Krew i pot na parkiecie

Piątkowy mecz z Czechami zadecyduje, czy niedzielne spotkanie Biało-czerwonych ze Szwajcarami będzie wyłącznie walką o wyjście z grupy, czy szansą na awans do rundy głównej z punktami i nadzieją na wysoką lokatę na mundialu.

Takiej walki, jaką stoczyli Czesi z Helwetami, możemy się spodziewać również dzisiaj. Fot. Norbert Barczyk/PressFocus

MISTRZOSTWA ŚWIATA MĘŻCZYZN

Fajnie by było choć raz zagrać brzydko i wygrać. No cóż, dzisiaj trochę rozpaczamy, a jutro myślimy już o Czechach – skomentował porażkę z Niemcami (28:35) Arkadiusz Moryto. Ambiwalentny komentarz naszego kapitana, pod którym absolutnie się podpisujemy, nakazuje logikę i zdrowy rozsądek w podchodzeniu do porażki z wicemistrzami olimpijskimi, którzy jak jeden grają w Bundeslidze, w najsilniejszej lidze świata i w zgodnej opinii fachowców na tym etapie reprezentacja Polski byłaby w stanie wygrać z nimi może jeden z dziesięciu meczów, a może i nie.

Realnie patrząc

Już przed turniejem wiedzieliśmy, że najważniejsze będą mecze z Czechami i Szwajcarią, ale realnie patrząc, z Niemcami zagraliśmy trzy bardzo dobre kwadranse, po których wróciły stare demony braku skuteczności, najprostszego elementu gry i czterech (!) zmarnowanych rzutów karnych. Wypada więc, byśmy dziś (początek o 18.00, transmisja w TVP Sport) zagrali dobrze przez pełną godzinę. – Dużo z naszej strony było fajnych rzeczy, które musimy przenieść na piątkowe starcie Czechami – mówi selekcjoner Marcin Lijewski i dodaje: – Wynik jest niekorzystny, ale nie uważam, żeby był to mecz stracony. Musimy z niego wyciągnąć to, co najlepsze. Najważniejsze jednak będzie to, byśmy przepracowali go w sobie i na kolejne spotkanie wyszli ze świeżymi głowami.

Zatem już po pierwszym występie na mundialu mamy dużo materiału do analizy. Turniej się dopiero rozkręca, najważniejsze spotkania dopiero przed nami. Zgodnie z regulaminem, awans do rundy głównej wywalczą trzy drużyny. Do kolejnej fazy zabiorą one punkty wywalczone przeciwko ekipom, które także osiągną promocję. Oznacza to, że wynik meczu z Czechami zdeterminuje, czy niedzielne spotkanie ze Szwajcarami będzie wyłącznie walką o wyjście z grupy, czy jednak szansą na awans do rundy głównej z punktami i realną nadzieją na osiągnięcie wysokiej lokaty także w drugim tygodniu turnieju.

Specjalność trenera

W pierwszym meczu Czesi zremisowali ze Szwajcarią. Uwagę zwrócił bardzo niski jak na standardy dzisiejszej piłki ręcznej wynik – 17:17. Obie drużyny ewidentnie postawiły na szczelną obronę, wspartą skuteczną grą bramkarzy, a to specjalność trenera Xaviera Sabate. Najskuteczniejszym wśród Czechów był Lukasz Morzkovsky (5 bramek) z Górnika Zabrze, a polscy kibice z pewnością rozpoznali też Tomasza Pirocha z Wisły Płock, Daniela Reżnickiego z Ostrovii Ostrów Wielkopolski i Jana Hrdliczkę z MKS-u Kalisz. Aż 12 skutecznych interwencji zanotował Tomasz Mrkva, jedna z największych gwiazd kadry i bramkarz niemieckiego THW Kiel.

Za dynamicznym rozwojem reprezentacji Czech stoi wspomniany Sabate, prowadzący mistrzów Polski z Płocka. Hiszpan pełni tę funkcję od 2022 roku, a udział w tegorocznych MŚ – niezależnie od wyniku – będzie zwieńczeniem jego misji. Ta informacja może być dodatkową motywacją dla całej reprezentacji, która zrobi wszystko, by w pozytywny sposób podsumować pracę selekcjonera. – Naszą siłą jest drużyna i tylko drużynapodkreślał Sabate w TVP Sport.Atmosfera i duch mojego zespołu są niesamowite. Mam pod opieką wielkich wojowników, którzy mają naprawdę wysokie umiejętności. Może nie ma zbyt wielu graczy z doświadczeniem międzynarodowym, ale ta ekipa pokazała już, że nie ma dla niej rzeczy niemożliwych. Może grać jak równy z równym z najlepszymi i walczyć z nimi o zwycięstwo.

Cel sąsiadów

Cel naszych południowych sąsiadów na mundialu jest oczywisty – chcą awansować do kolejnej rundy i później dojść tak daleko, jak to możliwe.To moje drugie mistrzostwa świata, w których uczestniczę jako trener – opowiada Sabate. – W 2017 roku prowadziłem reprezentację Węgier, a teraz jestem z Czechami. Pracujemy od blisko trzech lat, razem rozwijamy ten projekt i to świetna okazja, aby sprawdzić, w którym miejscu jesteśmy, na co nas stać. 

Reprezentacja Czech stanowi mieszankę doświadczonych zawodników z młodymi, bardzo utalentowanymi. Czesi od kilku lat mocno pracują nad szkoleniem młodzieży. Od 2017 roku koordynatorem tego projektu, osobą odpowiedzialną za akademie jest Jan Filip, były znakomity rozgrywający, król strzelców mistrzostw Europy w 1998 roku. – Janek wykonuje znakomitą pracę. Myślę, że w przyszłości reprezentacja Czech będzie naprawdę mocna, ponieważ ma wielu dobrych, młodych zawodników. Czas będzie działał na jej korzyść. A teraz, bez dwóch zdań, największym atutem jest zespołowość – podkreśla selekcjoner.

Komplementy dla Polaków

Prowadząc płockich mistrzów Polski, hiszpański szkoleniowiec doskonale zna naszą reprezentację. – Macie lepszy zespół niż wielu osobom się wydaje – zaskakuje szczerym komplementem Sabate. – Macie naprawdę dobrych zawodników, którzy wiele potrafią, ale brakuje im regularności. Wielu z nich od kilku sezonów występuje w Lidze Mistrzów, jak Kamil Syprzak, Arkadiusz Moryto, Michał Olejniczak czy Marcel Jastrzębski. Do tego macie również chłopaków grających w Lidze Europejskiej. To ważne, że Górnik Zabrze i Chrobry Głogów brali udział w tych rozgrywkach, bo ich zawodnicy mogli zbierać doświadczenie i się rozwijać. To ma znaczenie dla całej polskiej piłki ręcznej. Mam dla waszej reprezentacji duży respekt. Myślę, że może ona wygrać z każdym lub z prawie każdym.

Zatem, idąc za słowami Sabate – wygrywanie zacznijmy już dziś, od starcia z jego czeskimi podopiecznymi. Naturalnie nie będzie to proste, ponieważ polsko-czeska rywalizacja zawsze przynosiła niesamowicie wyrównane i emocjonujące widowiska. Ale skoro cytowany już Arkadiusz Moryto zapowiada: „zostawimy na boisku krew i pot”, to wypada nam trzymać kciuki!

Zbigniew Cieńciała

CZY WIESZ, ŻE...

◼  Czesi wracają na parkiety mistrzostw świata po dziesięciu latach. Ostatnim razem mogliśmy oglądać ich podczas mundialu w Katarze, kiedy uplasowali się pod koniec drugiej dziesiątki, a reprezentacja Polski zdobyła brązowy medal. Od tego czasu znacznie lepiej wiodło się im w mistrzostwach Europy, do których kwalifikowali się regularnie. W ostatniej edycji zajęli 15. lokatę, minimalnie wyprzedzając Polskę.

◼  Bilans starć przemawia na korzyść Polaków. W dotychczasowych 27 meczach Biało-czerwoni zwyciężyli 15 razy, a Czesi triumfowali 10 razy.

◼  Ostatnie, towarzyskie spotkanie miało miejsce w kwietniu 2018 roku i Polacy wygrali na wyjeździe 37:36. Z kolei ostatni mecz o punkty miał miejsce na Euro 2010 i zakończył się zwycięstwem naszego zespołu 35:34.

◼  Czesi po MŚ muszą znaleźć następcę Xaviera Sabate. Federacji zależy, aby podpisać z nowym selekcjonerem kilkuletnią umowę, aby zbudował i przygotował zespół do Euro 2030. Czesi, wspólnie z Duńczykami i Polakami, będą gospodarzem tego turnieju.

◼  Rozgrywający reprezentacji Czech i Orlen Wisły Płock Tomasz Piroch po sezonie wraca do Bundesligi; poprzednio występował w barwach Melsungen (2018/19). Piroch, który z „Nafciarzami” zdobył m.in. mistrzostwo kraju, Puchar Polski oraz Superpuchar w 2024 roku, został zawodnikiem SC DHfK Lipsk.


REPREZENTACJA CZECH

Bramkarze: Jan Hrdliczka (29 lat, Energa MKS Kalisz), Tomasz Mrkva (36, THW Kiel).

Skrzydłowi: Jan Blecha (32, Dukla Praga), Jakub Hrstka (35, ROBE Zubri), Dominik Skopar (19, Talent Pilzno), Jakub Szterba (29, ASV Hamm-Westfale).

Rozgrywający: Tomasz Babak (32, Bergischer HC), Daniel Blaha (20, Talent Pilzno), Dominik Solak (28, HCB Karvina), Jozef Jonasz (31, Dukla Praga), Matej Havran (23, Tatabanya KC), Lukasz Morzkovsky (23, Górnik Zabrze), Tomasz Piroch (25, Orlen Wisła Płock), Stanislav Kaszparek (29, Dinamo Bukareszt).

Obrotowi: Vit Reichl (32, TV Huettenberg), Sztepan Zeman (28, VfL Gummersbach), Daniel Reżnicky (27, Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski).

Trener Xavier SABATE.