Koźmiński już nie chce Zagłębia

Saga ze sprzedażą sosnowieckiego klubu trwa w najlepsze. Dziś trzeba za niego zapłacić nieco ponad 200 tysięcy złotych.

Marek Koźmiński właśnie odkopnął piłeczkę w stronę sosnowieckiego ratusza... Fot. Sebastian Sienkiewicz/PressFocus

Wciąż nie wiadomo, w czyje ręce trafi drugoligowy klub. Gmina Sosnowiec, która jest niemal stuprocentowym właścicielem spółki, od dwóch lat próbuje znaleźć prywatnego inwestora. Wydawało się, że po chybionych pomysłach, jak choćby oddanie części akcji w ręce celebryty Rafała Collinsa, udało się znaleźć odpowiednią osobę. Miał nią być Marek Koźmiński, były reprezentant Polski i wiceprezes PZPN. Co prawda oferty na zakup Zagłębia złożyli także inni oferenci, ale to właśnie z osobą wicemistrza olimpijskiego z Barcelony wiązano największe nadzieje.

Wymagania oferenta

Jak informują władze miasta, w połowie października osiągnięto porozumienie z Koźmińskim w sprawie umowy inwestycyjnej. Finansowanie klubu miało być dzielone po połowie przez samorząd i nowego właściciela, a miasto przez 5 lat miało na niego wydawać po 7 milionów złotych na rok. W toku dalszych rozmów Koźmiński chciał także, aby po stronie miasta był koszt wynajmu stadionu. - Na to byliśmy skłonni przystać, ale w przysłanej przez oferenta nowej wersji umowy znalazły się kolejne niekorzystne dla samorządu zapisy, m.in.: o ponoszeniu przez miasto kolejnych, dodatkowych kosztów związanych z organizacją dnia meczowego. Na to naszej zgody już nie było. Co gorsza, kontakt z oferentem się urwał. Zespół przetargowy chciał poddać pod głosowanie Rady Miasta ostatnią zaaprobowaną przez nas umowę na sesji zaplanowanej 18 grudnia. Liczyliśmy, że do tego czasu będzie odpowiedź drugiej strony. Zamiast tego otrzymaliśmy medialny wpis pana Koźmińskiego, że rezygnuje z zakupu akcji - przekazał podczas spotkania z dziennikarzami Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca.

Czara goryczy

Briefing prasowy był odpowiedzią na internetowy wpis Koźmińskiego. „Podjąłem decyzję o wycofaniu się ze starań o nabycie pakietu kontrolnego w Zagłębiu Sosnowiec. Jeżeli Prezydent uważa, że w jego rękach klub będzie lepiej zaopiekowany, a sukcesy bez rewolucji w klubie, o której mówiłem, są na wyciągnięcie ręki, to proszę dalej nim zarządzać” - napisał niedoszły właściciel, odnosząc się także do wpisu prezydenta po porażce 0:3 z Resovią w ostatnim tegorocznym meczu, bo ona najwyraźniej przelała czarę goryczy... „Od feralnego dla Zagłębia piątku, kiedy doszło do kompletnej kompromitacji w meczu z Resovią, śledziłem aktywność Pana Prezydenta w mediach społecznościowych i długo zastanawiałem się nad decyzją w sprawie mojego zaangażowania w ten Klub. Nerwowe wpisy Prezydenta nie są dla mnie zaskoczeniem w sytuacji w jakiej Klub się znajduje i nie odbieram osobiście wpisów zamieszczanych pod wpływem emocji” - komentował Koźmiński.

Nie da sobą szargać

- Nie mamy oficjalnej informacji, że ktokolwiek wycofał się z postępowania na zakup akcji. Na temat tego oferenta miałem bardzo pozytywną opinię i wydawało mi się, że mówimy tym samym językiem. Często rozmawialiśmy i zapraszałem go na mecze. Była propozycja, żeby został dyrektorem, wiceprezesem, a nawet prezesem klubu. Chciał jednak go kupić, więc siedliśmy do rozmów - podkreśla prezydent Chęciński, który zwołał konferencję, gdyż chciał zapobiec szarganiu dobrego imienia Zagłębia i jego samego. - Uznaliśmy, że cały proces ma być transparentny i przejrzysty. Dokonaliśmy ponownej wyceny akcji, jak chcieli oferenci. Klub jest na sprzedaż za nieco ponad 200 tysięcy złotych. Teraz słyszę, że my nadal chcemy w nim rządzić. W jaki sposób mielibyśmy to robić, jeśli w zarządzie byłyby osoby wskazane przez inwestora, a my mielibyśmy tylko członka w radzie nadzorczej, z uwagi na wydatkowane przez miasto pieniądze na działalność klubu? Inna sprawa, że to Marek Koźmiński polecił nam obecnego trenera, Wojciecha Łobodzińskiego. To kto tutaj chce rządzić? Zresztą nie tak dawno, gdy zatrudniliśmy jako doradcę Piotra Burlikowskiego, za którym stał pan Koźmiński, a zespół wygrał kilka spotkań pod rządami nowego trenera, to sam mówił w przestrzeni medialnej, że poprawa gry zespołu to w pewien sposób jego zasługa. Teraz, gdy zespół w pięciu meczach nie potrafił wygrać, pisze o kompletnej katastrofie. To nie wygląda poważnie - nie kryje irytacji prezydent Chęciński.

Zostało ich dwóch

Procedura przetargowa jeszcze się więc nie zakończyła. W grze pozostali dwaj oferenci, Grzegorz Książek i jego firma Profi Investment oraz fundacja „Zagłębie Talentów”, na której czele stoi Andrzej Wywiał. Jeśli władze miasta były zdecydowane na ofertę Marka Koźmińskiego, to trudno było się spodziewać, że wybiorą którąś z tych opcji. Najbardziej realny scenariusz to status quo. Klub - przynajmniej na razie - nadal zostanie w rękach miasta. Przynajmniej do następnego przetargu...

Krzysztof Polaczkiewicz

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się