Łatwo nie będzie
Albania, nasz pierwszy rywal w barażach, nie jest drużyną z anonimowymi zawodnikami. W wielu przypadkach to piłkarze z topowych lig europejskich.
Selekcjoner Albańczyków Sylvinho już raz wygrał z Polakami. Fot. Pedja Milosavljevic/SIPA / Press Focus
Polska w półfinale baraży zmierzy się z reprezentacją Albanii. Analizując na ranking FIFA, mogliśmy trafić gorzej, np. na Irlandię sklasyfikowaną na 59. miejscu. Biorąc jednak pod uwagę to, że Albania jest na 63. pozycji, mogliśmy też trafić lepiej: na Bośnię i Hercegowinę (71) lub Kosowo (80). Nie jest więc tak, że losowanie było dla nas idealne. Z drugiej strony nie ma też nad czym płakać; „na papierze” powinniśmy przebrnąć przez półfinał barażu i walczyć o mistrzostwa świata w finale ze Szwecją lub Ukrainą…
Od Barcelony do Albanii
Czego możemy spodziewać się po naszych marcowych przeciwnikach? Selekcjonerem Albańczyków od prawie trzech lat jest Brazylijczyk Sylvinho. Znany jest przede wszystkim z występów w Barcelonie jako piłkarz. W lidze hiszpańskiej rozegrał 173 spotkania. Grał też w Premier League (65 meczów), w Arsenalu i Manchesterze City. Zaraz po zakończeniu kariery piłkarskiej wszedł na trenerską ścieżkę. Najpierw był asystentem Vagnera Manciniego w Cruzeiro i Recife. Później trafił do Corinthians, gdzi współpracował z Mano Menezesem i Tite. Następnie przeprowadził się do Europy, gdzie pomagał Roberto Manciniemu w Interze Mediolan. Gdy jednak otrzymał kolejną propozycję współpracy z Tite, powrócił do Brazylii, żeby być asystentem selekcjonera pierwszej reprezentacji. Z Canarinhos związany był przez trzy lata, po czym rozpoczął samodzielną pracę. Był opiekunem Olympique’u Lyon i Corinthians, a na początku 2023 roku dostał ofertę od albańskiej federacji. Skorzystał z niej i na razie nie ma zamiaru ruszać się ze swojej posady. Z Albanią awansował na Euro 2024, wychodząc z grupy eliminacyjnej z pierwszego miejsca (wyprzedził m.in. Polaków). Na mistrzostwach co prawda zdobył tylko punkt, a później spadł do dywizji C Ligi Narodów, jednak Albańczycy nadal mu ufają. To się opłaciło, bo teraz stanie przed szansą wprowadzenia zespołu na drugi wielki turniej z rzędu. W eliminacjach do mundialu jego podopieczni grali poprawnie. Przegrali tylko z Anglią, która w grupie nie straciła ani jednego gola. W pozostałych spotkaniach radziła sobie nieźle – w październiku wytrzymała presję i wygrała najważniejszy mecz grupowy, z Serbią na wyjeździe.
Serie A, LaLiga…
51-letni Sylvinho ma ogromną motywację, żeby pokonać Polaków. Jeśli się nie uda - jego pozycja może zostać znacząco osłabiona. Selekcjoner ma do dyspozycji nienajgorszych zawodników. Choć żaden z Albańczyków nie jest gwiazdą światowego formatu, to w dużej mierze są oni przedstawicielami klubów z poważnych lig. Bramkarz Thomas Strakosha teraz jest piłkarzem AEK-u Ateny, ale przez lata reprezentował barwy Lazio. Z kolei Elseid Hysaj do tej pory gra w rzymskim klubie. Ardian Ismajli regularnie występuje w Torino, tak samo jak Kristjan Asllani. Kapitan Berat Djimsiti jest ostoją linii defensywy Atalanty. Nedim Bajrami jest zawodnikiem Rangers. Z kolei Ivana Balliu niedawno mogliśmy oglądać w rywalizacji Lecha Poznań z Rayo Vallecano w ramach Ligi Konferencji. To nie są więc piłkarze znikąd, lecz zawodnicy, którzy znają smak rywalizacji w dobrych europejskich ligach. Awans do finału baraży nie przyjdzie więc nam bezproblemowo. Trzeba będzie na niego poważnie zapracować.
Zwolnił Santosa
Tym bardziej że doskonale pamiętamy wspomniane eliminacje do mistrzostw Europy w Niemczech. Wówczas, w marcu 2023 roku, Sylvinho przegrał w pierwszym meczu w roli selekcjonera z Polakami 0:1, ale ledwie pół roku później zrewanżował się i wygrał 2:0. Przyczynił się wtedy do zwolnienia Fernando Santosa z roli opiekuna Biało-czerwonych – ledwie trzy dni po spotkaniu w Tiranie drogi Portugalczyka i PZPN-u się rozeszły. Albańczycy wiedzą więc, że Polaków można pokonać, choć w rankingu FIFA sklasyfikowani są wyżej o ponad 30 miejsc. A kadra zespołu Sylvinho od tamtego czasu znacząco się nie zmieniła – większość piłkarzy doskonale pamięta wygraną w stolicy Albanii sprzed dwóch lat.
Kacper Janoszka
