Kto z kim w barażach?

Jeśli spojrzymy na tabelę, to najważniejsze już wiemy, więc największe emocje na zapleczu ekstraklasy już za nami. Wciąż jednak jest o co grać.

Wygrana Puszczy z ŁKS-em (1:0) sprawiła, że ci pierwsi mogą jeszcze wyrzucić Łodzian z baraży! Tu Amarildo Gjoni (z lewej) oraz Łukasz Bomba po meczu. Fot. Artur Kraszewski / Press Focus

BETCLIC 1. LIGA

Wisła Kraków i Śląsk Wrocław wracają do elity, co sprawi, że będzie ona jeszcze bardziej atrakcyjna. Spadkowicze też są już znani, no chyba że… No właśnie, przyjrzyjmy się dokładnie, o co gramy w ostatniej kolejce I ligi. Pięć z dziewięciu meczów 34. kolejki będzie się toczyć o „coś”, przy czym w dwóch przypadkach stawka będzie miała znaczenie dla obu rywalizujących drużyn, w kolejnych dwóch może mieć znaczenie dla obu, a może tylko dla tych walczących o baraże, natomiast starcie Odry z Polonią Warszawa w Opolu „grzeje” tylko Czarne Koszule.

Zamieszanie przez Wieczystą

W kontekście I ligi najwięcej w ostatnim czasie mówiło się i pisało o wycofaniu się po sezonie z profesjonalnej piłki Wieczystej Kraków – futbolowego kaprysu i zachcianki Wojciecha Kwietnia. Król aptek miał się „napalić” na przejęcie kilkudziesięciu procent udziałów w ukochanej Wiśle (albo innym wielkim klubie z południa Polski) i, co za tym idzie, porzucić projekt, który przez lata budował od najniższych lig. Jeśli tak by się stało, powstałby niezły ambaras z barażami, ponieważ Krakowianie mają w nich już zapewniony udział, a co więcej – jest duże prawdopodobieństwo, że będą w nich rozstawieni z trzeciego miejsca. Jeśli wycofaliby się jeszcze przed ich rozpoczęciem, zarządzający rozgrywkami mieliby twardy orzech do zgryzienia, bo przepisy ściśle nie precyzują, czy wówczas wolny los w półfinale otrzymuje drużyna, która miała się zmierzyć z wycofanym klubem, czy następują przesunięcia i miejsce w finale dostaje najwyżej sklasyfikowana i spełniająca kryteria licencyjne ekipa z miejsc 3.-6. Miałoby to przeciwdziałać kuriozalnej sytuacji, w której bardziej opłacałoby się zająć miejsce szóste niż czwarte lub piąte.

W tym momencie te spekulacje wydają się nie mieć jednak większego sensu, bo Wieczysta raczej do baraży zamierza przystąpić, a potem nawet je wygrać. Do obrony trzeciej lokaty wystarczy jej remis w starciu z Chrobrym. Głogowianie, tracąc punkty w Sosnowcu, mogą spaść na piąte miejsce (niżej już nie, bo mają lepszy bilans meczów z tracącym do nich trzy punkty ŁKS-em). Wygrana z kolei zapewni podopiecznym Łukasza Becelli uprzywilejowaną pozycję zarówno w półfinale, jak i potencjalnym finale – dlatego na Arcelor Mittal Park będzie się o co bić.

Wielkie firmy chcą wrócić

Obecnie barażowe miejsca zajmują również Ruch Chorzów (5.) oraz ŁKS (6.). Aby je utrzymać lub poprawić, muszą wygrać. Chorzowianom do stuprocentowego udziału w dodatkowej rozgrywce wystarczy remis w Pruszkowie. Natomiast ŁKS w razie podziału punktów z Górnikiem Łęczna będzie musiał oglądać się za siebie. Przede wszystkim na tracącą punkt do Rycerzy Wiosny Polonię Warszawa, ale również na Puszczę oraz Miedź, które zrządzeniem terminarza spotkają się w ostatniej serii w Legnicy. Tylko wygrana którejś z tych ekip przedłuży jej nadzieje, ale będą musiały liczyć na potknięcia zarówno Polonii (remis lub porażkę) oraz ŁKS-u. W przypadku remisu Łodzian z Łęczną decydować będą bezpośrednie pojedynki, a tak się składa, że te zarówno Puszcza (1:0, 3:0), jak i Miedź (2:1, 0:0) mają z ŁKS-em na plus. Na stratę punktów drużyna Grzegorza Szoki nie może sobie zatem pozwolić.

Spadkowicze znani?

Teoretycznie na dole tabeli wszystko zostało już rozstrzygnięte – do II ligi spadły Górnik Łęczna, Znicz Pruszków oraz GKS Tychy. Teoretycznie, bo w dwóch pierwszych ośrodkach łudzą się jeszcze, że jednak Wieczysta przeniesie się do IV ligi, a wówczas w I lidze utrzyma się również drużyna z 16. miejsca. Dlatego konfrontacje z ŁKS-em oraz Ruchem mogą nie mieć odpowiednio dla Łęcznian oraz Pruszkowian jedynie pożegnalnego charakteru. Jeśli wspomniany wcześniej scenariusz dla Wieczystej miałby się potwierdzić, to w zdecydowanie lepszym położeniu jest Górnik. Dwa punkty więcej oraz zdecydowanie (o osiem) lepszy bilans goli przy remisowym bilansie spotkań bezpośrednich (1:1, 2:2) sprawia, że trzecie od końca miejsce zagwarantuje Górnikowi remis w Łodzi.

Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się