Kwartet z ambicjami

Trudno wskazać faworyta ostatniej imprezy w roku, bo każda drużyna ma wysokie aspiracje.

Pierwszy półfinał pomiędzy ECB Zagłębiem i GKS-em Katowice to preludium tego, co będzie się działo w Krynicy-Zdroju. Fot. Sebastian Sienkiewicz/PressFocus

PUCHAR POLSKI

Pary półfinałowe 28. edycji turnieju pucharowego w Krynicy-Zdroju to ECB Zagłębie Sosnowiec - GKS Katowice oraz JKH GKS Jastrzębie - Unia Oświęcim. Skład kwartetu jest pewną niespodzianką, bo przecież brakuje 11-krotnego zdobywcy tego trofeum, zarazem obrońcy tytułu mistrzowskiego, GKS-u Tychy. Tyszanie po 2. rundzie Tauron Hokej Ligi zajmowali jednak piąte miejsce i do finału nie zdołali się zakwalifikować.

Zaskakiwać może za to obecność w tym towarzystwie „bezdomnego” zespołu z Jastrzębia „bezdomnego” zespołu z Jastrzębia, który był rewelacją sezonu i w pełni zasłużenie zdobył nominację. GKS Katowice oraz Unia Oświęcim są stałymi bywalcami tej imprezy, choć ten pierwszy zespół w na przestrzeni kilku sezonów kończył rywalizacje na jednym meczu. Ekipa z Sosnowca w tym sezonie stworzyła silny skład i nie miała problemów z kwalifikacją, bo cały czas zajmuje pierwsze bądź drugie miejsce w ligowej tabeli. Zdobycie Pucharu Polski to będzie dobry znak na dalszą część rywalizacji, bo końcowe fragmenty sezonu zasadniczego oraz play off są najważniejsze.

Jeszcze ich dorwiemy!

Dla Zagłębia po wielu latach posuchy nadszedł dobry czas, bo stworzono silny zespół na miarę medalu mistrzostw Polski. Nim jednak dojdzie do rozstrzygnięć ligowej rywalizacji, sosnowieccy hokeiści zrealizowali swój pierwszy cel, czyli znaleźli się w doborowym kwartecie walczącym o PP. - Oczywiście, że chcemy zakwalifikować się do decydującego meczu, choć wiem, że to będzie trudne zadanie – stwierdził dyrektor sportowy, Karol Pawlik. - Trzeba dołożyć wszelkich starań, by wreszcie przełamać złą passę w lidze z GKS-em Katowice.

To prawda, że GieKSa ma sposób na sosnowiecki zespół: wygrywała z nim w lidze trzykrotnie (5:2, 3:0, 3:1). Ten ostatni mecz był niesłychanie wyrównany, ale to Grzegorz Pasiut oraz jego koledzy mieli powody do radości. - Jeszcze ich dorwiemy w Pucharze Polski i już nie będą mieli powodów do uśmiechów – wysyczał kapitan Zagłębia, Michał Kotlorz, gdy 5 grudnia opuszczał Satelitę.

Działacze Zagłębia w tym miesiącu dokonali dwóch transferów, by jeszcze podnieść jakość zespołu. Pozyskali szwedzkiego obrońcę Victora Björkunga oraz fińskiego napastnika Jonasa Enlunda. Obaj już mieli okazję zagrać w lidze przeciwko Pasom. Trenerzy mocno liczą na obu zawodników nie tylko w kontekście występu pucharowego, ale całej ligi, niemniej potyczka z GKS-em zapowiada się niezwykle atrakcyjnie.

Do pięciu razy sztuka?

Kibice GieKSy już 55 lat czekają na powtórzenie sukcesu z roku 1970 r. kiedy hokeiści okazali się lepsi w rywalizacji z nieistniejącym już Baildonem Katowice. Ostatnie cztery lata gracze GKS-u kończyli na półfinałowym spotkaniu. Przegrywali kolejno: z Energą Toruń 4:5, z Tychami 0:2, z JKH GKS-em 1:2 po karnych oraz ostatnio znów z tyszanami 3:5. GKS niemal do ostatniej chwili rywalizowali o miejsce w tej imprezie właśnie z hokeistami z Tychów i ostatecznie okazał się lepszy. Zespół trenera Jacka Płachty w ostatnim czasie prezentuje się zdecydowanie lepiej, pokazał to w ostatnim meczu z imiennikiem z sąsiedztwa, wygrywając pewnie 4:1. Po kontuzji powrócił Bartosz Fraszko i pokazał się z dobrej strony. To poważne wzmocnienie siły uderzeniowej.

Zacząć od „kliknięcia”

- Od pewnego czasu prezentujemy się więcej niż dobrze, to widać po naszych wynikach – mówił przed wyjazdem na święta napastnik GKS-u, Patryk Wronka. - Musimy w końcu przerwać naszą niemoc w tych rozgrywkach i nie skończyć na jednym meczu. Jestem dobrej myśli, bo, jak na razie, mieliśmy sposób na rywali. Chcemy go podtrzymać i celujemy w finał.

- Lubię te imprezę, bo jest taki świąteczny nastrój, ale nie znoszę, gdy kończymy ją po jednym meczu – dodaje Bartosz Fraszko. - Jeżeli wszystko na początku meczu „kliknie”, wówczas jestem spokojny o końcowy rezultat.

Bezdomni, zmęczeni i... zdeterminowani

Przed startem do sezonu zespołowi z Jastrzębia przepowiadano trudny czas. „Bezdomni” ze względu na modernizację hali hokeiści muszą przecież trenować i rozgrywać mecze ligowe w Karwinie. Tymczasem zespół trenera Rafała Bernackiego, ze sporą grupą młodzieży, spisuje się ponad miarę oczekiwań i w pełni zasłużenie awansował do turnieju finałowego.

- My nie mamy nic do stracenia, a wiele do zyskania – uśmiecha się dyrektor sportowy JKH, Leszek Laszkiewicz. - Mieliśmy ostatnio trudny czas, bo przecież siedmiu zawodników grało w młodzieżowych mistrzostwach świata i mają prawo być zmęczeni. Kontuzje leczyli Daniels Berzins oraz Frederik Forsberg i był poważny kłopot ze stworzeniem pierwszego ataku. Mam nadzieję, że ten ostatni dołączy na mecz pucharowy. Na pewno nie jesteśmy faworytem w spotkaniu z Unią. Wiemy, jaki potencjał ma ten zespół. Nie wiem, jakim rezultatem zakończy się ta potyczka, ale mogę obiecać, że będziemy walczyć do samego końca.

Z trzech meczów ligowych z Unią hokeiści JKH wygrali dwa - 2:1 po dogrywce oraz 2:0 - ale ostatni mecz w Karwinie przegrali 1:6. - To nic nie znaczy. To jest jeden mecz, trzeba w nim postawić wszystko na jedną kartę – stwierdził na zakończenie „Laszka”.

Czekają niemal ćwierć wieku

Unia Oświęcim pod kierunkiem trenera Roberta Kalabera grała w „kratkę”, ale na przełomie listopada i grudnia ustabilizowała formę. W przerwie reprezentacyjnej hokeiści sporo czasu spędzali w siłowni i to było widać w ostatnim meczu ligowym z bytomską Polonią (5:1). Zespół grał szybko i dynamicznie pokazując, że będzie się liczyć w ostatnim rozdaniu w tym roku.

- To prawda, że wyglądamy nieźle. Ale zobaczymy, jak wpłynie na zawodników dwudniowa pauza świąteczna od treningów – uśmiecha się II trener Unii, Krzysztof Majkowski. - Nie zamierzam bawić się w prognozy, bo trzeba swoją wyższość pokazać na lodzie. Zespół z Jastrzębia znamy doskonale. W ostatnim meczu w Karwinie pokazał swoją moc, jednak nie potrafię powiedzieć, jak będzie teraz. Chcemy nie tylko awansować, ale i zdobyć cenne trofeum, bo to byłoby potwierdzenie, że idziemy we właściwym kierunku.

Już 23 lata - a więc niemal ćwierć wieku - minęły od ostatniego triumfu Unii w tych rozgrywkach. Ten zespół jest silniejszy niż w poprzednim sezonie i uchodzi za faworyta w starciu z JKH, jednak przywilejem jastrzębskiej młodzieży jest nieprzewidywalność.

Cztery drużyny mają ogromne możliwości, ale puchar może zdobyć tylko jedna. Trudno nam wskazać faworyta, ale na lodowisku w Krynicy-Zdroju będziemy świadkami ciekawych meczów.

Włodzimierz Sowiński

PUCHAR POLSKI

Półfinały
Niedziela, 28 grudnia
◼ KRYNICA-ZDRÓJ, 18.00: ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 
Poniedziałek, 29 grudnia 

◼ KRYNICA-ZDRÓJ, 18.00: JKH GKS Jastrzębie - Unia Oświęcim

Finał

Wtorek, 30 grudnia, 18.00


Zdobywcy Pucharu Polski

11 - GKS Tychy (2001, 2006-09, 2014, 2016-17, 2022-24)
4 - JKH GKS Jastrzębie (2012, 2018, 2019, 2020*)
3 - Comarch Cracovia (2013, 2015, 2021)
2 - Unia Oświęcim (2000 i 2002), Podhale Nowy Targ (2003-04), Ciarko PBS Bank Sanok (2010-11).
1 - Naprzód Janów (1969), GKS Katowice (1970), TKH Toruń (2005)

* finałowy turniej został rozegrany 5 lutego 2021 r. na lodowisku Jantor w Katowicach-Janowie

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się