Kują na Majorce, jak w Gliwicach
Magdalena Fręch osiągnęła deblowy finał w Charleston, a Katarzyna Kawa singlowy ćwierćfinał w Bogocie. Niektóre polskie tenisistki zjeżdżają na Śląsk.
Magdalena Fręch (z prawej) osiągnęła za oceanem drugi finał w cyklu WTA w tym roku, ale widoków na występ w Gliwicach nie było. Fot. x.com/ CharlestonOpen.
Magdalenie Fręch nie wyszedł występ singlowy w turnieju na kortach ziemnych w Charleston, w którym - po wolnym losie w 1. rundzie - przegrała już pierwszy mecz, z Węgierką Anną Bondar. Ale w parze z… Bondar Łodzianka doszła aż do finału rywalizacji w grze podwójnej. W decydującym starciu lepsze okazały się jednak Amerykanki - Desirae Krawczyk oraz Caty McNally, wygrywając 6:3, 6:2.
Dla Polki był to drugi mecz o tytuł WTA 500 w tym sezonie - na początku marca zameldowała się w singlowym finale podczas zmagań w meksykańskiej Meridzie.
Tytuł w singlu w Charleston obroniła najwyżej rozstawiona Jessica Pegula, która w finale pokonała Ukrainkę Julię Starodubcewą 6:2, 6:2. Dla 32-letniej Amerykanki to 11. triumf w karierze, a drugi w tym roku, po WTA 1000 w Dubaju; Pegula umocniła się na 5. miejscu w rankingu, nieco ponad 1000 punktów za Igą Świątek. Polka utrzymała czwarte miejsce, tracąc do trzeciej Amerykanki Coco Gauff 15 „oczek”. W czołówce nie doszło do zmian, prowadzi Białorusinka Aryna Sabalenka z dużą przewagą (2917 pkt) nad Jeleną Rybakiną z Kazachstanu. Spadek o pozycję odnotowała Fręch, która jest 39., a Magda Linette awansowała z 57. na 55. miejsce.
Wielkanoc u Rafy
Świątek spędziła Wielkanoc z najbliższymi na Majorce, gdzie w akademii Rafaela Nadala kuje formę pod okiem nowego trenera, Francisco Roiga, korzystając ze wskazówek samego Rafy. Była liderka rankingu wróci do rywalizacji za tydzień w Stuttgarcie. Raszynianki, a także Fręch zabraknie w meczu Billie Jean King Cup z Ukrainą, który w piątek i w sobotę rozegrany zostanie w gliwickiej PreZero Arenie - stawką awans do wrześniowego Final 8 w chińskim Shenzhen.
Na Śląsk zjeżdżają za to powołane na to spotkanie Linette, Katarzyna Kawa oraz Maja Chwalińska i Linda Klimovicova; dwie ostatnie mieszkają blisko, w Bielsku-Białej. „Dziękuję, Bogota! Tym razem bez 17 godzin na korcie. Były za to coraz bardziej powtarzalne momenty dobrego tenisa - a to jest ważniejsze. Trochę kolumbijskiej natury i dobra lokalna kawa. Czas wracać do Polski, a konkretnie do Gliwic” - napisała na Instagramie Kawa, która w turnieju WTA 250 nie obroniła punktów za ubiegłoroczny finał - w ćwierćfinale przegrała z Panną Udvardy 6:7 (2-7), 1:6 i spadła na 160. miejsce na liście WTA. Węgierka dopiero w meczu o tytuł musiała uznać wyższość turniejowej „jedynki”, Czeszki Marie Bouzkovej 7:6 (9-7), 2:6, 2:6.
Wraca „Hubi”
Największym turniejem dla tenisistów jest w tym tygodniu ATP Masters 1000 na kortach ziemnych w Monte Carlo. To właśnie na Lazurowym Wybrzeżu wraca na korty Hubert Hurkacz - jego pierwszym rywalem będzie we wtorek 19. na liście ATP,Włoch Luciano Darderi. Wycofał się Kamil Majchrzak, który narzeka na uraz kolana.
Niestety, już w 1. rundzie rywalizacji deblistów przegrali Jan Zieliński i Luke Johnson - z Brazylijczykiem Marcelo Melo i Niemcem Alexandrem Zverevem 3:6, 3:6. To trzecia kolejna impreza, w której Polak i Brytyjczyk odpadli po pierwszym meczu. Podobnie było w Miami i w minionym tygodniu w Marrakeszu.
W rankingu ATP singlistów Majchrzak zanotował spadek z najwyższej w karierze 53. na 60. pozycję, a Hubert Hurkacz z 72. na 74. Wciąż prowadzi Hiszpan Carlos Alcaraz, chociaż Włoch Jannik Sinner ma szansę go wyprzedzić po turnieju w Monte Carlo.
(ToM)
