Krótka przygoda
Magdalena Fręch i Magda Linette już na pierwszej rundzie zakończyły udział w swoich premierowych turniejach na kortach trawiastych. Hubert Hurkacz został w blokach.
Magdalena Fręch już po raz dziewiąty w tym roku odpadła w pierwszym meczu turnieju. Fot. Paweł Andrachiewicz / Press Focus
TENIS
Obie polskie tenisistki nie zawojowały wielkoszlemowego Rolanda Garrosa na kortach ziemnych – odpadły w pierwszym i drugim meczu, licząc, że lepiej powiedzie im się na zielonych kortach Wimbledonu na przełomie czerwca i lipca. Na starcie przygotowań do tego występu Magdalena Fręch i Magda Linette wybrały starty w imprezach na trawie na Wyspach i w Holandii – niestety szybko z singlowej rywalizacji odpadły.
Runda i do widzenia
Fręch, 24. na świecie, przegrała z rozstawioną z numerem 5. Rosjanką Dianą Sznajder (12. WTA) 4:6, 1:6 w 1. rundzie turnieju WTA 500 w Londynie. Mecz trwał tylko godzinę i 12 minut. Zwycięstwo leworęcznej Sznajder było w pełni zasłużone. Fręch ani razu nie wyszła na prowadzenie. Miała gorszą skuteczność zarówno w gemach, w których serwowała, jak i returnowała.
Był to czwarty pojedynek tych tenisistek, 21-letnia Rosjanka wygrała po raz trzeci, dając ugrać łodziance tylko jednego gema więcej niż w lutym w Dubaju. Dla podopiecznej Andrzeja Kobierskiego był to pierwszy mecz od 29 maja, gdy odpadła w 2. rundzie French Open po porażce z Czeszką Marketą Vondrousovą.
To nie jest na razie dobry sezon tenisistki Górnika Bytom, która miała bardzo udaną jesień, kiedy zdobyła swój pierwszy tytuł w cyklu (WTA 500 w meksykańskiej Guadalajarze) i po raz pierwszy w karierze znalazła się w Top 30 (była już 22.). Ale od stycznia wygrała zaledwie 7 z 22 spotkań, po raz dziewiąty odpadając z imprezy już po pierwszym spotkaniu!
Roztrzęsiona Polka
Przegrała także Magda Linette w niżej klasyfikowanym turnieju WTA 250 w holenderskim s'Hertogenbosch. Polka, 31. w rankingu, rozstawiona była z numerem 4., ale już w 1. rundzie nie sprostała swojej deblowej partnerce, niżej notowanej Bernardzie Perze (79. WTA) 2:6, 7:6 (12:10), 5:7.
Pojedynek był dwukrotnie przerywany na blisko trzy godziny z powodu deszczu przy stanie 6:2 i 2:1 dla Pery. Po wznowieniu gry 33-letnia poznanianka po raz pierwszy przełamała serwis leworęcznej przeciwniczki i gra się wyrównała. Polka – pomimo wyraźnych problemów mentalnych – wróciła w drugim secie ze stanu 3:5, doprowadziła do tie-breaka, broniąc w nim dwóch meczboli. W trzecim nasza tenisistka prowadziła 5:3, w 10. gemie serwowała na zwycięstwo, ale nie sprostała zadaniu – gema przegrała do zera i roztrzęsiona nie była już w stanie wrócić do regularnej gry, ostatecznie przegrywając spotkanie, które było zdecydowanie do wygrania.
To była druga konfrontacja Linette z Perą i druga przegrana – 7 lat temu Amerykanka pokonała poznaniankę w kwalifikacjach turnieju w Cincinnati.
W eliminacjach w s'Hertogenbosch startowała Katarzyna Kawa (141. WTA), ale przegrała w decydującym meczu z Rumunką Eleną-Gabrielą Ruse (80. WTA) 2:6, 1:6.
Linette w środę ma zaplanowaną grę w deblu w parze z Ukrainką Nadią Kiczenok. Za rywalki będą miały Chinki Xinyu Wang i Saisai Zheng. Z kolei Katarzyna Piter wraz z Serbką Niną Stojanović rozpocznie turniej od gry z duetem amerykańsko-nowozelandzkim Ann Li i Lulu Sun.
„Hubi” przełożony
Na inaugurację rywalizacji na kortach trawiastych musi poczekać Hubert Hurkacz. Z powodu deszczu w Holandii i przesunięć w programie gier turnieju ATP 250 zaplanowane na wtorek spotkanie rozstawionego z „piątką” wrocławianina (32. ATP) z Hiszpanem Roberto Bautistą Agutem (50. ATP) zostało przełożone na środowe wczesne popołudnie.
Iga Świątek odpoczywa po półfinale Rolanda Garrosa. Siódma aktualnie na świecie 24-letnia raszynianka wróci do rywalizacji tydzień przed wielkoszlemowym Wimbledonem – w turnieju WTA 500 w niemieckim Bad Homburg, od 23 czerwca.
Tomasz Mucha
