Kto tak pięknie gra? Polska! +WEEKEND POD SIATKĄ

Biało-czerwoni zanotowali wręcz perfekcyjny sezon, zdobywając m.in. mistrzostwo Europy. Fot. Alfredo Falcone/Pressfocus


Magdalena Stysiak miała ogromny udział w sukcesach Polek. Fot. Artur Kraszewski/Pressfocus


Kto tak pięknie gra? Polska!

Złoto mistrzostw Europy, sukcesy w kwalifikacjach olimpijskich, Lidze Narodów, Lidze Mistrzów i na plaży - miniony rok przyniósł fanom siatkówki mnóstwo radości.

 

Finałowa demolka

W kraju mistrzem Polski zostały siatkarki ŁKS Commercecon Łódź i siatkarze Jastrzębskiego Węgla. Łodzianki w finale pokonały Developres Bella Dolina Rzeszów 3-1. Decydującą rozgrywkę zaczęły jednak źle, bo od porażki, w dodatku we własnej hali. Szybko jednak wyszły z dołka. Wygrały trzy kolejne mecze, udowadniając, że były najlepsze. Na złoto czekały cztery lata. Jastrzębski Węgiel z kolei w finale znokautował ekipę z Kędzierzyna-Koźla. ZAKSA niewiele miała do powiedzenia. Decydujące spotkanie zaczęli jednak bezkompromisowo. W polu serwisowym, w ataku szli na maksa. Jastrzębianie, jak przystało na wytrawnych bokserów, dali się im wyszumieć i sami doszli do głosu. To był koncert w ich wykonaniu. - Mam nadzieję, że chłopaki z Kędzierzyna-Koźla się nie obrażą, ale rozjechaliśmy ich, jak walec. To była pełna deklasacja - mówił po meczu Jurij Gładyr, środkowy Jastrzębskiego Węgla. - Ta hala, te pełne trybuny, niosły nas, jak na skrzydłach do zwycięstwa. Wynik pokazuje, jak ten mecz wyglądał. Jak nie było „czapy”, to była świetna obrona i kontra. Wszystko nam wychodziło, graliśmy jak z nut. Ta koncentracja, którą osiągnęliśmy w tym meczu, była na najwyższym poziomie. Nawet, gdy prowadziliśmy 9 punktami, to nie było momentu rozluźnienia – dodał. Dla jastrzębian to trzecie mistrzostwo Polski w historii.

 

Kędzierzyńska specjalność

Ostatnia edycja Ligi Mistrzów przeszła do historii polskiej siatkówki. Po raz pierwszy w finale zagrały dwie drużyny z naszego kraju, Grupa Azoty Kędzierzyn-Koźle oraz Jastrzębski Węgiel. Po pasjonującym spotkaniu wygrali kędzierzynianie 3:2 (26:28, 25:22, 25:14, 28:30, 15:12). To ich trzeci z rzędu triumf w tych rozgrywkach. W obecnej formule takiej sztuki dokonały jedynie dwa kluby, Itas Trentino (2009-11) oraz Zenit Kazań (2015-18). - Każdy z trzech pucharów jest szczególny, ale ten smakuje chyba najlepiej z nich wszystkich. To był zdecydowanie najtrudniejszy mecz, jaki mieliśmy w finale Ligi Mistrzów - podkreślił Aleksander Śliwka, kapitan Grupy Azoty Kędzierzyn-Koźle. - To był legendarny mecz, którego nie zapomnę. Jestem bardzo szczęśliwy, to w końcu trzeci taki puchar dla ZAKSY – dodał.

 

Podwójny sukces

Preludium do wymagającego sezonu reprezentacyjnego były rozgrywki Ligi Narodów. Okazały się niezwykle udane dla naszych drużyn. Polki sięgnęły po historyczny, bo pierwszy medal. W starciu o brąz pokonały Stany Zjednoczone, broniąc dwa meczbole, 3:2 (25:15, 16:25, 25:19, 18:25, 17:15).

Początek tie-breaka należał do biało-czerwonych. Wygrywały 5:1. Długo utrzymywały prowadzenie. Remis był dopiero przy stanie 11:11. Pierwsze przed szansą zdobycia medalu stanęły Amerykanki, gdy Andrea Drews wykorzystała kontrę. Nasze zawodniczki zdołały jednak przetrzymać trudne chwile. A potem w głównej roli wystąpiła Magdalena Stysiak. Kończyła bardzo trudne piłki i to ona dała Polkom piłkę meczową. I ją wykorzystały. Olivia Różański zablokowała Drews. Dla Polek to pierwszy medal światowej imprezy od 2009 roku, gdy wywalczyły brązowy medal mistrzostw Europy.

Jeszcze lepiej zaprezentowali się nasi siatkarze. W turnieju finałowym w Gdańsku sięgnęli po złoto. Po drodze rozegrali piętnaście meczów, na dodatek w turniejach na różnych kontynentach i w różnych strefach czasowych. Wygrali trzynaście razy, przegrywając tylko w pierwszej części z Serbią i USA.

W finale biało-czerwoni wygrali z USA 3:1 (25:23, 24:26, 25:18, 25:18). - Amerykanie byli naszym najtrudniejszym przeciwnikiem i spodziewaliśmy się takiego spotkania. Nawet gdy prowadziliśmy kilkoma punktami, musieliśmy być skoncentrowani, bo oni mogą w najmniej oczekiwanym momencie odwrócić losy meczu – powiedział najlepszy libero i MVP turnieju, Paweł Zatorski

 

Perfekcja = złoto!

Biało-czerwoni po czternastu latach znów najlepsi na Starym Kontynencie! Złoto wywalczyli w imponującym stylu. W turnieju odnieśli komplet zwycięstw, dziewięć, w których stracili zaledwie cztery sety! Potwierdzeniem ich dominacji było finałowe starcie z Włochami. W Rzymie rozbili gospodarzy 3:0 (25:20, 25:21, 25:23). Sukces smakował podwójnie, bo nasi siatkarze zrewanżowali się rywalom za porażkę w finale mistrzostw świata w 2022 roku, który odbył się w katowickim „Spodku”. Kluczem do wygranej w meczu z Włochami była zagrywka. Polacy zaserwowali aż 11 asów, sam Norbert Huber miał ich pięć. - Finał stał na niesamowitym poziomie. To był nasz najlepszy mecz w tym turnieju i dobrze się stało, że wypadł akurat na decydujące spotkanie. Ale o to chodzi w mistrzostwach, by najwyższa forma była w najważniejszym momencie. Jestem niesamowicie szczęśliwy, że jestem częścią tej ekipy. To jest coś pięknego w naszej drużynie, że nawet kiedy Włosi prowadzili w pewnym momencie kilkoma punktami w trzecim secie, to mamy taką jakość i umiejętności, że potrafimy wychodzić z trudności. I nie tylko siatkarsko, ale przede wszystkim głową, bo w takich meczach głowa odgrywa dużo większą rolę niż umiejętności – podsumował Łukasz Kaczmarek, atakujący biało-czerwonych.

 

Witamy w Paryżu

Po raz pierwszy od 2008 roku w zmaganiach olimpijskich wezmą udział zarówno siatkarki, jak i siatkarze.

Podopieczne trenera Stefano Lavariniego o wyjazd do Paryża walczyły w Łodzi. Nie były faworytkami, miały bowiem bardzo trudne rywalki, wicemistrzynie świata Włoszki oraz mistrzynie olimpijskie z Tokio, Amerykanki. Ich sytuację skomplikowała jeszcze nieoczekiwana porażka z Tajlandią. By zagrać w Paryżu musiały pokonać kolejno, Niemki, Amerykanki i Włoszki. I dokonały tego! Decydujące okazało się bezpośrednie starcie z Włoszkami. Zaczęło się fatalnie. To siatkarki z Italii nadawały ton grze. Nie do zatrzymania była Jekaterina Antropowa. Polkom mocno dawał się też we znaki blok rywalek, które przy zagrywce Franceski Bosio odskoczyły na siedem punktów (14:7) i takiej przewagi nie zmarnowały.

Martwił nie tylko przegrany set, ale też postawa Polek. Grały bojaźliwie, bez agresji, wyglądały jakby były pogodzone z dominacją przeciwniczek.

Biało-czerwone zdołały się jednak podnieść. Z każdą udaną akcją wracała w nich wiara w sukces. Grały coraz lepiej. Nawet Antropowa nie była już dla nich straszna. Kilka razy ją zablokowały. Choć w kolejnych partiach musiały gonić wynik - w drugiej przegrywały 18:20, a w trzeciej 17:20 - z konfrontacji wyszły zwycięsko. Później zaczęło się świętowanie. - W najważniejszych momentach dziewczyny pokazały dużą odwagę, ale także jedność. Nie ukrywam, że po ostatniej piłce w końcu mogłem odetchnąć i nie myśleć już o rankingu. Wreszcie mogę z tym skończyć, nie myśleć już o innych meczach, patrzeć na wyniki i dodawać, czy odejmować punkty – cieszył się Lavarini. Śladem pań poszli panowie. Oni o Paryż walczyli w chińskim Xi’an. Turniej zakończyli z kompletem zwycięstw, a bilet do Paryża zapewnili sobie już na jeden mecz przed końcem zawodów.

 

Meksyk w kolorze brązu

Polska para Bartosz Łosiak i Michał Bryl zajęła 3. miejsce w mistrzostwach świata w siatkówce plażowej. Od początku zawodów rozgrywanych w Meksyku nasi zawodnicy spisywali się rewelacyjnie. W turnieju przegrali tylko trzy sety. W spotkaniu o brąz pokonali Amerykanów, Trevora Crabba i Theodora Brunnera 2:0. To historyczny sukces, bo pierwszy medal polskiej pary w historii mistrzostw świata. - Jesteśmy bardzo szczęśliwi. Zagraliśmy od początku do samego końca, do tego ostatniego meczu, bardzo dobrą siatkówkę - cieszył się po triumfie Bartosz Łosiak.

A mogło być nawet lepiej. Polacy byli o krok od gry o złoto. W półfinale, w spotkaniu ze Szwedami Davidem Ahmanem i Jonatanem Hellvigiem, mieli nawet piłkę meczową. Ostatecznie przegrali po tie-breaku. (mic)


WEEKEND POD SIATKĄ

TAURON LIGA


Piątek, 29 grudnia

MIELEC, 16.00: ITA Tools Stal - MOYA Radomka

BYDGOSZCZ, 19.00: Metalkas Pałac - ŁKS Commercecon Łódź


Sobota, 30 grudnia

TARNÓW, 13.00: Grupa Azoty Akademia - Grupa Azoty Chemik Police

ŁÓDŹ, 16.00: Grot Budowlani - UNI Opole  

WROCŁAW, 19.00: #VolleyWrocław - BKS Bostik ZGO Bielsko-Biała


Niedziela, 31 grudnia

KALISZ, 14.45: Energa MKS - PGE Rysice Rzeszów

 

PLUSLIGA


Piątek, 29 grudnia

LUBIN, 17.30: KGHM Cuprum - Asseco Resovia

WARSZAWA, 20.30: Projekt - PSG Stal Nysa


Sobota, 30 grudnia

ZAWIERCIE, 14.30: Aluron CMC Warta - Jastrzębski Węgiel 

OLSZTYN, 17.30: Indykpol AZS – PGE GIEK Skra Bełchatów

WIELUŃ, 20.30: Barkom Każany Lwów - GKS Katowice