Kuriozalny gol...
Roman Rac uniósł ręce w geście radości i... zjechał do boksu kar!
Roman Rac (frontem) to szczęściarz jakich malo. Fot. PAP/Michał Meissner
W poprzednich rundach obie drużyn wygrywały na przemian, ale na wyjeździe. Spodziewaliśmy się twardej walki na bandach i wielu sytuacji pod bramkami, a tymczasem się zawiedliśmy, bo w 1. tercji kontaktu między zawodnikami było niewiele. Owszem, lądowali na ławie kar, ale wykluczenia były serwowane za błahostki, jak np. podcinanie. Na lodzie było sporo chaosu z obu stron i byliśmy mocno zawiedzeni tym faktem. W 20 min na ławkę kar został odesłany Maciej Urbanowicz i szybko z niej wyszedł. Bezpański krążek dotarł do Romana Szturca, a ten precyzyjnym uderzeniem pokonał fińskiego golkipera Vilo Heikkinena.
Na początku 2. odsłony Emil Bagin efektownym uderzeniem doprowadził wyrównania. Niespełna minutę później byliśmy świadkami niecodziennego wydarzenia. Roman Rac faulował w swojej tercji Jesperiego Viikilę i w tym momencie Patrik Speszny zjechał z lodu. Viikila nie zauważył tego faktu i posłał krążek do własnej bramki. Rac został wpisany do protokołu jako zdobywca gola, bo jako ostatni był przy krążku i... zjechał na ławkę kar. A potem Szymon Kiełbicki wykorzystał niezdecydowanie gospodarzy, wyłuskał krążek i nie miał kłopotów ze zdobyciem gola. Jednak sosnowiczanie nie zrezygnowali z uzyskania korzystnego rezultatu. Damian Tyczyński popisał się precyzyjnym uderzenie z koła bulikowego i fiński golkiper był szans.
A potem zaczęła się twarda walka o każdy centymetr lodu. Jedni i drudzy mieli okazje do zmiany rezultatu, ale bramkarze byli czujni. W 58:45 min do boksu zjechał Speszny i na tafli pojawił się dodatkowy zawodnik. Na 66 sek. przed końcem Charvat doprowadził do remisu. Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, choć emocji nie brakowało, bo na 24,8 sek. przed jej końcem Djumić znalazł się w boksie kar za uderzanie. W karnych lepsi okazali się goście. Ze strony gospodarzy trafili: Tyczyński i Korenczuk, zaś dla gości: Pulkkinen, Kaleinikowas i Kiełbicki.
Włodzimierz Sowiński
◾ EC Będzin Zagłębie Sosnowiec - JKH GKS Jastrzębie 3:4 (1:0, 1:3, 1:0, 0:0) po karnych 2-3
1:0 – Szturc (19:15, w przewadze), 1:1 – Bagin – Kasperlik – Kiełbicki (21:29, w przewadze), 1:2 – Rac (22:17), 1:3 – Kiełbicki (30:06), 2:3 – Tyczyński – Kotlorz – Charvat (32:25), 3:3 – Charvat – Korenczuk - Viikila (58:54), 3:4 – Kiełbicki (karny).
ZAGŁĘBIE: Speszny; Charvat (2) – Kotlorz, Sozanski – Szaur, Andrejkiw – Krawczyk (2), Naróg; Krężołek -Tyczyński – Ciepielewski, Djumić (4) – Viikila – Szturc (4), Karasiński – Nahunko – Bernacki, Bucenko, Korenczuk. Trener Piotr SARNIK.
JKH: Heikkinen; Makela – Rankainen (4), Bagin – Żurek, Blomberg (2) – Kunst, Hanzel – Górny; Pulkkinen – Kuru – Kaleinikowas, Soltys – Rac (4) – Kasperlik, Ślusarczyk – Kielbicki – Urbanowicz (2), R. Nalewajka – Ł. Nalewajka – Zając. Trener Robert KALABER.
Sędziowali: Przemysław Gabryszak i Wojciech Wrycza – Michał Gerne i Igor Dzięciołowski. Widzów 1700.
Kary: Zagłębie - 12 min, JKH - 14 (2 tech.) min.8 SEKUND
przebywał w boksie kar Urbanowicz, gdy Szturc zdobył pierwszego gola.
pozostało do końca kary, gdy Bagin doprowadził do remisu.
oddali gospodarze na bramkę Heikkinena, zaś goście 34 razy zatrudnili Spesznego.
