Kroczek w górę
Raków pod wodzą nowego trenera wygrał z Koroną i awansował na trzecie miejsce.
Częstochowianie przynajmniej częściowo zrehabilitowali się za porażkę w finale Pucharu Polski. Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus
Metamorfoza
Nie wiemy, co w przerwie trener Kroczek powiedział zawodnikom, ale po zmianie stron… wyglądali na zupełnie inny zespół. Od początku nacisnęli na Kielczan i już w 48 min efektowną bramkę przewrotką zdobył Lamine Diaby-Fadiga. Kilka minut później jeszcze piękniejszą bramkę zdobył notujący dotąd bardzo kiepskie występy Marko Bulat, który przymierzył sprzed pola karnego, a w sukurs przyszła mu jeszcze poprzeczka. Od tego momentu Częstochowianie kontrolowali wydarzenia boiskowe i mogli wygrać wyżej. W doliczonym czasie gry po dośrodkowaniu Jeana Carlosa piłkę w bramce umieścił Patryk Makuch, ale sędzia dopatrzył się spalonego.
Cel jest jasny
- W naszej drużynie tak naprawdę nie zmieniło się dużo. Przegrana w finale to była nasza wina, a nie trenera. Wiadomo jednak, że zawsze pierwszy do odstrzału jest szkoleniowiec, ponieważ odpowiada za całość. My na pewno jednak nie zrobiliśmy wszystkiego jak należy. Cieszę się, że na Koronę przede wszystkim wyszliśmy z taką pasją, nastawieniem i wolą walki, bo widziałem po chłopakach, że ciężko pracowali żeby ten mecz wygrać. Cel jest dla nas jasny - być jak najwyżej na koniec sezonu. Jeśli są matematyczne szanse żeby wygrać mistrzostwo Polski, to my w to wierzymy i będziemy do tego dążyć. Najważniejsze to jednak być w pucharach i grać w jak najlepszy sposób do końca sezonu – powiedział po ostatnim gwizdku Kacper Trelowski, który okazał się jednym z największych beneficjentów zmiany na ławce trenerskiej.
Z ważnych wydarzeń warto odnotować powrót po prawie rocznej przerwie spowodowanej zerwaniem więzadeł Władysława Koczergina. Ukrainiec w 65 minucie zastąpił Bulata i przypomniał co to znaczy dobre uderzenie z dystansu. Po jednym z jego strzałów tylko efektowna parada Xaviera Dziekońskiego uchroniła Koronę przed stratą gola. Raków co najmniej do soboty zrównał się punktami z Górnikiem i wysłał wyraźny sygnał, że nie odpuści do końca...
Mariusz Rajek
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐
◼ Raków Częstochowa – Korona Kielce 2:0 (0:0)
1:0 - Diaby-Fadiga, 48 min (asysta Repka), 2:0 – Bulat, 57 min (asysta Diaby-Fadiga)
RAKÓW: Trelowski 7 – Tudor 6, Racovitan 6, Svarnas 6 – Ameyaw 5, Repka 6, Bulat 7 (65. Koczergin 6), Amorim (75. Silva niesklas.) – Diaby-Fadiga 7 (75. Makuch niesklas.), Pieńko 6 (86. Ivi Lopez niesklas.) – Brunes 5 (86. Rocha niesklas.). Trener Dawid KROCZEK. Rezerwowi: Zych, Arsenić, Mosór, Dawidowicz, Ilenić, Otieno, Brusberg.
KORONA: Dziekoński 6 – Smolarczyk 5, Soteriou 5, Resta 5 – Svetlin 5, Gustafsson 5 (63. Nono 3) – Długosz 3 (25. Zwoźny 5), Remacle 5 (63. Davidović 3), Błanik 5 (73. Nikołov niesklas.), Pięczek 5 (74. Matuszewski niesklas.) - Antonin 5. Trener Jacek ZIELIŃSKI. Rezerwowi: Mamla, Niski, Hańćko, Rubezić, Popov, Kamiński.
Sędziował Łukasz Kuźma (Białystok) – 6. Asystenci: Dawid Golis (Skierniewice) i Piotr Podbielski (Augustów). Czas gry 100 min (50+50). Widzów 5384. Żółte kartki: Bulat (45+5, faul) – Długosz (20, faul), Smolarczyk (70, faul).
| LICZBY MÓWIĄ | ||
| RAKÓW | KORONA | |
| 50 | posiadanie piłki | 50 |
| 5 | strzały celne | 3 |
| 9 | strzały niecelne | 8 |
| 6 | rzuty rożne | 2 |
| 2 | spalone | 0 |
| 9 | faule | 16 |
| 1 | żółte kartki | 2 |
