Koty idą po więcej

Spośród dzisiejszych meczów Machineseeker EHF Champions League z udziałem polskich zespołów istotniejszy dla układu tabeli będzie ten w Hali Legionów.

Żeby podtrzymać świetną passę, Szymon Sićko i jego koledzy znów będą musieli wznieść się na wyżyny. Fot. Tomasz Fąfara / Press Focus

LIGA MISTRZÓW

Najbardziej elitarne rozgrywki piłki ręcznej na Starym Kontynencie wkraczają w decydującą fazę; mowa oczywiście o zmaganiach grupowych. Do rozegrania zostały dwie kolejki, ale do wyjaśnienia nie ma zbyt wiele, bo sporo się już rozstrzygnęło.

Bez „odwalania maniany”

Z bezpośredniego awansu do 1/4 finału cieszą się w Berlinie, Aalborgu, Magdeburgu i Barcelonie, bo zespoły z tych miast zajęły dwa pierwsze miejsca w swoich grupach. Smutek natomiast zapanował w Kolstad, Bukareszcie, Bitoli oraz Zagrzebiu, gdyż drużyny z tych miast nie zdołają poprawić swojego położenia i już w przyszłym tygodniu pożegnają się z rozgrywkami. Ekipy z miejsc 3-6 mają z kolei zagwarantowany awans do 1/8 finału i w ich wypadku do rozwiązania pozostaje jedynie kwestia, z której lokaty przystąpią do play offu. Orlen Wisła Płock jest pewna 3. miejsca w tabeli grupy B; przypieczętowała je ostatnim remisem (29:29) z broniącym tytułu Magdeburgiem, przy jednoczesnej porażce (28:29) goniącego go Picku Szeged z Paris Saint-Germain. Dzięki temu mistrzowie Polski mają pięć punktów więcej niż klub z Węgier, a w Lidze Mistrzów za zwycięstwo otrzymuje się dwa „oczka”. – Graliśmy z jedną z najlepszych drużyn, która wygrała wszystkie 11 meczów. Punkt, który zdobyliśmy, traktujemy jak złoty, bo zapewnił nam 3. miejsce w tabeli po fazie grupowej. Powinniśmy się cieszyć z takiego rozstrzygnięcia. Przed sezonem chyba nikomu nie przychodziło do głowy, że możemy je zająć – podkreślał po ostatnim spotkaniu trener Xavier Sabate. Jego podopieczni są więc spokojni i dziś w „pogrzebanym” Zagrzebiu mogą zagrać na luzie, choć znając podejście hiszpańskiego szkoleniowca, o jakiekolwiek „odwalania maniany” nie będzie wchodzić w rachubę. – Chodzi o to, żeby udowodnić, że faktycznie zasługujemy na tę 3. pozycję podkreślali Płocczanie, w czym przeszkodzić mają zamiar m.in. grający w klubie z chorwackiej stolicy Damian Przytuła i Patryk Walczak, którzy znaleźli się w gronie rezerwowych na marcowy dwumecz Łotwą w ramach eliminacji mistrzostw świata 2027.

Układ jest prosty

W Kielcach natomiast takiego spokoju nie ma, ale w najbliższych planach również znalazło się zajęcie 3. miejsca w grupie A. Pomóc ma w tym dobra gra i zwycięstwo w dzisiejszym starciu ze Sportingiem Lizbona. – Żeby wygrać piąty raz z rzędu, musimy rozegrać komplety mecz – powiedział szkoleniowiec Industrii, Tałant Dujszebajew. Jego zespół do ostatniego domowego spotkania fazy grupowej przystąpi w dobrym nastroju. Odprawił bowiem m.in. takie tuzy jak One Veszprem i Fuechse Berlin. Zwłaszcza pokonanie (33:31) ekipy ze stolicy Niemiec – i to na jej terenie, czego w tym sezonie nie udało się nikomu! – rozniosło się szerokim echem po Starym Kontynencie. Trzecia lokata jest w zasięgu 20-krotnego mistrza Polski, lecz musi wygrać dwa ostatnie spotkania (dzisiejsze ze Sportingiem oraz za osiem dni z „utopionym” Kolstad), a także liczyć na potknięcie mistrza Węgier (jutro podejmie go 5. w tabeli HBC Nantes, a w przyszły czwartek zagra u siebie z Aalborgiem). Układ jest więc prosty, ale trener Dujszebajew wie, że łatwo nie będzie. – Czeka nas konfrontacja z młodym i głodnym zwycięstw przeciwnikiem. Oglądanie go w akcji daje wielką przyjemność. Przed nami niesamowicie trudne spotkanie, ale przed naszą publicznością zawsze mamy trochę więcej szans – zaznaczył Kirgiz.

Uwaga na Costę

Czołową postacią Sportingu, który atmosferę Hali Legionów poczuje po raz pierwszy, jest Francisco Costa. – Stawiam go tuż za Mathiasem Gidselem. Wiemy, że Duńczyk to zawodnik z innej planety, ale Portugalczyk niewiele mu ustępuje. Jeśli go nie ma na boisku, Sporting ma problemy – zauważył trener Industrii, a potwierdzeniem jego opinii było ostatnie pokonanie (35:33) Aalborga, a zwłaszcza odrobienie pięciu bramek po pierwszej połowie (14:19). – Musimy być gotowi na szalone tempo i walkę do ostatniej sekundy – zapowiedział Dujszebajew, który nie będzie mógł wystawić optymalnego składu. Jego syn Alex pod koniec meczu w Berlinie poważnie uszkodził mięsień dwugłowy, Arkadiusza Morytę dopadła jelitówka, a Dylan Nahi podkręcił kostkę. Tej trójki zabrakło w Płocku podczas niedzielnego meczu na szczycie, a i tak Kielczanie zdołali urwać odwiecznym rywalom punkt... Poza tym gorączka i wymioty dopadły Szymona Sićkę, a słoweński bramkarz Klemen Ferlin, jeden z bohaterów meczu z Lisami, jest poobijany. Z powodzeniem może go zastąpić Adam Morawski, doskonale – mimo lżenia przez płockich „kibiców” nie tylko w Orlen Arenie, ale też poza nią – spisujący się podczas „świętej wojny” i broniący na miarę MVP. Czy szkoleniowiec postawi na „Loczka”? Poczekajmy do wieczora.

Twardo stąpają  po ziemi

Mimo tych przeciwności Tałant Dujszebajew jest dumny z postawy swoich zawodników. Wytrzymali bowiem presję i falę krytyki z początku sezonu. – Kiedy zaczynaliśmy tegoroczne przygotowania, wiedzieliśmy, że za wszelką cenę musimy wygrać z Veszpremem. To dało nam życie. Jesteśmy jak kot. Później daliśmy radę z jeszcze trudniejszym rywalem, który zdobywa bardzo dużo bramek i teraz idziemy dalej – zaznaczył szkoleniowiec i zaapelował o chłodną głowę oraz skupienie się na najbliższym spotkaniu. – Teraz, kiedy mamy kilka dobrych wyników, nie będziemy odpalać fajerwerków. Idziemy krok po kroku i twardo stąpamy po ziemi – zapewnił Tałant Dujszebajew.

Marek Hajkowski

CZY WIESZ, ŻE...

◼ W pierwszych meczach polskich drużyn z dzisiejszymi rywalami Industria przegrała ze Sportingiem 37:41, a Wisła pokonała RK Zagrzeb 30:27.

◼ Skrzydłowy Przemysław Krajewski przedłużył umowę z płockim klubem do 2027 roku. Wychowanek Czarnych Regimin barw Wisły broni od 2017 roku. Wcześniej był zawodnikiem Juranda Ciechanów, Nielby Wągrowiec i Azotów Puławy. Uchodzący za jednego z liderów Orlen Wisły 39-latek rozegrał 162 mecze i zdobył 380 bramek dla reprezentacji, z którą sięgnął po brązowy medal mistrzostw świata w Katarze (2015). – Jestem bardzo szczęśliwy z przedłużenia kontraktu. To już mój dziewiąty rok w tym klubie, więc to dla mnie coś więcej niż tylko miejsce pracy. Cieszę się, że dalej mogę być częścią tego projektu i walczyć o kolejne cele – podziękował za zaufanie „Krajek”.


◼ RK Zagrzeb - Orlen Wisła Płock, środa, godz. 18.45; transmisja - Eurosport 1
◼ Industria Kielce - Sporting Lizbona, środa, godz. 20.45; transmisja - Eurosport 1

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się