Latający Holender. I zagadkowy

Spośród wszystkich uczestników przyszłorocznego mundialu Holandia jest chyba tą ekipą, którą polscy kibice znają najlepiej. Ale i tą, która momenty genialne przeplata z chwilami dziwnej niemocy.

W Holandii nie brak narzekań na Memphisa Depaya (z prawej). Ale z reguły i tak pilnuje go co najmniej dwóch rywali. Fot. Mateusz Porzucek / Press Focus

W ciągu 3,5 roku graliśmy z „Pomarańczowymi” aż pięciokrotnie, w czerwcu 2026 – oby! - możemy zagrać po raz szósty. Co więcej; biorąc pod uwagę dzielący nas od nich dystans w rankingu FIFA (7 vs 31), ale też wartość w euro szerokich kadr z jesiennych gier (807 mln vs 163 mln), no i wreszcie faktyczne umiejętności piłkarzy, wyniki wcale nie wyglądają dla Biało-czerwonych najgorzej (trzy remisy, dwie porażki). Może dlatego, że forma holenderskich gwiazd bardzo często „faluje”: nie tylko w odstępie tygodni czy miesięcy, ale nawet... 90 minut. Pamiętacie mecz „Pomarańczowych” w Kownie, gdzie Litwini – klasyfikowani niemal 140 miejsc niżej – potrafili w kilkanaście minut odrobić straty z 0:2 na 2:2?

Kiedy jednak są w pełni skupieni i w pełni formy, wzlatywać mogą bardzo wysoko – w myśl porzekadła „sky is the limit”. Pokazał to marcowy dwumecz z Hiszpanią w ćwierćfinale Ligi Narodów. Dwa heroiczne boje na poziomie wręcz niebotycznym, kończone remisami 2:2 oraz 3:3 i przegrane ostatecznie serią „jedenastek” stały się jak wzorzec metra z Sevres, kiedy myśli się o współczesnym futbolu. - Myśleliśmy wtedy, że jesteśmy na właściwej ścieżce. To było to, czego oczekujemy od reprezentacji. Mimo braku awansu Koeman był zadowolony, cały naród był zadowolony. Hiszpania to przecież najmocniejszy przeciwnik, jakiego można sobie wyobrazić – mówił „Sportowi” Jan de Zeeuw junior, syn byłego dyrektora polskiej reprezentacji z selekcjonerskich czasów Leo Beenhakkera. Wskazywał też inne „deficyty”, jakie dostrzega on – ale i część holenderskich kibiców – w ekipie Ronalda Koemana. A to brak środkowego napastnika klasy... Roberta Lewandowskiego (- Mam wątpliwości co do Memphisa Depaya w kontekście mundialu), a to „ludzie drugiego wyboru” na boku (- Koeman chce grać systemem z mocnym wykorzystaniem skrzydeł, a brak nam typowego prawego skrzydłowego. Dla Jeremy'ego Frimponga bądź Xaviego Simonsa to nie jest to naturalna pozycja), a to wreszcie niedosyt związany z wartym 200 mln euro tercetem Gravenberch – Reijnders – de Jong w środku pola (- To zbyt defensywne ustawienie). Punkt widzenia zależy jednak od punktu siedzenia: my chcielibyśmy mieć takie dylematy i takiej dziury w całym szukać...

Materiały przygotował 

Dariusz Leśnikowski

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się