Krytykowany rekordzista

Niko Kovac ma w Dortmundzie to, co najważniejsze – wyniki. Mimo tego nie cieszy się powszechną sympatią...

Niektórzy kibice Borussii odczuwają ból, oglądając grę własnej drużyny. Fot. PAP/EPA

NIEMCY

Chorwacki szkoleniowiec niedawno – po raz kolejny – przedłużył swój kontrakt z Borussią. Związał się z nią aż do czerwca 2029 roku, co jasno pokazuje, że klubowe szefostwo ufa mu i jest z niego zadowolone. To nie może dziwić. Z bundesligową średnią punktową 2,13 Kovac jest najskuteczniejszym szkoleniowcem w historii BVB. Pobił także klubowy rekord liczby punktów po rozegraniu 50 spotkań – miał ich 107. Pobił Juergena Kloppa, Thomasa Tuchela, Luciena Favre'a... Ale i tak nie każdego przekonuje.

Ultradefensywnie

Bo gra Borussii nie jest olśniewająca. Jest do bólu pragmatyczna, a jej mecze wielokroć... są po prostu nudne. Wysoki pressing po stracie? Czasami się zdarza, ale Kovac – latami niezmienny w swych pryncypiach – przede wszystkim oczekuje zabezpieczenia tyłów. Broniąca głęboko BVB to widok częsty, niejednokrotnie w ultradefensywnym 1-5-4-1. To zespół silny kadrowo, więc indywidualności pokroju Serhou Guirassy'ego czy Felixa Nmechy wielokrotnie przechylają szalę na jego stronę, ale aby Dortmund gromił rywali – to zdarza się rzadko. W 8 z 11 poprzednich spotkań (nie licząc meczu Pucharu Niemiec z półamatorami) Borussia zdobywała maksymalnie dwie bramki. W zeszłej kolejce Bundesligi zremisowała bezbramkowo ze słabiutkim Unionem (którego dla odmiany Bayern zgniótł 7:0) i naprawdę ciężko się to oglądało. No ale w tabeli Borussia ma tyle samo punktów co Monachijczycy...

Mentalność przegrywów

Podstawowe pytanie brzmi, czy suche rekordy to coś, dzięki czemu BVB będzie w stanie wnieść się na poziom, który zagwarantuje jej sukcesy. Czy przekroczy pewną granicę. Niby Kovac punktuje, ale wiele jest spotkań, po których kibice i eksperci są sfrustrowani grą Dortmundczyków. Tak jak niedawno z Werderem Brema, gdy w 80. i 85. minucie BVB strzeliła dwa gole, a... zremisowała 2:2. „Fakt jest taki, że ten klub ma mentalność przegrywów. Ale, hej! Nasz trener pobił rekord punktowy, więc przedłużmy jego kontrakt na całe życie!” – pisał wówczas wściekły jeden z kibiców Borussii. A inny dodał ciut bardziej merytorycznie: „Strzelamy gole tylko dzięki indywidualnej jakości zawodników, ale Kovac spija całą śmietankę za rekord punktów, który absolutnie nic nam nie przynosi” – trafił w sedno. 

Czy zespół rozwija się? Czy ma fundamenty, które dają pewność gry? Czy po prostu... ma farta? Wielu obserwujących jego grę twierdzi to ostatnie, dodając, że potencjał jest tam znacznie większy. Kolejne tygodnie mogą pokazać prawdziwe oblicze Borussii. Teraz w Bundeslidze zagra z grającym w kratkę Eintrachtem, potem w Pucharze Niemiec znowu zmierzy się z Werderem, a następnie – czeka ją wyjazd do Monachium.

Piotr Tubacki


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się