Krótka kołdra
Dziewięciu nieobecnych w ostatnim meczu stanowiło ogromny problem dla Niebieskich.
Piotr Ceglarz (z prawej) zagrał ze Zniczem po raz pierwszy od miesiąca. Fot. Sebastian Sienkiewicz/PressFocus
RUCH CHORZÓW
Patrząc na nazwiska, jakimi od jakiegoś czasu dysponuje na ławce trener Waldemar Fornalik, zdecydowanie nie ma mu czego zazdrościć. Ruch przez praktycznie całą jesień jest nękany kontuzjami i o ile wyjściowa jedenastka prezentuje się na ogół całkiem przyzwoicie, o tyle pole manewru jest zazwyczaj niewielkie albo... wręcz żadne.
Bez mocnych zmian
– Czujemy to od jakiegoś czasu. Dyskutujemy w klubie z dyrektorem sportowym, prezesem, w gronie trenerów. Ten mecz niewiele zmienił w sprawie oceny tego, jaki jest nasz stan posiadania i co musimy zrobić w zimowym okienku transferowym – mówił po przegranej 1:2 ze Zniczem Pruszków trener Fornalik, który właściwie od samego początku pobytu w Ruchu wskazuje, że kadra wymaga wzmocnień i uzupełnień. A gdy wspomniał o tym po raz pierwszy, dostępność piłkarzy była o niebo lepsza niż obecnie. Z przyczyn zdrowotnych w niedzielę nie zagrali: Tomasz Bała, Filip Lachendro, Dominik Preisler, Patryk Sikora (ostatni mecz 20 kwietnia 2024), Daniel Szczepan, Jakub Szymański oraz Przemysław Szymiński. Z powodu kartek pauzowali najlepszy strzelec Patryk Szwedzik oraz pełniący obowiązki kapitana Szymon Szymański, o których wspomniał Fornalik. – Nie chciałbym uderzać w resztę drużyny, ale miało to wpływ w dużym procencie. Wiemy, ile znaczyli w ostatnim meczu z Miedzią Legnica. Nasza kołdra była krótka, ale gdy oni wypadli, stała się jeszcze krótsza. W takim meczu trzeba mieć mocne zmiany, by podkręcić tempo – przyznał.
Kto by pomógł?
A jakie miał opcje? Wspominaliśmy wczoraj, wpuścił trzech młodzieżowców oraz leniuszka Nono. Na ławce pozostał wielki flop transferowy Maciej Żurawski, zgłoszony tydzień wcześniej junior Kamil Imiolek oraz stoper Aleksander Komor i bramkarz Jakub Bielecki. Dwóch ostatnich raczej nie pomogłoby w gonieniu wyniku. Chociaż w sumie... kto by pomógł? Mówiąc o piłkarzach realnie traktowanych w Ruchu jako gracze pierwszego składu, trzeba wspomnieć o 22 zawodnikach z pola na 10 pozycji (bez sensu liczyć golkiperów). Bez 9 z nich – zostaje 13. Dobrze by było, gdyby dostępne grono było w formie i prezentowało odpowiednią jakość, ale często... tak nie jest. Zresztą Piotr Ceglarz, wybrany najlepszym piłkarzem września w 1. lidze, wrócił niedawno po kontuzji i ze Zniczem był w stanie zagrać tylko godzinę. Widać było, że nie znajduje się w optymalnej dyspozycji.
Średni średniak
Materiału na kołdrę jest więc przy Cichej bardzo mało. Z jednej strony nie ma co oczywiście popadać w paranoję, bo jeśli wszyscy ci „połamańcy” wrócą do gry – skład będzie prezentował się nieźle, pojawi się wymagana rywalizacja i pole do manewru. Z drugiej jednak – stan ten trwa od kilku miesięcy, każe zadawać pytania, czym jest spowodowany, a poza tym w całym tym gronie przydałoby się jeszcze trochę jakości, by na Ruch można było spojrzeć inaczej niż na pierwszoligowego przeciętniaka, jakim jest w tej chwili. Na półmetku sezonu zajmuje 9. miejsce, mając 6 zwycięstw, 6 remisów i 5 porażek, z bilansem goli 26:26. Bardziej średnio się chyba nie da...
Piotr Tubacki
