letni napastnik to obecnie kapitan Zmajevi, czyli Smoków. Mimo wieku wciąż imponuje formą. Z reprezentacją awansował na mundial, z niemieckim Schalke 04 fetował chwilę temu powrót do Bundesligi. - Nie spodziewałem się, że w wieku 40 lat pojadą jeszcze na mistrzostwa świata. Radość jest ogromna. Cieszę się, że zdrowie dopisuje. Od lat staram się dbać o siebie i to przyniosło efekt. Jedziemy z nadziejami na dobry wynik. Podczas pierwszego mundialu zabrakło nam doświadczenia, trochę szczęścia, bo przecież w meczu z Nigerią nie uznano nam prawidłowo zdobytej bramki mojego autorstwa, a rywal strzelił gola, choć chwilę wcześniej był faul. To już jednak historia. Teraz piszemy nowy rozdział, a naszym marzeniem jest wyjście z grupy – powiedział przed wyjazdem drużyny za ocean Edin Dżeko.

Po kiepskim początku sezonu we włoskiej Fiorentinie wydawało się, że ikona bośniackiej piłki to, co najlepsze, ma już za sobą, ale były gracz takich firm, jak AS Roma, Inter Mediolan czy Manchester City wrócił jednak do formy w kraju, w którym wcześniej dał się poznać od najlepszej strony. Dżeko to przecież legenda VfL Wolsburg, z którym sięgnął po premierowy tytuł mistrza Niemiec.

Koszulka z nazwiskiem... kolegi

– Legendo, prowadź Smoki do kolejnych niespodzianek! – uśmiecha się Bośniak Ensar Arifović, były piłkarz m.in.: ŁKS-u, Polonii Warszawa, Jagiellonii i Górnika. – Dżeko to w Bośni taki wasz Robert Lewandowski. Zresztą nie trzeba daleko szukać, bo w obecnej reprezentacji są zawodnicy, którzy jeszcze nie tak dawno, jako dzieciaki, biegali w koszulkach z jego nazwiskiem na plecach, a dziś są w kadrze na mundial, będąc jego kolegami z szatni. Wszyscy mamy ogromny szacunek dla tego, co osiągnął, a także do faktu, że wciąż chce być częścią tej reprezentacji. Jest wzorem do naśladowania zarówno na boisku, jak i poza nim. Mundial będzie zwieńczeniem jego pięknej kariery – podkreśla Arifović, który pozostał przy futbolu i sprawdza się w roli menadżera.

To musiało się udać!

Bośniacy przeszli długą drogą, aby znaleźć się w Stanach Zjednoczonych. W barażach najpierw pokonali Walię po serii rzutów karnych, choć jeszcze na pięć minut przed końcem regulaminowego czasu ekipa z Wysp prowadziła 1:0. Wyrównał oczywiście Dżeko, a potem Bośniacy skuteczniej egzekwowali karne. „Jedenastki” decydowały także w finałowej konfrontacji z Włochami. W tej konfrontacji także było 1:1 i ponownie ekipa z Bałkanów była górą w karnych. – Nie byliśmy faworytami, ale w piłce tak często bywa, że teoretycznie słabszy może pokonać lepszego. Graliśmy trochę czasu z przewagą, szczęście nas nie opuszczało, a jeśli do tego dodamy nasz charakter, to musiało się udać. Jako naród potrzebujemy takich momentów, które nas jednoczą. Tłum ludzi na ulicach Sarajewa po tym meczu był tego najlepszym dowodem. Podczas finałów będzie podobnie, Bośnia żyje mistrzostwami – mówi Admir Adżem, kolejny z Bośniaków, który w przeszłości biegał po naszych boiskach, występując m.in. w GKS-ie Katowice i Zagłębiu Sosnowiec.

Czekając na eksplozję

W trakcie przygotowań do mundialu Bośniacy bezbramkowo zremisowali z Macedonią Północną w Sarajewie, natomiast w St. Louis z Panamą 1:1. W pierwszym meczu na MŚ zmierzą się z Kanadą. – Pierwszy mecz, w dodatku z gospodarzem to zawsze niewiadoma. Trudno tutaj wskazać faworyta. Jeśli wygramy, na pewno zespół się pozytywnie nakręci. Naszą siłą jest twarda, nieustępliwa gra, a że przy tym technicznie jest naprawdę dobrze, to można być optymistą. Połączenie rutyny takich graczy, jak Dżeko czy obrońca Saed Kolasinic, który jako jedyny obok Dżeko pamięta mundial w Brazylii, z młodością 21-letniego Esmira Bajraktarevicia czy 18-letniego Kerima Alajbegovicia, który świetnie spełnia się w roli dżokera, może być naprawdę ciekawe. Do tego mamy skutecznego Ermedina Demirovicia, mającego za sobą świetny sezon w VfB Stuttgart i kilku graczy, których talent może podczas tego turnieju eksplodować – podkreśla z kolei Dzenan Hosić, były kapitan piłkarskiego Zagłębia Sosnowiec, od lat prowadzący w Sarajewie szkółkę piłkarską.

Krzysztof Polaczkiewicz

NIE PRZEGAP!
grupa B
◼ Kanada – Bośnia i Hercegowina
piątek, 21.00 – TVP 1, TVP Sport

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się