Kto by się spodziewał?

Teksańska młodość kontra nowojorski huragan w wielkim finale.

Jeremy Sochan mistrzowski pierścień ma niemal pewny – niezależnie od tego, kto wygra finał. Fot. New York Knicks

NBA

To będzie starcie zupełnie różnych światów. Z jednej strony bezczelnie młoda ekipa z Teksasu, która zdetronizowała dotychczasowych mistrzów, z drugiej nowojorska maszyna do wygrywania, która przeszła przez play off jak huragan. Rusza walka o mistrzowskie pierścienie: San Antonio Spurs kontra New York Knicks!

Takiego składu wielkiego finału nikt się nie spodziewał. Po drodze odpadły zespoły rozstawione z jedynkami – na Wschodzie Detroit (wyeliminowane przez Cleveland), a na Zachodzie Oklahoma City poskromiona w siedmiomeczowej batalii właśnie przez Ostrogi.

Nowojorczycy zagrają w finałach po raz pierwszy od 27 lat, a Spurs nie było w tym miejscu od roku 2014. To będzie rewanż za wielki finał z roku 1999, kiedy Spurs w pięciu meczach ograli Knicks. Z jednej strony oglądaliśmy wtedy potęgę San Antonio, napędzaną przez słynne Bliźniacze Wieże – przechodzącego do legendy Davida Robinsona oraz młodego, dominującego Tima Duncana, który zgarnął MVP finałów. Z drugiej Knicks dokonali wtedy rzeczy niemal niemożliwej, awansując do wielkiego finału z rozstawienia numer osiem i to pomimo poważnej kontuzji swojego lidera, Patricka Ewinga. Co ciekawe, w barwach Knicks grał wówczas Rick Brunson – ojciec Jalena, dzisiejszej gwiazdy Nowego Jorku.

Wemby chce więcej

W obozie Spurs po wyeliminowaniu Thunderu panowała euforia. Lider Ostróg, Victor Wembanyama, po końcowej syrenie zalał się łzami i niemal rozerwał koszulkę w geście triumfu. – To uczucie po awansie. Nie potrafię go wyjaśnić. Ma potężną moc. Zdobycie trofeum Larry’ego O'Briena to marzenie z dzieciństwa. Mieć na to realną, namacalną szansę to jak sens mojego życia – mówił poruszony Wemby. Zapytany o głód kolejnych zwycięstw, dodał z uśmiechem: - Najzabawniejsze jest to – i może jestem szalony – ale chcę czuć to jeszcze z 15-20 razy w mojej karierze. Miejmy nadzieję, że to nie stanie się uzależnieniem... A może już się stało? Chcemy jeszcze czterech zwycięstw. Jeszcze nie skończyliśmy.

Wypoczęci Nowojorczycy

Podczas gdy Spurs bili się z Thunderem do samego końca, Knicks mieli znacznie więcej czasu na regenerację. Nowojorczycy dysponują najlepszą obroną play offu. Tacy gracze jak Karl-Anthony Towns czy Mitchell Robinson postawią Spurs i Wembanyamie o wiele bardziej wymagające warunki fizyczne pod koszami niż obrońcy z Oklahomy.

Nowojorczycy mają lidera z prawdziwego zdarzenia – wspomniany już Brunson kontroluje tempo, kreuje grę i potrafi w pojedynkę zamykać mecze rzutami w ostatnich sekundach. Z kolei Towns może być kluczem do pokonania Spurs, bo potrafi świetnie rzucać za trzy punkty (mimo że gra jako środkowy), dzięki temu zmusi pilnującego go Wembanyamę do wyjścia daleko od kosza.

Siłą Knicks jest też wszechstronna, agresywna obrona na obwodzie i skrzydłach. Duet Mikal Bridges oraz OG Anunoby to absolutna czołówka ligi, jeśli chodzi o uprzykrzających życie liderom rywali. Do tego dochodzi niezłomny Josh Hart, który zbiera jak rasowy podkoszowy i wnosi tytaniczną energię.

Dla polskich kibiców ten finał będzie absolutnie wyjątkowy za sprawą Jeremiego Sochana, który znalazł się w sytuacji niezwykłej. 23-letni reprezentant Polski spędził pierwsze trzy i pół roku kariery w San Antonio, jednak po lutowym rozstaniu z klubem podpisał kontrakt z Knicks. Los chciał, że powalczy teraz o mistrzostwo przeciwko swojej byłej drużynie, a na papierze już teraz jest niemal pewny sukcesu – jeśli wygrają Knicks, założy mistrzowski pierścień jako gracz Nowego Jorku; jeśli triumfują Spurs, klub z Teksasu może zaoferować mu pierścień za wkład w pierwszą część sezonu. Co więcej, Polak może okazać się tajną bronią trenera Mike'a Browna, wnosząc do szatni Knicks bezcenną, zakulisową wiedzę o nawykach i taktyce Wembanyamy i całej ekipy z San Antonio.

Bukmacherzy stawiają na Spurs

W głosowaniu ekspertów „The Athletic” minimalną przewagę zyskali Nowojorczycy. Najwięcej, bo 10 z 26 głosów, zebrał scenariusz, w którym New York Knicks zdobywają mistrzostwo po sześciu meczach. Pozostali redaktorzy stawiają głównie na triumf San Antonio Spurs w sześciu lub siedmiu starciach. W wyścigu po statuetkę MVP finału walka była jeszcze bardziej zacięta – Brunson zgarnął 12 wskazań, wyprzedzając zaledwie o jeden głos Wembanyamę. Warto przy okazji sięgnąć po tekst Sama Amicka, który opisuje ogromne emocje i łzy Wemby tuż po awansie do wielkiego finału.

Bukmacherzy widzą jednak sytuację zupełnie inaczej. Choć Knicks jadą jak walec – wygrali 11 meczów z rzędu – do ostatecznej bitwy przystępują jako underdog. Bukmacher DraftKings daje Spurs aż 68,75 procent szans na końcowy triumf. Kurs na mistrzostwo Nowego Jorku wynosi +180, co oznacza 180 dolarów czystego zysku przy zakładzie o wartości 100 dolarów. Ekipa z NYC stoi przed trudnym zadaniem od pierwszego gwizdka, ponieważ w meczu otwarcia bukmacherzy stawiają na San Antonio, przypisując im przewagę wynoszącą 4,5 punktu.

Finały z prezydentem?

Tymczasem Donald Trump planuje obejrzeć na żywo mecz w Nowym Jorku. „Gdyby Knicks przegrali czwarty mecz finału Konferencji Wschodniej, Trump planował... niespodziewanie pojawić się w minioną środę wśród wiernych kibiców drużyny w Madison Square Garden – podają trzy źródła zbliżone do osób planujących to wydarzenie. Ponieważ jednak Knicks przypieczętowali gładkie zwycięstwo 4-0 nad Cleveland Cavaliers, uwaga prezydenta przeniosła się na same finały NBA” – czytamy w „New York Times”.

W ostatnich tygodniach prezydent Trump wielokrotnie powtarzał, że pozostaje kibicem Knicks i śledzi postępy zespołu. – Naprawdę bardzo lubię Jima Dolana, ogromnie cieszę się z sukcesu jego i całej drużyny – powiedział na antenie stacji WABC-AM (znanej jako TalkRadio 77), odnosząc się do Jamesa Dolana, właściciela Knicks, New York Rangers oraz Madison Square Garden. Jeśli Trump pojawi się w słynnej nowojorskiej hali, będzie pierwszym urzędującym prezydentem USA oglądającym na żywo mecz NBA. Były prezydent Barack Obama oglądał finały NBA w Toronto w 2019 roku, ale nie sprawował już wtedy urzędu.

Terminarz finału

◾  Mecz 1 Spurs – Knicks (4 czerwca), godz. 2.30
◾ Mecz 2 Spurs – Knicks (6 czerwca), godz. 2.30
◾ Mecz 3 Knicks – Spurs (9 czerwca), godz. 2.30
◾ Mecz 4 Knicks – Spurs (11 czerwca), godz. 2.30
◾ Mecz 5 Spurs – Knicks (14 czerwca), godz. 2.30 (ewentualnie)
◾ Mecz 6 Knicks – Spurs (17 czerwca), godz. 2.30 (ewentualnie)
◾ Mecz 7 Spurs – Knicks (20 czerwca), godz. 2.30 (ewentualnie)

Droga do finałów

Knicks: pokonali Atlanta Hawks (6) 4-2; Philadelphia 76ers (7) 4-0 i Cleveland Cavaliers (4) 4-0.
Spurs: pokonali Portland Trail Blazers (7) 4-1; Minnesota Timberwolves (6) 4-2; Oklahoma City Thunder (1) 4-3.

(pp)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się